Partner merytoryczny: Eleven Sports

NBA Playoffs: Kogo się bać czyli "10" w drodze po tytuł

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Poznaliśmy już zestawienie par w I rundzie NBA Playoffs 2006 i już teraz można wybrać dziesiątkę najpoważniejszych faworytów do tytułu, rozdając nagrody dla najlepszych zespołów w sezonie zasadniczym.

/AFP

1. Detroit Pistons

Z nowym trenerem (Flip Saunders), kandydatem na MVP (Chauncey Billups), znakomitym początkiem sezonu (37-5) oraz rekordową liczbą zwycięstw w historii klubu, Detroit Pistons są faworytami na drugie mistrzostwo w ciągu trzech lat. I byliby nimi nawet bez przewagi własnego parkietu przez całe rozgrywki playoffs.

2. San Antonio Spurs

Dzięki najlepszemu w karierze sezonowi Tony Parkera, nawet kontuzje Tima Duncana czy Manu Ginobilego nie zmieniły faktu, że ekipa z San Antonio ma olbrzymie szanse powtórzyć tytuł z minionego sezonu. Ponownie wcale nie dlatego, że nikt nie potrafi zatrzymać w ataku Parkera, Duncana czy Manu, ale dzięki znakomitej, odbierającej rywalom chęć do gry, obronie.

3. Dallas Mavericks

Właściciel klubu Mark Cuban od czterech lat przed playoffs powtarza, że "to będzie nasz rok". Tym razem przepowiednia może się wreszcie spełnić. Dirk Nowitzki, Josh Howard, Jerry Stackhouse czy Jason Terry to pewny ból głowy dla każdej defensywy, a przez ostatnie dwa sezony Mavericks zrobili postępy w grze obronnej. To daje im przynajmniej szansę poradzenia sobie z San Antonio.

4. Miami Heat

Od zagrania w ubiegłorocznych NBA Finals zabrakło Heat jednego dobrego meczu i zdrowego Dwyne'a Wade'a. W tym roku zarówno Wade jak Shaquille O'Neal obiecują, że "nadszedł sezon zemsty". Czy jednak same chęci i talent dwóch supergwiazd wystarczy, by dać sobie radę z bardziej wyrównanymi składami Nets czy Pistons? - Na podstawie tego meczu nie można oceniać naszego zespołu - powiedział po przegranym w fatalnym stylu, na własnym parkiecie, spotkaniu z Chicago Bulls trener Miami Pat Riley. Kibice Heat mogą mieć tylko nadzieję, że Riley ma rację.

5. New Jersey Nets

Nikt specjalnie się nie przejmował, kiedy na początku sezonu Nets nie potrafili trafić do kosza. Po prostu wszyscy wiedzieli, na co naprawdę stać ekipę Jasona Kidda. Najlepsza w tym sezonie w NBA seria zwycięstw (14 pod rząd) tylko to potwierdziła. Jeśli środkowy Nenad Krstic będzie w stanie dać sobie radę z przewinieniami osobistymi i nie będzie meczów oglądać z ławki, to mając w zespole przeżywającego renesans formy Vince Cartera, zawsze groźnego Richarda Jeffersona oraz doświadczenie Jasona Kidda już wiadomo, dlaczego nikt nie chce z nimi grać.

6. Phoenix Suns

Sentymentalny faworyt wielu kibiców wygrał w tegorocznym sezonie zasadniczym ponad 50 meczów - pomimo nowych graczy w zespole i wykluczającej z rozgrywek kontuzji Amare Stoudemire'a. Olbrzymia w tym zasługa Steve'a Nasha, ale ponieważ playoffs to zupełnie inna koszykówka, trudno Suns bez Stoudemire'a i z kulejącym Timem Thomasem wróżyć zbyt wiele sukcesów.

7. Memphis Grizzlies

Trener Mike Fratello potrafił wkomponować do zespołu nowe twarze (Eddie Jones, Damon Stoudamire, Bobby Jackson), dając Grizzlies trzeci kolejny udział w playoffs. Doświadczenie powinno procentować, zwłaszcza, że nie tylko Memphis ma składzie jednego z najbardziej niedocenianych, a przy tym wszechstronnych graczy w NBA (Pau Gasol), ale także najlepszą (przeciętnie stracone tylko 88,4 punktów w meczu) przynajmniej statystycznie, obronę w lidze.

8. Cleveland Cavaliers

Dla Cavaliers udział w playoffs to przeżycie, którego kibice z Ohio nie znali od 1998 roku, a dla LeBrona Jamesa pierwsza okazja pokazania się podczas, jak mawiał Michal Jordan, "prawdziwego sezonu". Kandydat na MVP będzie jednak potrzebował znacznie większej niż dotychczas pomocy ze strony Zydrunasa Ilgauskasa czy Larry Hughesa, by przygoda Króla Jamesa w playoffs nie skończyła się po pierwszej rundzie. Zwłaszcza, że nie będzie mógł liczyć na pomoc debiutującego w tym sezonie w National Basketball Association trenera Mike'a Browna.

/AFP

Jedna z największych tegorocznych niespodzianek sezonu jest przykładem tego, jak bardzo w zespole liczy się - obok talentu - doświadczenie. Przyjście do drużyny Sama Cassella oraz Cuttino Mobleya plus dominująca forma pod koszami Eltona Branda dały Clippers pierwsze playoffs od 1996 roku.

10. Denver Nuggets

Nuggets to kolejna z drużyn, z którą w Konferencji Zachodniej nikt nie chciał (poza Clippers właśnie) grać w pierwszej rundzie playoffs. Carmelo Anthony potwierdził w NBA swoją pozycję strzelca wyborowego, a dokonane w trakcie sezonu zmiany (przyjście Rubena Pattersona oraz Reggie Evansa) dały zespołowi George'a Karla tak potrzebne podczas playoffs zdecydowanie w grze defensywnej.

Przemysław Garczarczyk, Chicago

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje