Reklama

Reklama

Serie A. Piłkarze Napoli pojadą na karne zgrupowanie przed meczem z Lazio

Jeszcze kilka miesięcy temu ciężko było przewidzieć, że Napoli może znajdować się w aż tak dużym kryzysie. Drużyna z Neapolu spada na łeb na szyję w tabeli, w jej grze nie widać żadnych pozytywów, a właściciel klubu Aurelio De Laurentiis przyznaje, że popełnił błąd.

Zmiana trenera miała być receptą na problemy Napoli, ale boiskowa rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Gennaro Gattuso jako szkoleniowiec "Azzurrich" rozegrał do tej pory 6 spotkań, wygrywając zaledwie dwa z nich. Jedno przypadało na triumf w Pucharze Włoch, gdy rywalem była grająca w Serie B Perugia.

Sytuacja robi się coraz bardziej skomplikowana i piłkarze sami poprosili o karne ritiro (zgrupowanie) w Castel Volturno. Taki obrót spraw może nie byłby szczególnie zaskakujący gdyby nie to, że ritiro stało się... powodem pierwszego buntu w drużynie, po którym z posadą musiał pożegnać się Carlo Ancelotti. Wówczas zawodnicy w bardzo dosadnych słowach oznajmili właścicielom klubu, że nie zamierzają się na nie udać i pojechali do domu.

Reklama

Teraz "karny" obóz treningowy ma być pomóc drużynie przed dwoma bardzo trudnymi meczami. Napoli już we wtorek zmierzy się z Lazio, a w niedzielę czeka ich starcie z Juventusem.

Serie A - wyniki, tabela, strzelcy

Dziennikarze "La Gazzetty dello Sport" w charakterystyczny dla siebie sposób opisali sytuację drużynę z Kampanii. Według nich Napoli jest obecnie pozbawione duszy i tożsamości na kilka najbliższych miesięcy. Marazm stał się odpowiedzią na zamieszanie wokół klubu i wyeliminować go nie dał rady Gattuso.

Włoski szkoleniowiec sam przyznał, że problem klubu jest bardziej widoczny w sferze mentalnej niż piłkarskiej: - Drużyna wykonuje dobrą pracę na treningu, a potem wychodzi na boisko i nic nie funkcjonuje tak jak powinno. To nie jest kwestia techniki czy ustawienia taktycznego, ale problem z mentalnością - powiedział Gattuso cytowany przez "Football-Italia".

Znany z porywczych decyzji Aurelio De Laurentiis, według dziennikarzy "La Gazzetty" ma mieć świadomość nietrafionego wyboru. Właściciel Napoli gdyby miał możliwość to nalegałby na powrót Ancelottiego. Napoli znajduje się już na 11. miejscu i drużyna z południa Włoch w ekspresowym tempie musi zacząć punktować. Po przegranym meczu z Fiorentiną, wiele włoskich portali przypomniało, że "Viola" nawet z Gabrielem Batistutą w składzie spadła do Serie B.

Gattuso na pomeczowej konferencji prasowej dodał również, że on jest w pierwszej kolejności odpowiedzialny za obecną formę zespołu: - Musimy przeprosić fanów i miasto, to był zawstydzający występ. Trudno mi wytłumaczyć to co się stało. Byliśmy widoczni może przez 20 minut, a w pozostałej części spotkania nie dało się nas oglądać. Nie będziemy szukać alibi. Pierwszą odpowiedzialną za to osobą jestem ja i muszę przeanalizować co nie działa w zespole. Osiągnęliśmy dno - stwierdził Gattuso po meczu z "Violą".

Włoscy dziennikarze bardzo słabo ocenili również grę Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika. Obaj dostali najniższą notę w zespole (wraz z Jose Callejonem i Elseidem Hysajem) - 4.5.

Piotr Zieliński: Zaliczył kilka błędów, biegał dużo, ale jego rajdy kończyły się na Milenkoviciu (obrońca Fiorentiny).

Arkadiusz Milik: Był w ciasnym imadle Pezzeli - Caceresa i nie widział piłki. Nie podawano mu za często.

Dla zawodników z Neapolu gra w Pucharze Włoch miała być drogą do europejskich pucharów. Jeżeli krótki obóz przygotowawczy nic nie wniesie do gry podopiecznych Napoli, to mogą oni wypaść z trasy w bolesny sposób. Na ich drodze stanie Lazio, które wygrało z nimi dwa tygodnie temu, a ostatnio rozgromiło Sampdorię Karola Linettego i Bartosza Bereszyńskiego aż 5-1. 

Lazio rozgromiło Sampdorię, trafienie polskiego pomocnika

PA

Reklama

Reklama

Reklama