Partner merytoryczny: Eleven Sports

W finałach nie mają sobie równych. Trudno uwierzyć, imponująca seria trwa

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Real Madryt w sobotni wieczór pokonał Borussię Dortmund 2:0 i po raz piętnasty został najlepszym klubem w Europie. Z sukcesu „Królewskich” powinno cieszyć się całe hiszpańskie środowisko piłkarskie. Dzięki podopiecznym Carlo Ancelottiego trwa dalej imponująca seria wygranych finałów przez przedstawicieli Primera Division. Ekipy z Półwyspu Iberyjskiego jeśli tylko awansują do decydującego pojedynku, to są w nim nie do zatrzymania od ponad dwudziestu lat.

Vinicius Jr cieszy się ze zdobytej bramki
Vinicius Jr cieszy się ze zdobytej bramki/Ina Fassbender/AFP

Eksperci oraz kibice przed sobotnim finałem Ligi Mistrzów nie mieli wątpliwości, która z drużyn jest faworytem do zdobycia najcenniejszego klubowego pucharu w Europie. Borussia Dortmund może i zachwyciła w półfinale z Paris Saint-Germain, kiedy to idealnie wykorzystywała każdą nadarzającą się okazję, ale to Real miał o wiele większe doświadczenie w starciach o wysoką stawkę. "Królewscy" moc w trudnych momentach pokazali w potyczce z Bayernem Monachium. Po stracie bramki na Estadio Santiago Bernabeu byli już jedną nogą za burtą tych prestiżowych rozgrywek. Do końca zachowali jednak spokój i po dwóch trafieniach Joselu wrócili z piekła do nieba.

Trzeba powiedzieć, że Borussia Dortmund miała trochę szczęścia, zwłaszcza w drugim meczu z PSG. Jeżeli będą dalej mieć tę furę szczęścia po swojej stronie, to wiadomo, że różne rzeczy mogą się zdarzyć. W teorii Real Madryt jest drużyną mocniejszą. Ma lepszych, szybszych zawodników, przede wszystkim w ataku. Ale piłka już nie takie rzeczy widziała

~ stwierdził przed meczem na antenie Polsatu Zbigniew Boniek i trudno było nie przyznać mu racji

Dortmundczycy nie zamierzali być tłem dla rywali. Ba, to właśnie Niemcy w pierwszej połowie kilkukrotnie poważnie zagrozili bramce strzeżonej przez Thibauta Courtois. Momentami do wyjścia na prowadzenie brakowało im zaledwie paru centymetrów. Kibice "Królewskich" dopingowali swoich piłkarzy z przerażeniem w oczach. Ich ulubieńcy utrzymali do przerwy remis i na drugie czterdzieści pięć minut wyszli totalnie odmienieni.

Popis Realu w drugiej połowie. Wystarczyło dziesięć minut

Im bliżej było końca pojedynku, tym dominacja Realu stawała się coraz większa. Gol otwierający wynik meczu wisiał w powietrzu. Wielki moment dla zawodników Carlo Ancelottiego nadszedł tuż przed rozpoczęciem ostatniego kwadransa gry. Na listę strzelców wpisał się Dani Carvajal. Madrytczycy nie zamierzali się zatrzymywać. Niecałe dziesięć minut później nadzieję Niemcom na dogrywkę odebrał Vinicius Jr. Borussia co prawda zdobyła kontaktową bramkę, lecz sędzia od razu odgwizdał spalonego. Ta sytuacja totalnie podłamała przedstawicieli naszych zachodnich sąsiadów. Rezultat potyczki nie uległ już zmianie.

Świętowanie rozpoczęło się nie tylko w Madrycie. Powody do radości ma całe hiszpańskie środowisko piłkarskie. Dzięki Realowi wciąż trwa imponująca seria zwycięstw klubów z Primera Division w finałach najważniejszego europejskiego pucharu. Imponującą statystyką podzielił się Mateusz Święcicki z Eleven Sports. "Od 2001 roku są niepokonani. Co za hegemonia" - napisał na platformie X.

Video Player is loading.
Current Time 0:00
Duration -:-
Loaded: 0%
Stream Type LIVE
Remaining Time -:-
 
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
      reklama
      dzięki reklamie oglądasz za darmo
      Szalona radość piłkarzy Realu Madryt. Piękne sceny na Wembley. WIDEO /Polsat Sport/Polsat Sport
      Toni Kroos/JAVIER SORIANO/AFP
      Vinicius/AFP
      Dani Carvajal/AFP

      INTERIA.PL

      Lubię to
      Lubię to
      0
      Super
      0
      Hahaha
      0
      Szok
      0
      Smutny
      0
      Zły
      0
      Udostępnij
      Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
      Dołącz do nas na:
      instagram
      • Polecane
      • Dziś w Interii
      • Rekomendacje