W tym sezonie w składzie Asseco Resovii jest aż pięciu środkowych. Niezaprzeczalnym numerem jeden wydawał się Karol Kłos, dwukrotny medalista mistrzostw świata. Można było się spodziewać, że walka o drugie miejsce w szóstce będzie zacięta. Okazało się jednak, że rywalizację z kolegami o miejsce u boku Kłosa zdecydowanie wygrał Dawid Woch.
27-letni środkowy przed sezonem wrócił do PlusLigi po roku spędzonym w lidze rumuńskiej. I z miejsca stał się ważnym zawodnikiem czołowej polskiej drużyny. Z 74 punktowymi blokami jest czwarty na liście najlepiej blokujących siatkarzy PlusLigi, ustanawia indywidualne rekordy. Wysoka forma sprawiła, że o Wochu zaczęło się mówić jako o kandydacie do kadry, zwłaszcza że Nikola Grbić co roku powołuje do drużyny szeroką grupę zawodników, by przyjrzeć się im na początku przygotowań.
Kilka dni temu PZPS ogłosił decyzję Grbicia. Na liście 30 nazwisk na Ligę Narodów Wocha jednak nie ma. W rozmowie z Interią środkowy przyznaje, że po cichu sam również liczył na pierwsze w życiu powołanie do kadry.
Było tak głośno wokół mojej osoby, dużo osób o tej kadrze mówiło, że oczywiście gdzieś z tyłu głowy liczyłem na to, że mogę znaleźć się na tej liście. Po fajnym sezonie fajnie jest dostać szansę pokazania się na jeszcze wyższym poziomie w reprezentacji Polski, gdzie dumą jest grać. Troszkę mi przykro, że jak trener Grbić sam powiedział, nie do końca zaważyły aspekty sportowe. I to, że jeżeli trener widział w kimś potencjał na przyszłość, to po prostu go powołał
Reprezentacja Polski w siatkówce. Nikola Grbić nie widzi Dawida Wocha w kadrze. "Troszkę przykro"
Ostatecznie wśród zawodników powołanych na najbliższy sezon reprezentacyjny znalazło się ośmiu środkowych. Dla Wocha zabrakło miejsca mimo braku Kłosa oraz Mateusza Bieńka, którzy dostali od selekcjonera wolne lato. Na liście są natomiast zawodnicy, którzy przez większość sezonu byli rezerwowymi, jak Jordan Zaleszczyk z JSW Jastrzębskiego Węgla oraz Mateusz Nowak z PGE GiEK Skry Bełchatów. Największą sensacją wśród powołanych środkowych jest jednak niespełna 20-letni Jakub Nowak, który na co dzień występuje w TAURON 1. Lidze.
Woch nie wymienia żadnych nazwisk, ale w jego wypowiedzi czuć rozczarowanie brakiem powołania. Konkretnie je zresztą argumentuje.
"Zawsze uważałem, że kadra to miejsce dla ludzi, którzy w danym momencie są najlepsi. I zawsze tak było. Trzeba było zagrać jeden, dwa dobre sezony, by w tej kadrze się pojawić. A nie zagrać 14-15 setów w sezonie i dostać powołanie. Może to zabrzmi źle, ale tylko z tego względu jest mi przykro. A resztę zostawiam trenerowi. Ja jestem szczęśliwy, że dotarłem do takiego miejsca, że wielu ludzi do tej kadry mnie przymierzało" - zaznacza środkowy Asseco Resovii.
Woch zdradza też, że otrzymał z otoczenia reprezentacji Polski sygnał, że jest wśród kandydatów do szerokiej kadry na zgrupowanie w Spale. Podkreśla jednak, że w sam dzień ogłoszenia powołań był spokojny i nie spodziewał się, że Grbić zaskoczy go zaproszeniem do reprezentacji.
Pod koniec, blisko powołań dostałem informację, że jestem na liście kandydatów do szerokiej kadry. Zacząłem wierzyć, że może się to udać. Ale nikt do mnie nie dzwonił, więc w momencie powołań byłem świadomy, że mnie tam nie będzie. Myślę, że całą siatkarską Polskę zaskoczyły te powołania, bo kadra jest przebudowana dość mocno, a nie jesteśmy chyba do tego przyzwyczajeni. Ale wierzę, że chłopacy, którzy teraz pojawili się w kadrze, będą przyszłością polskiej siatkówki
Siatkówka. Dawid Woch o słowach wsparcia od kolegów. "Największa nagroda"
Na nieobecność Wocha w kadrze zwróciła uwagę część kibiców. W tym sezonie przebudowana reprezentacja na środku będzie opierać się zapewne na Jakubie Kochanowskim i Norbercie Huberze, ale zwłaszcza na początku Ligi Narodów ten drugi najpewniej dostanie od Grbicia wolne. JSW Jastrzębski Węgiel z Huberem w składzie jeszcze w drugiej połowie maja będzie bowiem rywalizować w Final Four Ligi Mistrzów. Mecze Ligi Narodów w pierwszej połowie czerwca mogą być więc szansą dla innych siatkarzy.
Woch jej nie dostanie, ale podkreśla, że i tak jest zadowolony z tego sezonu. I ze słów wsparcia, jakie po braku powołania do kadry otrzymał od kolegów.
"Mogę stanąć przed lustrem i powiedzieć, że zrobiłem wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony. I to, jakie słowa otrzymałem po tych powołaniach od chłopaków z topu naszej ligi i reprezentacji, m.in. Karola Kłosa, Pawła Zatorskiego i Bartka Bednorza, to dla mnie największa nagroda. Naprawdę na długo to zapamiętam" - przekonuje.
W tym sezonie może jeszcze zresztą dopisać do swojego konta wymierne sukcesy. Warunkiem będzie odwrócenie losów rywalizacji w ćwierćfinale PlusLigi i finale Pucharu CEV. W pierwszych rozgrywkach Asseco Resovia przegrała pierwsze spotkanie z Aluron CMC Wartą Zawiercie. W drugich w środę uległa po tie-breaku z Ziraatowi Bankasi Ankara, otwiera się w nowym oknie.
"Los nam nie sprzyjał. W tie-breaku piłka po bloku, po moich rękach ląduje centymetr na aucie w akcji na 18:17, a na 19:17 piłka po zagrywce po taśmie wpada w boisko. To najbardziej bolesne. Ale cieszy mnie, że mamy wszystko w swoich rękach, to jest w sporcie najważniejsze" - mówi siatkarz.
Rzeszowianie drugie spotkanie z Wartą rozegrają w sobotę 5 kwietnia. Cztery dni później czeka ich rewanżowy mecz pucharowy w Ankarze.















