Reklama

Reklama

Tomasz Adamek. "Góral" bierze sprawy w swoje ręce

Tomasz Adamek przygotowuje się do walki z Erikiem Moliną. Amerykanin ostatnio wyśmiewał się z wieku Polaka, ale "Góral" nie zamierza się tym przejmować. "Nie będę robił z siebie idioty. Wracam na ring i jeszcze raz biorę sprawy w swoje ręce" - zapewnia 39-letni Adamek, który w czasie obozu w Łomnicy wykonał katorżniczą pracę.

Łomnica koło Karpacza. Wspaniałe widoki, czyste powietrze, spokój. Wymarzone miejsce na rodzinne wakacje, chwilę oddechu od życia. Tomasz Adamek nie przyjechał tu jednak odpoczywać. "Góral" u podnóża Karkonoszy wykonuje katorżniczą pracę. Pracę, która ma mu pomóc pokonać niebezpiecznego Erika Molinę i zrobić pierwszy krok w kierunku powrotu do czołówki wagi ciężkiej.

Reklama

Sala treningowa jest w ostatnich tygodniach dla Adamka drugim domem. Ciężary, liny, worki treningowe. W centralnym punkcie ring, na którym czeka już sparingpartner Polaka - Travis Walker. Potężny Amerykanin we wrześniu 2012 roku przegrał pojedynek z Adamkiem, ale dziś pomaga mu w przygotowaniach.

"Tomek już dziś jest gotowy na Molinę. Prawdę mówiąc, był gotowy jeszcze zanim tu przyjechałem, to profesjonalista. Popatrzcie, jak on wygląda. Facet ma prawie 40 lat, ale to czyste mięśnie" - mówi nam Walker.

Wtóruje mu Earl Newman, kolejny amerykański pięściarz, który przybył do Polski, by pomóc Adamkowi. "Tomasz nie jest stary. Człowieku, on ciągle ma w sobie to coś. Amerykanie mówią na mnie ‘Flash’ (ang. błysk), ale Tomek za mną nadąża. Jest bardzo szybki" - podkreśla.

"Biorę sprawy w swoje ręce"

To właśnie szybkość ma być tajną bronią Polaka w starciu z Moliną. Adamek na każdym treningu wyprowadza setki ciosów, łączy je w kombinacje i pracuje na nogach jak za swoich najlepszych lat. Trener Roger Bloodworth pokrzykuje, a "Góral" haruje jak wół.

Kiedy Adamek w ringu toczy walkę z cieniem, z głośników słychać zwykle amerykański hip-hop. "Time for me to just take matters into my own hands" (ang. czas wziąć sprawy w swoje ręce) - rapuje Eminem w kawałku "8 Mile", koszulka Polaka jest tymczasem coraz bardziej mokra od potu.

"Góral" nie potrafi zerwać z ringiem, do tego został stworzony. "Jeszcze raz biorę sprawy w swoje ręce. Chcę pokazać kibicom, że Adamek cały czas jest mocny. Pokonam Molinę i cała Polska będzie się cieszyć" - zapewnia po treningu, kiedy zdejmuje rękawice.

"Wiesz, wygrywanie to jest moja misja. Jak Pan Bóg pozwoli, to 2 kwietnia będzie taka walka, jak za najlepszych lat" - dodaje pięściarz i pociąga solidny łyk wody mineralnej.

Rywal szykuje się na wojnę w ringu

39-letni "Góral" w Krakowie zmierzy się z Erikiem Moliną. Amerykanin nie jest wirtuozem techniki, ale po jego stronie stoi ogromny głód sukcesów, młodość i potężna siła. Wygrana z cenionym na całym świecie Adamkiem może być dla niego przepustką do walk z najlepszymi zawodnikami wagi ciężkiej.

"Molina wysłał mi dzisiaj zdjęcie ze swoich przygotowań. Facet odrobił lekcje" - mówi nam Mateusz Borek, a po chwili pokazuje na swoim telefonie zdjęcie Amerykanina, na którym ten ma mięśnie niczym kulturysta.

"W ringu będzie bijatyka, będą nokdauny. Ktoś skończy na deskach. A kto? Serce mówi, że Molina. Ale rozum... On podpowiada coś innego" - dodaje dziennikarz Polsatu, który z bliska przygląda się przygotowaniom Adamka.

Rywal Polaka rozpoczął już tymczasem festiwal uszczypliwości wymierzonych w "Górala". "On chce mnie załatwić szybkością? Jakoś tego nie widzę. Jest już po prostu za stary. Czas na emeryturę" - kpi sobie Amerykanin.

"Tylko Bóg wie, co będzie dalej"

Adamek na emeryturę się jednak nie wybiera, a na zarzuty rywala odpowiada krótko: "Molina zaczął gadać? No, to będzie bitka. Ja idioty z siebie nie będę robił, bo wszystko się rozstrzygnie w ringu. Po co to gadanie przed walką? Zupełnie tego nie rozumiem" - mówi i zapewnia, że wiek nie jest dla niego problemem.

"Badania pokazują, że mam ciało i kondycję 30-latka. W wadze ciężkiej 39 lat to nie jest dużo, a eksperci mówią mi, że najlepsze wciąż jest przede mną. Mam twardą szczękę, szybkie ręce, jestem w formie" - twierdzi pięściarz.

Kiedy pytamy go o to, gdzie widzi siebie za dwa lata, nie potrafi odpowiedzieć.

"Sam nie wiem, co będzie dalej. Zresztą nikt tego nie wie, tylko Pan Bóg. Na razie skupiam się na walce z Moliną. Nie ma co patrzeć daleko w przyszłość, kiedy wyzwanie jest blisko. 2 kwietnia - tylko ten dzień mam w głowie, to jest walka, którą muszę wygrać" - podkreśla "Góral".

Czy marzenie wojownika z Gilowic się spełni? Wszystko jest w jego rękach.

Autor: Bartosz Barnaś

Walka Tomasz Adamek - Eric Molina 2 kwietnia w Tauron Arenie Kraków.

Czytaj także:

Wywiad z Tomaszem Adamkiem na 10 dni przed walką z Moliną

Trener Adamka: Tomek ma serce i duszę wojownika

Sparingpartner Adamka: On nadal jest piekielnie szybki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje