Reklama

Reklama

Koszykówka. Rudy Gobert – bohater mimo woli

„Dupek”, „Idiota”, „Co za głupota” – francuski koszykarz Rudy Gobert usłyszał i przeczytał o sobie wiele złośliwych uwag, gdy 11 marca okazało się, że ma koronawirusa, którego wcześniej zlekceważył. Dziś jest już zdrowy. Amerykanie piszą, że swoim - rzeczywiście niezbyt rozsądnym zachowaniem - „ocalił Amerykę”.

Konferencja prasowa z udziałem Rudy Goberta z 9 marca miała doniosłe skutki dla całego sportu w USA. Koszykarz Utah Jazz z premedytacją drwiąc z zagrożenia koronawirusem dotykał stołu, mikrofonów pozostawionych przez dziennikarzy, dając do zrozumienia, że niczego się nie obawia. Dwa dni później test na obecność koronawirusa w jego organizmie dał wynik pozytywny. Władze NBA niemal natychmiast zawiesiły rozgrywki. W ślad za nimi poszli szefowie innych lig: hokejowej NHL, baseballowej MLB, piłkarskiej MLS. Wstrzymano wyścigi samochodowe Indycar i Nascar. Sport w USA się zatrzymał. Dzięki 27-letniemu koszykarzowi z Francji.

Sportowy pacjent zero w USA

Reklama

Kiedy Gobert błaznował w sali konferencyjnej swojego klubu sytuacja w Stanach Zjednoczonych nie była jeszcze tak niepokojąca jak dziś. 9 marca wystąpiły "zaledwie" 704 przypadki zachorowań, choć już 26 ofiar śmiertelnych. Dziś liczba zarażonych wirusem przekroczyła 125 tys. osób. Ponad 2 tys. Amerykanów zmarło.

 Francuski koszykarz bywa dziś określany jako "sportowy pacjent zero". To pierwszy znany zawodowy sportowiec dotknięty wirusem. Kilka dni temu wyzdrowiał, jest już po kwarantannie, ale do końca życia, a przynajmniej swojej kariery, wirus go już nie opuści.  Ze względu na swoje zachowanie i tego konsekwencje zawsze będzie kojarzony z koronawirusem. Wystarczy wystukać jego nazwisko w popularnych wyszukiwarkach, spojrzeć w biogramy.  Gobert i Covid-19 są dziś tam trwalszym związkiem niż Gobert i Utah Jazz.

W Stanach Zjednoczonych francuskiego koszykarza dziś nikt nie wyszydza, nie żartuje z niego. On sam zachował się rozsądnie, szybko odpokutował swoje winy. Natychmiast przeprosił za swoje zachowanie. "Pierwszą rzeczą, którą chcę zrobić, jest publiczne przeproszenie osób narażonych przeze mnie na niebezpieczeństwo. Nie wiedziałem wtedy, że jestem zarażony. Zachowałem się nieodpowiedzialnie. Niech moja historia będzie przestrogą, żeby każdy potraktował tę sytuację poważnie" - napisał na Instagramie. Przekazał 500 tys. dol. na walkę z koronawirusem, w tym 100 tys. dla Francji.

Trudno powiedzieć, jakie były bezpośrednie konsekwencje jego czynu. Nie wiadomo przecież jakimi ścieżkami podąża wirus. Wśród przebadanych 58 osób, członków ekipy Utah Jazz tylko jego kolega z drużyny Donovan Mitchell był zakażony. Już wyzdrowiał. Niestety, w ciężkim stanie jest kamerzysta NBA, który był w szatni Utah 7 marca podczas meczu w Detroit. Chory jest też jeden z fanów, który prosił o autograf Goberta po meczu w Bostonie 6 marca oraz koszykarz Detroit Christian Woods, który grał przeciw Utah w meczu z 7 marca.

"On naprawdę ocalił Amerykę"

Ale Amerykanie są dziś wdzięczni Gobertowi. Mimowolnie to on ostrzegł ich przed zagrożeniem. Prawdopodobnie zmniejszył skalę zachorowań. O ile wyższa byłaby liczba zakażeń i ofiar, gdyby NBA nie wstrzymało rozgrywek po nieodpowiedzialnym geście Francuza? Dziś w Europie mecze piłkarskiej Ligi Mistrzów, które odbyły się z publicznością w lutym (szczególnie Atalanta - Valencia w  Mediolanie) uważane są przez lekarzy za jedno z głównych źródeł rozprzestrzeniania się wirusa. 

"Gobert stał się jedną z najważniejszych osób w świecie sportu. On ocalił ten świat sportu" - pisze o francuskim koszykarzu "New York Daily News".

"Niedojrzałość Goberta prawdopodobnie nas uratowała. Rzeczy, które w związku z Covid-19 nie braliśmy poważnie, nagle rzuciły ogromne światło na niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą wirus. Przez takie zachowanie trzeba było uwypuklił ten problem." - to komentarz z "USA Today".

"Bohater z przypadku, Rudy Gobert zmusił Amerykę do zrobienia sobie przerwy i uświadomienia sobie czym jest koronawirus. Trzeba uczciwie sobie powiedzieć, Rudy Gobert ocalił Amerykę. On to naprawdę zrobił!" - pisze dziennikarz "Toronto Star".

"Ten pierwszy zawodowy sportowiec w USA dotknięty Covid-19, zszargany przez kibiców za to, że przez niego zablokowano rozgrywki, jest dziś postrzegany jako ten, który wysłał sygnał alarmowy" - analizuje jego ostatnie dwa tygodnie życia francuski dziennik "L’Equipe".

Rudy Gobert stał się bohaterem mimo woli czasów pandemii.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Rudy Gobert | Koronawirus w sporcie | NBA | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje