Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. To może być sądny dzień dla klubów Kamila Glika i Piotra Zielińskiego

Wtorek może być sądnym dniem dla Polaków rywalizujących w Lidze Mistrzów. AS Monaco Kamila Glika i SSC Napoli Piotra Zielińskiego muszą zwyciężyć, jeśli chcą zachować szanse na awans do fazy pucharowej. Klub z Księstwa podejmie RB Lipsk, a zespół z Neapolu zmierzy się z Szachtarem Donieck.

Monaco stoi przed trudnym zadaniem, ale nie niewykonalnym. Zespół prowadzony przez Leonardo Jardima musi wygrać dwa ostatnie mecze w fazie grupowej i liczyć na zwycięstwo Besiktasu w spotkaniu z FC Porto. Problem w tym, że w ostatniej kolejce ligowej klub z Księstwa tylko zremisował na wyjeździe z Amiens S.C. grając podstawowym składem, co nie jest dobrym prognostykiem przed meczem z RB Lipsk. Ewentualna porażka z niemiecką drużyną będzie oznaczała całkowite pożegnanie z europejskimi pucharami.

Mistrz Francji w Lidze Mistrzów to jedno wielkie rozczarowanie. Mało kto spodziewał się, że półfinaliści poprzedniej edycji będą radzić sobie tak słabo w obecnych rozgrywkach. W minionej kolejce zespół Jardima prowadził na wyjeździe z Besiktasem po golu Rony’ego Lopesa, ale ostatecznie nie zdołał wywalczyć trzech punktów i tylko zremisował, co bardzo skomplikowało sytuację. Niestety dla Kamila Glika słabo spisuje się defensywa. W kilku momentach zabrakło koncentracji, co okazało się kluczowe zwłaszcza w meczu z Besiktasem u siebie (1-2).

Reklama

- Wierzę w cuda, bo wierzę w nasz zespół. Zostały dwa mecze do rozegrania, wszystko jest możliwe. Musimy skoncentrować się na naszym spotkaniu i nie oglądać się na to, co dzieje się w Turcji. Teraz potrzebujemy trzech punktów bardziej niż kiedykolwiek - nie ukrywa bramkarz Monaco Danijel Subasić. 

"Jeśli nie wygramy, to nie zasłużymy na awans"

Szkoleniowiec gości Ralph Hasenhuettl jest przekonany, że mecz będzie się podobał kibicom, bo obie drużyny potrzebują trzech punktów.

- Jeden punkt to zarówno dla nas, jak i dla Monaco za mało. Dlatego należy spodziewać się otwartego spotkania, w którym na pewno nie zabraknie walki i agresji. Jeśli nie zdołamy zwyciężyć, to oznacza, że nie zasłużyliśmy na awans - powiedział.

We wtorek w drużynie gospodarzy zabraknie Thomasa Lemara. To duże osłabienie, ale rywale także będą osłabieni brakiem Stefana Ilsankera. Austriak ma kontuzję stopy.

W drugim spotkaniu grupy G także będzie sporo emocji. Besiktas ma 10 punktów i jest niemal pewny awansu, ale do pełni szczęścia potrzebuje jeszcze jednego "oczka". Jednak piłkarze FC Porto zrobią wszystko, by zwyciężyć i uciec potencjalnym rywalom w walce o fazę pucharową. W pierwszym meczu między tymi zespołami drużyna ze Stambułu niespodziewanie wygrała na wyjeździe 3-1.

Bez wątpienia bardzo dobrą wiadomością dla szkoleniowca Besiktasu Senola Gunesa jest powrót Pepe. Doświadczony obrońca pauzował w ostatnim meczu ligowym z Akhisarem, ale doszedł już do siebie i powinien wybiec w podstawowym składzie. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00.

Serie A priorytetem

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu niemal wszyscy w Napoli mówili zgodnie - najważniejsza jest detronizacja Juventusu w Serie A. Nie kłamali - walka na całego we włoskiej ekstraklasie miała negatywne przełożenie na wyniki w Lidze Mistrzów. "Partenopei" mają do rozegrania dwa mecze, które muszą wygrać. Jeśli we wtorek wykonają pierwszy krok i pokonają Szachtar Donieck przynajmniej 2-0, to zapewnią sobie udział w Lidze Europy. Pytanie, czy rywalizacja w tych rozgrywkach jest potrzebna drużynie walczącej o mistrzostwo Włoch?

Szkoleniowiec Napoli Maurizio Sarri mówił na przedmeczowej konferencji, że żąda od piłkarzy "wielkiej determinacji oraz serca do gry". Włoch nadal wierzy, że awans jest możliwy, ale oczywiście niezbędne jest zwycięstwo z niezwykle niewygodnym rywalem, jakim jest Szachtar. Dodajmy Szachtar, który w dniu losowania był stawiany na trzecim miejscu w grupie za Manchesterem City i właśnie Napoli.

