Mógł być jak Adam Małysz. Miał dać Polsce pierwszy medal od czasów Wojciecha Fortuny

Jaromir Radke jako sędzia w czasie zawodów Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim w Tomaszowie Mazowieckim
Jaromir Radke jako sędzia w czasie zawodów Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim w Tomaszowie MazowieckimTomasz KalembaINTERIA.PL
partner merytoryczny
Natalia Maliszewska: Mam wrażenie, że nie miałam lepszego weekenduPolski Związek Łyżwiarstwa Szybkiegomateriały prasowe

Jaromir Radke był pierwszym Polakiem, który wywalczył medal mistrzostw świata

Zobacz również:

"Bomba z Polski" odpaliła. Tomaszowianin zaszokował świat

Forma przyszła za wcześnie. "Wciąż czuję niedosyt i ubolewanie"

Często wracam wspomnieniami do igrzysk w Lillehammer. To dla mnie przeżycie, które zostanie do końca życia w mojej pamięci. Wciąż czuję niedosyt i ubolewanie. Czasy, jakie uzyskałem miesiąc wcześniej w tej samej hali na mistrzostwach Europy, dawały mi takie same miejsca na igrzyskach, czyli srebrny i brązowy medal. Tym większy niedosyt, że było tak blisko, a nie udało się. Forma przyszła po prostu o miesiąc za wcześnie
mówił po latach Radke, na którego barkach spoczywała wówczas cała presja związana ze startem reprezentacji, która do Norwegii jechała na pożarcie.

Zobacz również:

Zaskarbił sobie sympatię kibiców na całym świecie, ludzie wciąż o nim pamiętają

Pogubiliśmy się w tym wszystkim, a wysoka forma szybko wyparowała. Przyszedł do nas wówczas trener z Rosji Borys Wasylkowski. Wydawało się, że nam pomoże. Mieliśmy znacznie lepsze warunki, ale... dużo mniej trenowaliśmy. Ja byłem jednak takim zawodnikiem, który potrzebował dokręcania śruby. Niestety wyników nie było. Próbowałem jeszcze powalczyć o igrzyska w Salt Lake City (2002). Zabrakło jednak zdrowia. Na jednym ze zgrupowań w Inzell pojawiły się płyny w opłucnej. Nie było tam wówczas jeszcze hali i trafiliśmy na fatalne warunki. Rzeczy nie nadążały schnąć, a w łyżwach przez całe zgrupowanie było bagno
mówił nasz znakomity przed laty panczenista.

Zimą pracuje po kilkanaście godzin, w końcu doczekał się toru na światowym poziomie

Tyle lat czekałem na taki obiekt w Polsce. To było marzenie, by powstał gdziekolwiek, a w Tomaszowie Mazowieckim to był w ogóle szczyt. Teraz od siedmiu lat mamy na tym torze wielkie imprezy, a do nas przyjeżdżają największe łyżwiarskie gwiazdy. Jestem z tego bardzo dumny i swojej radości nie jestem w stanie wyrazić nawet słowami. W Tomaszowie budową toru zwodzono nas od lat 90. Tu był duży zakład ZWCh Wistom, który zatrudniał w najlepszych latach osiem tysięcy ludzi. Tomaszów jest Łodzią w pigułce. Tu było dużo przemysłu dziewiarskiego. Do dzisiaj jeszcze produkuje się tutaj dywany. Wistom upadł jednak w latach 90. i ze sztucznego toru wyszły nici. Dobrze, że w końcu powstała hala, bo toru w tak opłakanym stanie, jaki był w Tomaszowie, nie było chyba nigdy na świecie. Przykro było na to patrzeć, bo Tomaszów Mazowiecki był wiodącym ośrodkiem w Polsce w łyżwiarstwie szybkim
dodał.

Martwi się o przyszłość toru w Tomaszowie Mazowieckim

Zobacz również:

Jaromir Radke
Jaromir RadkeMarek ŻochowskiNewspix.pl
Jaromir Radke (po lewej) i Paweł Zygmunt w 2003 roku
Jaromir Radke (po lewej) i Paweł Zygmunt w 2003 rokuGrzegorz MichałowskiNewspix.pl
Jaromuir Radke obecnie na torze w Tomaszowie Mazowieckim
Jaromuir Radke obecnie na torze w Tomaszowie MazowieckimTomasz KalembaINTERIA.PL