Partner merytoryczny: Eleven Sports

Miliarder stracił większość. Kibice lamentują i pytają, co z transferami

Forbes umieścił go w setce najbogatszych Polaków. Pieniędzy ma tyle, że mógłby kupić całą PGE Ekstraligę. Stanisław Bieńkowski, bo o nim mowa, właśnie uszczuplił swój pakiet akcji w NovyHotel Falubazie Zielona Góra. Przestał być większościowym udziałowcem. Kibice dotąd ostrzyli sobie zęby na hitowe transfery, a teraz nie wiedzą, co mają myśleć. Prezes Falubazu Wojciech Domagała ma jednak dla nich dobrą wiadomość.

Stanisław Bieńkowski z lewej. Debiut Stelmetu na GPW.
Stanisław Bieńkowski z lewej. Debiut Stelmetu na GPW./Tedi/Newspix

 Majątek Stanisława Bieńkowskiego jest szacowany na 2,317 miliarda złotych. Kiedy przed miesiącem przejął on większościowy pakiet w żużlowej spółce Falubaz, to w Zielonej Górze zapanowała euforia. Zresztą wkrótce pojawiły się informacje o sondowaniu wielkich gwiazd, na czele z wicemistrzem świata Fredrikiem Lindgrenem. Jednak Bieńkowski właśnie oddał 2 procent swoich udziałów i zostawił sobie 49-procentowy pakiet. Opozycja mówi o ucieczce przed odpowiedzialnością i o tym, że transferów nie będzie. Prezes Wojciech Domagała tonuje jednak nastroje.

Ten ruch Bieńkowskiego oznacza jedno

- Ten ruch był od dawna zaplanowany - mówi nam Domagała. - Pan Bieńkowski chciał w ten sposób podziękować mi i pani Monice Zapotocznej za pracę i wynagrodzić za hejt, którego doświadczyliśmy w ostatnich latach.

Hejt sprawił, że Domagała w pewnym momencie rzucił papierami. - To się odbija nie tylko na mnie, ale i na bliskich mi osobach - opowiadał Domagała w rozmowie z Interią, przed startem ligi wyjaśniając, dlaczego w pewnym momencie odszedł, a potem wrócił do klubu. - Moja decyzja o odejściu była pokłosiem dziwnych reakcji pewnych osób w stosunku do moich bliskich. Jak coś dotyczy mnie, ja to przyjmuję. Jednak, gdy ktoś zaczyna atakować moją rodzinę, to trzeba rezygnować. Ja mam co robić. Mam dwa inne zajęcia poza żużlem, z nich się utrzymuję, bo Falubaz to wyłącznie moja pasja i miłość. Dlatego w pewnym momencie odszedłem, a potem wróciłem, bo osoby, którym klub jest bliski, tego chciały.

Video Player is loading.
Current Time 0:00
Duration -:-
Loaded: 0%
Stream Type LIVE
Remaining Time -:-
 
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
      reklama
      dzięki reklamie oglądasz za darmo
      Wilfredo Leon wraca do gry! "Nie mogę się doczekać, by wejść na boisko"/Polsat Sport/Polsat Sport

      Opozycja grzmi: nie będzie grosza na transfery

      Wróćmy jednak do Bieńkowskiego i tego, co ten ruch oznacza dla klubu. Opozycja już grzmi, że teraz właściciel Stelmetu nie da grosza na transfery. Bieńkowski miał skalkulować sobie, że bycie większościowym udziałowcem, to zbyt wielka odpowiedzialność, dlatego okroił swój pakiet do 49 procent.

      Prezes Domagała zapewnia jednak, że przekazanie tych 2 procent ma wyłącznie wymiar symboliczny i niczego nie zmienia (on i Zapotoczna są w obozie Bieńkowskiego, więc to wygląda tak, jakby dalej miał on te 51 procent). Klub już rozpoczął rozmowy kontraktowe z zawodnikami, którzy obecnie startują w klubie. Transferów też nikt w Falubazie nie wyklucza. Jeśli sztab znajdzie jakiegoś żużlowca lepszego od tych, którzy są i przekona go do startów w Zielonej Górze, to zmiany będą.

      Bieńkowski już raz dał się przekonać

      Zasadniczo z Bieńkowskim jest tak, że jeśli ktoś przekona go do swojej wizji, to on nie powie "nie". Za czasów prezesury Adama Golińskiego sięgnął głębiej do kieszeni, żeby ściągnąć Martina Vaculika i Nickiego Pedersena. Teraz też może dołożyć do kontraktu gwiazdy jeśli prezes Domagała i dyrektor sportowy Piotr Protasiewicz przekonają go, że to ma sens, że to podniesie sportową wartość drużyny.

      Sytuacja transferowa Falubazu jest jednak o tyle kłopotliwa, że drużyna wciąż nie może być pewna utrzymania. Niby jest w lepszej sytuacji niż FOGO Unia Leszno, czy ZOOleszcz GKM Grudziądz, ale ostatnio przegrała ważny mecz zaległy z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa i skomplikowała sobie sytuację.

      Prezes Wojciech Domagała na otwarciu nowego parku maszyn na stadionie Falubazu./Piotr Jędzura/East News
      Piotr Protasiewicz/Łukasz Trzeszczkowski/Zdjęcia Łukasz Trzeszczkowski
      Fredrik LIndgren/Łukasz Trzeszczkowski/Zdjęcia Łukasz Trzeszczkowski

      INTERIA.PL

      Lubię to
      Lubię to
      0
      Super
      0
      Hahaha
      0
      Szok
      0
      Smutny
      0
      Zły
      0
      Udostępnij
      Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
      Dołącz do nas na:
      instagram
      • Polecane
      • Dziś w Interii
      • Rekomendacje