Czy ktoś odwróci losy ćwierćfinałów? W poniedziałek Opole podziękuje legendzie
Ubiegłotygodniowe starcie Rebud KPR-u Ostrovii Ostrów Wielkopolski z PGE Wybrzeżem Gdańsk dostarczyło ogromu emocji. Podopieczni Kima Rasmussena wygrali jedną bramką. Teraz rywalizacja przenosi się nad morze i gospodarze będą chcieli przedłużyć walkę o półfinał do trzeciego meczu. W poniedziałek bogatą karierę zakończy Adam Malcher.

Rebud KPR Ostrovia wygrała przed swoimi kibicami 32:31. W samej końcówce zwycięstwo uratował jej Sandro Mestrić. Teraz rywalizacja przenosi się do Ergo Areny. PGE Wybrzeże pokazało, że jest dobrze przygotowane do rywalizacji z trzecią drużyną sezonu zasadniczego. W środę podopieczni Patryka Rombla chcą wrócić do Ostrowa Wielkopolskiego na trzecie spotkanie.
- Nie myślimy już o pierwszym spotkaniu. W ćwierćfinale gramy do dwóch zwycięstw. To prawda, nie udało nam się wygrać w Ostrowie, choć było naprawdę blisko. Jednak w rewanżu zagramy przed własną publicznością i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wyrównać wynik tej rywalizacji. Cieszę się, że przez cały tydzień byliśmy wszyscy skupieni na wspólnym celu. Jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie i taktycznie, więc teraz wszystko pozostaje w naszych rękach i nogach - mówi Jakub Będzikowski, rozgrywający PGE Wybrzeża.
ORLEN Superliga. Drużyna z Ostrowa Wielkopolskiego spodziewa się ciężkiej przeprawy
- Spodziewamy się twardej walki od pierwszej sekundy spotkania. Jest to mecz o ogromna stawkę zarówno dla nas, jak i przeciwników. Zwycięstwo zagwarantuje nam pierwsza czwórkę, dlatego my także jesteśmy ogromnie zmotywowani - przekonuje Krzysztof Misiejuk, obrotowy ekipy z Ostrowa.
Ćwierćfinałową rywalizacją do trzeciego meczu chce przedłużyć również Górnik Zabrze, który wyraźnie przegrał na wyjeździe z KGHM Chrobrym Głogów. W sobotę zagra przed swoimi kibicami.
- Zawsze powtarzam, że możemy zejść z boiska pokonani, ale pod warunkiem, że zrobiliśmy wszystko, aby wygrać. Tego zabrakło nam w Głogowie. Kiedy goniliśmy, nie zrobiliśmy dobrego wrażenia. Gospodarze wygrali w pełni zasłużenie. Przed swoimi kibicami musimy zagrać zdecydowanie lepiej - powiedział Arkadiusz Miszka, trener Górnika.
Niespodzianek nie powinno być w pozostałych ćwierćfinałach. Orlen Wisła Płock pojedzie dopełnić formalności do Kalisza, a Industria Kielce do Opola. Spotkanie w Stegu Arenie będzie jednak jednym z najważniejszych w tym sezonie. Po raz ostatni na superligowe parkiety wybiegnie Adam Malcher. 38-latek postanowił zakończyć bogatą karierę, którą spędził tylko w dwóch klubach Gwardii (2003-2005 i 2013-2025) i Zagłębiu Lubin (2005-2013). Z "Miedziowymi" sięgnął po mistrzostwo Polski. W latach 2016-2019 był wybierany najlepszym golkiperem ligi. Największy sukces w karierze osiągnął w 2007 roku, kiedy z reprezentacją Polski sięgnął po wicemistrzostwo świata.
- W trzech meczach z Kielcami w tym sezonie zwykle graliśmy bardzo dobrze przez ok. 20 minuty. Gdyby to wszystko zebrać w całość, to stoczylibyśmy z nimi bardzo wyrównane spotkanie. Przed swoimi kibicami będziemy chcieli zaprezentować się z ambitnej, dobrej strony. Będziemy mieli dodatkową motywację, bo chcemy godnie pożegnać Adama. On jest postacią niezwykle szanowaną w Opolu. Jest klubową legendą. To będzie dla niego wyjątkowy wieczór. My cieszymy się, że zostanie z nami i będzie pomagał w szkoleniu bramkarzy - tłumaczy Bartosz Jurecki, trener Corotop Gwardii.
W grupie spadkowej Zagłębie Lubin zagra z Azotami Puławy, Zepter KPR Legionowo z Energą MMTS-em Kwidzyn, a Piotrkowianin Piotrków Trybunalski ze Śląskiem Wrocław.