- Napoli i Manchester City byli faworytami, ale zaskoczyliśmy wszystkich. Oczywiście, jeszcze nie jesteśmy pewni awansu i zdajemy sobie sprawę, że Napoli to świetny zespół, ale jesteśmy odpowiednio zmotywowani i przygotowani do meczu - wyznał szkoleniowiec drużyny z Doniecka Paulo Fonseca.

W pierwszej jedenastce neapolitańczyków nie powinno zabraknąć Piotra Zielińskiego. W ostatniej kolejce ligowej w prestiżowym meczu z AC Milan Polak wszedł z ławki i zapewnił zwycięstwo strzelając gola na 2-1.

W drugim spotkaniu grupy F Manchester City będzie chciał przypieczętować awans zapewniając sobie pierwsze miejsce w tabeli. "The Citizens" nie powinni mieć większych problemów z pokonaniem Feyenoordu. W obecnej edycji Champions League zespół z Rotterdamu nie zdobył jeszcze punktu i stracił aż 12 goli. Niewykluczone, że trener Obywateli Josep Guardiola da szansę rezerwowym - brytyjskie media twierdzą, że w podstawowym składzie wybiegną m.in. Yaya Toure, Danilo i Bernardo Silva.

Borussia wierzy w APOEL

Trzy porażki w trzech ostatnich meczach Bundesligi - niemieckie media nie mają wątpliwości, że Borussia Dortmund znalazła się w głębokim dołku. W Lidze Mistrzów podopiecznym Petera Bosza idzie równie kiepsko - klub z Zagłębia Ruhry ma na koncie zaledwie dwa punkty w grupie H. Szansę na awans dortmundczycy jeszcze mają, ale na ten moment ratuje ich tylko matematyka. Musieliby wygrać we wtorek z Tottenhamem, a w ostatniej kolejce pokonać Real Madryt. Ponadto przysługę musiałby wyświadczyć im APOEL, ale zwycięstwo Cypryjczyków nad ekipą "Królewskich" jest mało prawdopodobne.

Zwyciężyć Borussii z Tottenhamem w obecnej formie także będzie trudno. Tym bardziej, że zabraknie kontuzjowanego obrońcy Sokratisa Papastathopoulosa. Natomiast do składu wróci Pierre-Emerick Aubameyang. Gabończyk nie zagrał w meczu z VfB Stuttgart, bo został zawieszony przez klub z powodów dyscyplinarnych.

W drużynie gości nie zabraknie Harry’ego Kane’a i Dele Allego. Obaj wystąpili w ostatnim meczu derbowym z Arsenalem, ale było widać, że nie doszli do siebie po kontuzjach i opuścili murawę w 75. minucie. We wtorek powinni czuć się lepiej i stanowić zagrożenie pod bramką Romana Buerkiego.

Natomiast Real Madryt leci do Nikozji. Trudno wyobrazić sobie inny wynik, niż pewne zwycięstwo Los Blancos. W meczu rozgrywanym na Santiago Bernabeu Królewscy wygrali 3-0. Ewentualna przegrana na Cyprze przy zwycięstwie Borussii mocno skomplikowałaby ich sytuację. Na ten moment piłkarze Zinedine’a Zidane’a mają pięć punktów przewagi nad BVB.

W spotkaniu z APOEL-em na pewno nie zagra Sergio Ramos. Hiszpanowi złamano nos w meczu derbowym z Atletico Madryt. Tym samym dołączył do Garetha Bale’a, Mateo Kovacicia i Keylora Navasa.

Sevilla i Liverpool walczą o lidera

Ciekawa sytuacja panuje w grupie E, gdzie o awans nadal walczą trzy zespoły: Liverpool, Sevilla i Spartak Moskwa. We wtorek dwa pierwsze z wymienionych klubów spotkają się w stolicy Andaluzji. Jeśli "The Reds" wygrają na wyjeździe, to zapewnią sobie grę w kolejnej fazie. Do awansu może im wystarczyć również remis, o ile Spartak przegra z Mariborem. Na ten moment Sevilla traci jedno "oczko" do LFC.

Bez wątpienia dużym pocieszeniem dla menedżera Liverpoolu Juergena Kloppa jest postawa defensywy, która w ostatnich czterech meczach straciła tylko jedną bramkę. Inne dobra wiadomość to coraz lepsza forma Sadio Manego. Senegalczyk zagrał w lidze, spędził na murawie 74. minuty i przeprowadził kilka groźnych akcji.

Wcześniej, o godzinie 18:00 na murawę wybiegną zawodnicy Spartaka Moskwa i Mariboru. Gospodarze mają tylko trzy punkty straty do prowadzącego Liverpoolu. Jeśli wygrają, to nie stracą kontaktu z czołówką i walka o awans będzie toczyła się do ostatniej kolejki.

Liga Mistrzów - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarze i tabele wszystkich grup

PO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje