Reklama

Reklama

ME w piłce ręcznej: Polska - Rosja 24-22

Polscy piłkarze ręczni wygrali z Rosją 24-22 (10-14) w meczu ostatniej szansy na mistrzostwach Europy w Danii. Polacy awansowali do drugiej fazy turnieju, w której zagrają z Chorwacją, Szwecją i Białorusią. W drugim meczu grupy C Francja wygrała z Serbią 31-28, co, dzięki odpadnięciu Serbii, a nie Rosji, daje Polakom dwa punkty na starcie drugiej rundy.

Zobacz zapis relacji z meczu Polska - Rosja

Przed spotkaniem wiadomo było, że, by awansować, trzeba wygrać. By awansować z dwoma punktami, trzeba było wygrać jednym lub dwoma golami. Ale kalkulowanie i tak nie miało większego sensu, ewentualnie w końcówce, przy prowadzeniu Polaków można było zacząć kombinować.

Polacy dobrze zaczęli mecz. Sławomir Szmal w 10 minut odbił cztery rzuty, w ataku szalał Krzysztof Lijewski, zdobywając trzy z czterech pierwszych goli i asystując przy kolejnym. "Biało-czerwoni" prowadzili 5-3 i ... stanęli. W rosyjskiej bramce obudził się Igor Lewszyn, do ataku wszedł Konstantin Igropulo i rozruszał akcje Sbornej.

Reklama

Na chwilę w obronie pojawił się Jewdokimow i zaczęły się polskie problemy. Na siłę próbowano wykorzystać Karola Bieleckiego, którego trzy kolejne rzuty obronił Lewszyn. Nie tak pewny i przebojowy, a raczej zagubiony i spóźniony był bohater mecz z Francją Jakub Łucak. Przegraliśmy grę w osłabieniu 0-2, a Lewszyn na słupku mógł zaznaczać kolejnych Polaków, których rzuty obronił: Lijewski dwa razy, Jakub Łucak, Michał Szyba, Patryk Kuchczyński i Adam Wiśniewski. Do tego Piotr Grabarczyk w kontrze trafił w poprzeczkę, a Szyba w słupek. Próbował pomóc od 20 minuty Michał Jurecki, ale popełnił błąd kroków.

Tracili piłkę kolejni Polacy i w ciągu 20 minut do przerwy udało się zdobyć jeszcze... cztery gole.

A z drugiej strony Igopulo rozgrywał akcje jak profesor, robił miejsce dla kolegów i sam rzucał. Przy biernej polskiej obronie to nawet nie było trudne i udawało się większości Rosjan. Skrzydłowy Skopincew rzucał niemal z czystych sytuacji, Dmitry Żytnikow z szóstego metra, bez polskiego bloku. Polacy nie potrafili przechwytywać piłek odbitych przez Szmala i Rosjanie względnie łatwo zdobyli 11 goli w odpowiedzi na nasze cztery. Przegrywaliśmy 8-13 i zaczynało się robić wyjątkowo nieciekawie. Czas wzięty przez Michaela Bieglera nie pomógł, ale ciągle była nadzieja.

Po pierwsze taka, że pierwszy przestój w meczu, prawda że długi jak wieczność 20-minutowy, ale mieliśmy za sobą. Po drugie, w bramce kapitalnie spisywał się "Kasa", notując ponad 40-procentową skuteczność . Gdyby nie on mecz mógł być rozstrzygnięty do przerwy. No i 30 minut w piłce ręcznej szmat czasu.


Na drugą połowę Polacy wyszli jak w meczu z Serbią - skupieni i z nastawieniem, że trzeba coś zmienić w obronie. I tak jak w pierwszym meczu turnieju zdobywali gola z golem, po szybkich atakach, jeden za drugim. Wygarniali atakującym Rosjanom piłkę z ręki, jak niedźwiedź miód z barci. W pięć minut odrobili cztery bramki starty z pierwszej połowy, a w 39. minucie po kolejnej świetnej paradzie Szmala Piotr Chrapkowski pewnie wykorzystał trzecią po przerwie kontrę i wyszliśmy na prowadzenie 16-15.

