Jak z bajki, 48.94 s rywalki Bukowieckiej na 400 m. Tuż przed starciem mistrzyń
Gdy kończyły się halowe mistrzostwa świata w Nankinie, Natalia Bukowiecka przygotowywała się w Karpaczu już do sezonu letniego. Ona zacznie go zapewne za miesiąc, a najgroźniejsze rywalki Polki już sposobią się do rywalizacji. Wicemistrzyni olimpijska z Paryża Salwa Eid Naser wygrała rywalizację na Dominikanie w imponującym czasie 48.94 s, Polka tylko raz w karierze pobiegła szybciej. A już za tydzień dojdzie do starcia sprinterki z Bahrajnu z Marileidy Paulino w Grand Slam Track w Kingston. I to dwukrotnie.

Mistrzostwa świata w Chinach zakończyły tydzień temu sezon zimowy, choć - tego można się było spodziewać - część najlepszych lekkoatletów odpuściła ściganie się pod dachem. Albo też zakończyła je dużo wcześniej, jak choćby wicemistrzyni olimpijska z Paryża na 400 metrów Salwa Eid Naser. Ona pod koniec stycznia wystąpiła w zawodach w Bostonie (pobiegła na 500 metrów), w połowie lutego w Arizonie uzyskała zaś 52.75 s na 400 metrów. Czas niezbyt imponujący, ale pochodząca z Nigerii reprezentantka Bahrajnu nie nastawiała się na ściganie w hali.
Z trójki medalistek olimpijskich żadna zresztą nie zdecydowała się na pełny sezon halowy. Mistrzyni olimpijska Marileidy Paulino nie miała nawet takiego zamiaru, z kolei Natalia Bukowiecka planowała sezon halowy zakończyć mistrzostwami Europy w Apeldoorn. Wcześniej jednak doznała kontuzji mięśniowej w Ostrawie, zdecydowała się jeszcze na rywalizację w mistrzostwach Polski, ale - z uwagi na dyskomfort - zrezygnowała z dalszych startów.
W bardzo dobrej dyspozycji ma być już w połowie maja, gdy w Kantonie dojdzie do World Relays - kwalifikacji sztafet do mistrzostw świata. A być może znów Polkę, jak w zeszłym roku, zobaczymy chwilę wcześniej w którymś z mityngów Diamentowej Ligi w Chinach.
Natalia Bukowiecka może się na razie tylko przyglądać. Już za tydzień pierwsze starcie Paulino vs Naser
Polka ostatni czas spędziła na zgrupowaniu, rywalki zaś już ruszyły do rywalizacji na stadionie. Tydzień temu w Meksyku występy w 2025 roku zainaugurowała Paulino - w meksykańskiej Meridzie uzyskała czas 23.28 s na 200 metrów.
Z kolei Naser zdecydowała się na występ w mityngu Felix Sanchez Classic w Bayaguanie na Dominikanie, czyli w... ojczyźnie najgroźniejszej rywalki. I trzeba przyznać, że był to występ imponujący. Była mistrzyni świata z Dohy pobiegła bowiem na 400 metrów - i wygrała rywalizację w znakomitym czasie 48.94 s. Rok temu tylko cztery zawodniczki, nie licząc jej samej, pobiegły szybciej: Paulino, Nickisha Pryce, Sydney McLaughlin-Levreone i Natalia Kaczmarek. Przy czym Polka, jeszcze przed zmianą nazwiska, tylko raz - w lipcu w Londynie, gdy pobiła rekord Polski.
Dwa swoje kolejne czasy, z finału mistrzostw Europy i finału igrzysk (48.98 s) miała już gorsze.
Drugą na mecie Kubankę Roxanę Gómez wyprzedziła o blisko dwie sekundy (50.77 s). A chwilę później Naser ruszyła do rywalizacji na 200 metrów - wygrała w czasie 22.45 s. Dla porównania: tylko dwie Polki w historii biegały szybciej: Ewa Kasprzyk (22.13 s, 1986) i Irena Szewińska (22.21 s, 1974).
Dlaczego to istotne? Bo już za tydzień ruszy historyczna edycja Grand Slam Track - nowego cyklu, na razie tylko biegowego, stworzonego przez Michaela Johnsona. I w Kingston na Jamajce dojdzie m.in. do rywalizacji w długich sprintach: najpierw na 200 metrów, następnego dnia na 400. A do zmagań staną same gwiazdy, oprócz Naser i Paulino, także trzykrotna mistrzynio IO z Paryża Gabby Thomas, Nickisha Pryce czy Alexis Holmes. Ta ostatnia była w Nankinie, tydzień temu wywalczyła w Chinach wicemistrzostwo świata na 400 metrów i złoto w sztafecie 4x400 m.
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje