Reklama

Reklama

Wilczewski: Jeśli nie ja, to również nie Bashir

Ten facet był kiepski jako bokser, a teraz nagle jest nauczycielem - takimi słowami Piotra Wilczewskiego zaatakował James Ali Bashir. Chodzi o ich wspólne treningi z Mariuszem Wachem (29-1, 16 KO) w Stanach Zjednoczonych i brak wspólnego mianownika.

- Nie ukrywam, nie było mi miło to wszystko czytać. Na sali treningowej był dotąd dla mnie bardzo grzeczny i miły, a coś jak widać kombinuje za moimi plecami. Prawda jest taka, że po trzech tygodniach wspólnych zajęć Mariusz ważył znów około 119 kilogramów. Bashir nie kontrolował w ogóle jego wagi, co on je, jak trenuje itd. Zajął się jedynie treningiem o godzinie 11:00, a reszta go nie obchodziła. Nie wiedział, czy na przykład Mariusz biega, czy leży w łóżku, jednym słowem nie pilnował takich spraw. Nie chcę temu panu nic ujmować, bo ja też się cały czas uczę jako trener, lecz skoro był takim dobrym szkoleniowcem, to dlaczego po śmierci Emanuela Stewarda nie został pierwszym trenerem Władimira Kliczki, tylko nadal jest asystentem? Coś jest na rzeczy, skoro w narożniku stanął czynny zawodnik, Johnathon Banks. Naprawdę nie chciałem tego wszystkiego poruszać, ale skoro on mnie tak zaatakował, to mu odpowiadam. Bashir znany jest głównie tego, że jest asystentem, a nie pierwszym trenerem - stwierdził były mistrz Europy zawodowców, obecnie trener filii Global Boxing w Dzierżoniowie.

Reklama

Walka Wacha z Gbengą Oloukunem odbędzie się 14 marca podczas gali w Lubinie.

- Kilka wspólnych treningów sprawiło, że Mariusz znów stracił te 3-4 kilogramy. Liczę na to, że w dniu walki z Oloukunem jego waga będzie wahała się między 112 a 113 kilogramów. Pan Bashir twierdzi, że nie mam pojęcia o boksie, tymczasem robi mu sparing z mańkutem. A zacznę od tego, że jego zdaniem Wach od początku powinien sparować po dwanaście rund. Ja pytam "jak pierwszy sparing dwanaście rund?", a on mi na to, że tak sparuje Kliczko. Ja nigdy na obozie Kliczki nie byłem i być może rzeczywiście sparuje w ten sposób, tylko Mariusz to nie Kliczko i nie wydaje mi się, że powinien toczyć już pierwsze sparingi po dwanaście rund. Bashir uważa, że powinno się sparować trzy tygodnie po dwanaście rund. Widocznie ma taki plan szkoleniowy, tylko dlaczego mając rywala praworęcznego, Wach ma teraz sparować z mańkutem? Czas rundy sparingowej wydłużył do trzech i pół minuty, na co ja się też zgodziłem, ale pod warunkiem, że przerwa będzie trwała pół minuty. On natomiast chciał aż półtora minuty przerwy. Nie mam zamiaru z nim w żaden sposób rywalizować na zasadzie "który z nas jest lepszym trenerem". Uważam, iż dla dobra Mariusza, nawet jeśli nie będę stał w jego narożniku w przyszłości, to nie powinien to również być ten pan. On bardziej bazuje na tym, że był w dobrych teamach, u znanych zawodników, gdzieś przetarł się koło Kliczki, ale nie wierzę by jakieś jego decyzje były brane pod uwagę przez samego Kliczkę. Kiedy na sali są media, ten człowiek pierwszy pozuje do zdjęć, a niestety jest ostatni do robienia czegoś fizycznie. Ja naturalnie też się uczę i po to przyleciałem do USA, jednak moim zdaniem to ja znam lepiej Mariusza i lepiej wiem, czego on potrzebuje, a czego nie. Powtarzam, jeśli mam zostać odsunięty od trenowania Wacha, to chciałbym chociaż, żeby w jego narożniku nie stał też Bashir. To musi być ktoś mądry i zaangażowany, a nie ktoś, kto najlepiej wychodzi na zdjęciach. Ja naprawdę i tak poszedłem na kompromis w wielu sprawach. Kilka rzeczy mi się nie podobało, ale przymknąłem oko. Na pewne sprawy jednak nie mogę - dodał Wilczewski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje