Kamil Stoch po kilku tygodniach nieobecności wrócił do Pucharu Świata i wystąpił na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Jego próby z minionego weekendu można ocenić jako solidne. Ponadto na twarzy skoczka pojawił się uśmiech po konkursach, co można odebrać jako pozytywny sygnał. Niemniej wyniki trzykrotnego mistrza olimpijskiego wciąż mocno odbiegają od jego najlepszych osiągnięć w karierze i nie ma pewności, że jeszcze kiedyś do nich nawiąże. Stoch się jednak nie poddaje i wciąż chce walczyć o poprawę swojej dyspozycji. Ważnym krokiem w tym kierunku miało być nawiązanie współpracy z Michalem Doleżalem. Czech po dłuższej przerwie wrócił do Polski i wraz z Łukaszem Kruczkiem trenuje ze Stochem. W tej sprawie pojawiło się już wiele medialnych doniesień i wypowiedzi, nawet samego Adama Małysza.
Bronisław Stoch o kulisach współpracy syna z Doleżalem. Rzuca nowe światło
Teraz na ten temat głos zabrał Bronisław Stoch. Ojciec reprezentanta Polski w skokach narciarskich udzielił obszernego wywiadu TVP Sport i poruszył kwestię m.in. współpracy z Doleżalem. Zdaniem Stocha nie wygląda ona do końca tak, jak przedstawia to strona PZN. Ojciec skoczka zwrócił uwagę, że czeski szkoleniowiec nie ma wstępu na wieżyczkę trenerską, choć w przeszłości m.in. indywidualni trenerzy Małysza mieli taką możliwość.
"Michał Doleżal nie jest wpuszczany na wieżę trenerską, Kamilowi macha chorągiewką Thomas Thurnbichler, a przecież ktoś powinien obserwować pozycję dojazdową, odbicie, wyjście z progu, żeby później przekazać uwagi" - zauważa Bronisław Stoch. "Na tę kwestię jako pierwszy, zwrócił uwagę Krzysztof Sobański, pierwszy trener Kamila. I ma rację. Nie chciałbym zdawać egzaminu u nauczyciela, który mnie nie lubi. Choćbym nie wiem, jak dobrze się przygotował, miałbym spore wątpliwości, czy zostanę sprawiedliwie oceniony, a moje odpowiedzi zostaną prawidłowo zinterpretowane. Apeluję, by rozważono zmianę i zaprzestano tworzyć sztuczne podziały" - dodał.
Bronisław Stoch uważa jednocześnie, że przekaz płynący z PZN o współpracy Stocha z Doleżalem jest w niektórych momentach krzywdzący dla obozu trzykrotnego mistrza olimpijskiego i nieprzekazywane są wszystkie informacje, które mogłyby zmienić spojrzenie fanów na sytuację.
Dotykają nas również wypowiedzi działaczy PZN, że dodatkowe szkolenie Kamila kosztuje związek około miliona złotych. Ale już nikt nie dodaje, że trenerowi Doleżalowi Kamil płaci z własnych pieniędzy, że zrezygnował z części powierzchni reklamowej na rzecz PZN, nikt też nie wspomniał, ilu sponsorów przyszło do związku na fali sukcesów Kamila. Jeśli już o czymś informujemy, to róbmy to rzetelnie, tak, by informacja nie była połowiczna i stronnicza, żeby nie wywoływała toksycznych emocji oraz skojarzeń.
Okazuje się, że Bronisław Stoch chciał, aby jego syn zakończył karierę. "W pewnym momencie chciałem, żeby Kamil zakończył karierę, ale został na skoczni. To jest jego decyzja, jego przyszłość, jego życie i pasja. Nie mam nic do powiedzenia w tej kwestii, jednak obserwuję, widzę i czuję i chyba mam prawo do własnej opinii" - zdradził. "Na koniec sezonu 2022, w Planicy, Kamil, Dawid i Piotrek wystąpili w obronie Doleżala, chcieli, żeby został. PZN się do tego nie przychylił, nie uszanował ich zdania. To wtedy oczekiwałem i wręcz pragnąłem, by skończył karierę" - dodał Bronisław Stoch.
Zobacz również:
