Po piątej kolejnej interwencji polskiego bramkarza cała hala w Aarhus skandowała "Sławek Szmal", bo to, co wyprawiał "Kasa", było niewiarygodne. Ale bramkarz sam meczu nie wygra, pomagała mu obrona, przy której Rosjanie byli kompletnie zagubieni. Przez 13 minut pokonali Szmala tylko raz i ewidentnie bali się mu rzucać. W 50 minucie prowadziliśmy 21-17 i historia się idealnie odwróciła. W pierwszej połowie od 10 minuty też był taki wynik - 11-3, ale dla Rosjan. 

Wychodziło na to, że obie drużyny muszą w tym meczu rozegrać po 30 minut dobrych i 30 minut złych zawodów. W 54 minucie znowu zaczęło polskim kibicom skakać ciśnienie, bo Rosjanie zbliżyli się na trzy gole (23-20), mieli piłkę, a karę dostał Kamil Syprzak. Od czego jednak jest "Kasa"?! Z "Kasą" można wszystko - obronił potężną bombę Igropulo i wrócił spokój, bo czas mijał i mijał. Aż się wypełnił i Polska mogła świętować awans do kolejnej fazy mistrzostw. W dodatku niemal równo z końcową syreną Rosjanie zdobyli 22. gola i przegrali dwiema bramkami, czyli dokładnie w taki sposób, jaki "Biało-czerwonych" najbardziej interesował.

W wieczornym meczu Francja wygrała 31-28 (17-12) z Serbią. "Trójkolorowi" wygrali grupę, przed Polską i Rosją. Te trzy drużyny zostają w turnieju. Serbowie jadą do domu.

O kolejności między Polską, Rosją i Serbią decydował bilans bezpośrednich meczów.

W drugiej fazie turnieju "Biało-czerwoni" zagrają z Chorwacją, Szwecją i Białorusią.

Leszek Salva, Aarhus

Polska - Rosja 24-22 (10-14)

Polska: Sławomir Szmal - Bartłomiej Jaszka 3, Krzysztof Lijewski 4, Patryk Kuchczyński, Karol Bielecki, Adam Wiśniewski 2, Bartosz Jurecki 2, Michał Jurecki 3, Piotr Grabarczyk, Mariusz Jurkiewicz 1, Kamil Syprzak 1, Jakub Łucak 4, Przemysław Krajewski 1, Michał Szyba, Piotr Chrapkowski 3.

Rosja: Wadim Bogdanow, Igor Lewszyn - Aleksander Pyszkin, Danił Szyszkariew 2, Dmitrij Kowaliew, Jegor Jewdokimow, Oleg Skopincew 4, Paweł Atman 6, Siergiej Gorbok 1, Siergiej Szelmienko 2, Konstantin Igropulo 4, Inal Aflitulin, Dmitrij Żytnikow 3.

Wyniki piątkowych meczów i tabele:

grupa C (Aarhus)

Polska - Rosja     24-22 (10-14)

Francja - Serbia   31-28 (17-12)

tabela:

                      M   Z  R  P   bramki   pkt

 1. Francja           3   3  0  0   94-83     6

 2. Polska            3   1  0  2   70-70     2

 3. Rosja             3   1  0  2   77-84     2

 4. Serbia            3   1  0  2   73-77     2

grupa D (Kopenhaga)

Chorwacja - Szwecja    25-24 (10-9)

Białoruś - Czarnogóra   29-23 (13-13)

tabela

 1. Chorwacja         3   3  0  0   85-68     6

 2. Szwecja           3   2  0  1   82-68     4

 3. Białoruś          3   1  0  2   73-86     2

 4. Czarnogóra        3   0  0  3   66-84     0

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje