Reklama

Reklama

Trzecia rocznica śmierci Małgorzaty Dydek

Trzy lata temu w australijskim Brisbane w wieku 37 lat zmarła Małgorzata Dydek, jedna z najlepszych zawodniczek w historii polskiej i światowej koszykówki. Nadal jest pierwsza w klasyfikacji wszech czasów amerykańskiej ligi WNBA w liczbie bloków - 877.

Jedna z najlepszych i najbardziej utytułowanych polskich koszykarek odnosiła sukcesy zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych. Wystąpiła za oceanem w 323 meczach, co daje średnio 2,72 bloku w spotkaniu.

Zagrała w ponad 130 meczach reprezentacji Polski (1992-2003), z którą w 1999 roku osiągnęła największy sukces - mistrzostwo Europy. Została wówczas wybrana do pierwszej piątki turnieju i była jego najskuteczniejszą zawodniczką (154 pkt). Grała w najlepszych klubach Europy, m.in. w Hiszpanii i Rosji oraz w amerykańskiej lidze WNBA. Karierę zakończyła w barwach Los Angeles Sparks w 2008 roku.

Reklama

Najwyższa koszykarka świata (214 cm wzrostu) miała przezwisko "Ptyś". Lubiła je, choć nawiązywało do słabości, czyli ulubionych ciastek.

"Kochała ludzi i ludzie ją kochali. Zawsze była pełna energii. Pozytywnie myślała o świecie" - wspominała jej najlepsza przyjaciółka, była rozgrywająca reprezentacji Beata Krupska-Tyszkiewicz.

19 maja 2011 r. Dydek, będąca w czwartym miesiącu ciąży, miała atak serca w swym domu w Brisbane, gdzie po zakończeniu kariery sportowej mieszkała z mężem i dwójką synów. Próba wybudzenia jej ze śpiączki farmakologicznej, podjęta kilkanaście godzin po wypadku, nie powiodła się. Zmarła w szpitalu w Brisbane 27 maja.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje