Reklama

Reklama

Zenit - PGE Skra 2:3. Mariusz Wlazły: Musimy szybko ochłonąć

Siatkarze PGE Skry Bełchatów po wyjazdowym zwycięstwie 3:2 nad Zenitem Kazań podkreślają, że radość z pokonania faworyta Ligi Mistrzów nie może trwać długo. - Musimy szybko ochłonąć, bo o awansie do Final Four zdecyduje rewanż w Łodzi - powiedział Mariusz Wlazły.

Bełchatowianie w pierwszym z dwóch meczów, których stawką jest przepustka do turnieju finałowego LM w Krakowie, okazali się lepsi od obrońców tytułu. Na terenie aktualnego mistrza Rosji, w którym występuje kilku zawodników światowego formatu (m.in. Kubańczyk Wilfredo Leon, Amerykanin Matthew Anderson, czy Rosjanin Maksym Michajłow) goście wygrali po tie-breaku.

Reklama

Środkowy PGE Skry Karol Kłos zaznaczył, że kluczem do zwycięstwa nad zespołem, który do środowego spotkania w europejskich rozgrywkach stracił tylko sety była dobra gra w obronie oraz wola walki i ambicja. - Znów pokazaliśmy, że potrafimy podnieść się z różnych sytuacji, nawet z wyniku 0:2 - podkreślił reprezentant Polski.

Andrzej Wrona dodał, że niewiele brakowało do porażki 0:3, ale PGE Skra jest "zahartowana" w pojedynkach toczących się na "styku". - Podejrzewam, że Zenit nie grał jeszcze w tym sezonie takiego meczu. Wiedzieliśmy, że jeśli doprowadzimy do zaciętej końcówki, to będziemy mieli nad nimi przewagę - powiedział.

Mimo wygranej, w zespole z Bełchatowa wszyscy doceniają klasę rywala. Podopieczni trenera Miguela Falaski podkreślają, że w Kazaniu zrobili duży krok w kierunku Final Four, lecz nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. O awansie zdecyduje wynik rewanżowego spotkania, które odbędzie się 24 marca w łódzkiej Atlas Arenie.

Awans PGE Skrze da każde zwycięstwo, a Zenitowi wygrana 3:0 lub 3:1. W wypadku zwycięstwa mistrzów Rosji 3:2 finalistę Final Four wyłoni dodatkowy tzw. złoty set, rozgrywany na zasadach tie-breaka.

- Zwycięstwo w Kazaniu daje nam pewną zaliczkę, ale musimy szybko ochłonąć. Najważniejszy będzie bowiem rewanż w Łodzi. Dopiero po nim okaże się, czy będziemy cieszyć się z awansu do turnieju finałowego. Na tym trzeba się teraz skupić - powiedział Wlazły. Kapitan PGE Skry przestrzegł, że Zenit przyjedzie do Łodzi, żeby się "odkuć".

Według Wrony teraz to bełchatowianie będą mieli psychologiczną przewagę. - Już raz ich pokonaliśmy i na pewno nie będą już czuli się tak pewnie - zauważył środkowy bloku.

- Mamy dobrą zaliczkę, ale wiadomo, że trzeba jeszcze wygrać drugie spotkanie. Nie będzie łatwo, bo rywale przyjadą podrażnieni i będą chcieli pokazać, kto jest lepszy. Na szczęście, rewanż jest u nas. Na taki mecz nie trzeba zachęcać kibiców i mam nadzieję, że atmosfera w Atlas Arenie będzie taka, jak podczas mistrzostw świata - dodał Kłos i zaznaczył, że jego drużyna będzie walczyła do końca.

Turniej finałowy Ligi Mistrzów z udziałem czterech najlepszych zespołów zaplanowano na 16 i 17 kwietnia. Gospodarzem imprezy w Krakowie jest Asseco Resovia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama