Wielka afera po decyzji Marciniaka. W Hiszpanii wybuchła "bomba". Grzmią o świadomym oszustwie
Choć od meczu Atletico Madryt - Real Madryt w Lidze Mistrzów minęły już ponad trzy tygodnie, to afera, jaka po nim wybuchła, wciąż nie umilkła. Właśnie teraz grupa socios (kibiców należących do stowarzyszenia) Atletico Madryt opublikowała oświadczenie zawierające "obiektywną ocenę ekspertów", którzy stwierdzili, iż wideo dowodzące, że Julian Alvarez zaliczył podwójne dotknięcie przy swoim rzucie karnym, zostało zmontowane.

Real wygrał derbowy madrycki dwumecz z Atletico w Lidze Mistrzów i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się z Arsenalem. Podopieczni Carlo Ancelottiego pokonali "Rojiblancos" dopiero po serii rzutów karnych. W jej trakcie Szymon Marciniak postanowił (po konsultacji z wozem VAR) nie uznać bramki Juliana Alvareza. Uznano bowiem, że Argentyńczyk dwa razy dotknął piłki, co nie jest zgodne z przepisami.
Po meczu wybuchła wielka afera. Decyzja polskich sędziów wywołała prawdziwą burzę. W sieci pojawiło się mnóstwo nagrań zawierających zbliżenia tego strzału. Wykorzystywano zwolnione tempo i wiele ujęć, aby ostatecznie rozstrzygnąć tę sprawę.
Kibice Atletico nie dają za wygraną. Oskarżają UEFA o sfałszowanie dowodów
Choć UEFA wydała oficjalne oświadczenie z oceną, że decyzja Szymona Marciniaka była słuszna i dodała do tego wpisu materiał wideo mający to udowodnić, część kibiców nie była przekonana co do jego... autentyczności.
Grupa kibiców Atletico Madryt postanowiła zwrócić się w tej sprawie do "niezależnych ekspertów" mających to potwierdzić lub wykluczyć. W piątek opublikowano w tej sprawie oficjalne oświadczenie. I afera wybuchła od nowa.
- Niezgodności w metadanych sugerują, że wideo nie pochodzi z oryginalnej kamery. Zastosowanie narzędzia FFmpeg wskazuje na edycję materiału. Struktura wewnętrzna pliku również nie odpowiada typowym nagraniom z kamer, co sugeruje późniejsze przetwarzanie - czytamy w hiszpańskich mediach.
Wśród wniosków jest to, że „przeanalizowane wideo dostarczone przez UEFA nie jest oryginalnym wideo uzyskanym z kamery, ponieważ stwierdziliśmy: istnienie niespójności w metadanych; wewnętrzna struktura nie pokrywa się z nagraniami z kamery; pewne anomalie w analizie entropii; pewne zmiany w sekwencji obrazu, wizualne klonowanie w określonych regionach”, a na koniec „całkowity brak treści dźwiękowych”. Zanim przejdziemy do szczegółów, należy zauważyć, że raport został sporządzony przez dwóch renomowanych specjalistów: José Luisa Rivasa, inżyniera systemów, inżyniera telematyki i absolwenta technologii telekomunikacyjnych, wraz z Pedro Tubío Figueirą, inżynierem telekomunikacji i magistrem cyberbezpieczeństwa i prywatności.
Poniżej wypisano wiele szczegółowych informacji mających na celu udowodnić, że wideo zostało zmontowane na płaszczyznach wizualnej oraz audio. Usuwano ścieżki dźwiękowe, kopiowano poszczególne klatki i modyfikowano wideo tak, aby wyglądało na to, że Julian Alvarez najpierw dotknął piłkę nogą postawną (lewą), a dopiero później prawą oddał strzał na bramkę strzeżoną przez Courtois.
Gdyby raport przedstawiony przez kibiców Atleico okazał się prawdziwy, mielibyśmy do czynienia z jedną z największych afer w piłce nożnej ostatnich lat. W tym momencie stowarzyszenie domaga się reakcji od UEFA. Jeśli federacja nie udostępni oryginalnego nagrania, sprawa trafi do sądu - grożą kibice Atletico.















