Reklama

Reklama

NBA: 27. zwycięstwo z rzędu Miami Heat

Koszykarze Miami Heat, pokonując na wyjeździe w poniedziałkowym meczu ligi NBA Orlando Magic 108:94, odnieśli 27. zwycięstwo z rzędu. Do wygranej po raz kolejny poprowadził ich LeBron James, któremu do piątego w sezonie triple-double zabrakło jednej zbiórki.

James zdobył w tym spotkaniu 24 punkty, do czego dołożył 11 asyst i dziewięć zbiórek. W ostatnich 27 występach jego średnia wynosi w tych elementach odpowiednio 27, 8,1 i 8. Pod wrażeniem umiejętności 28-letniego zawodnika był trener "Magików" Jacque Vaughn. - On potrafi wszystko. Kiedy chce trafić do kosza, robi to. Kiedy chce kogoś minąć, też nie ma z tym problemu - komplementował.

Reklama

Heat jest coraz bliżej rekordu ligi, który należy do Los Angeles Lakers. Ekipa z Miasta Aniołów w sezonie 1971/1972 wygrała 33 kolejne mecze.

- Naszym celem jest zdobycie mistrzostwa i to z tego powodu chcemy być znani. Nie zakładamy czegoś typu "ustanówmy najdłuższą serię zwycięstw" - podkreślił James.

W zespole Erika Spoelstry w drugim spotkaniu z rzędu zabrakło z powodu kontuzji kolana Dwyane'a Wade'a. W zespole gospodarzy, również ze względu na problemy zdrowotne pauzować musieli z kolei Nikola Vucevic i Arron Afflalo.

Zespół z Miami trafił w poniedziałek 15 z 28 "trójek", ale autorem żadnego z tych zagrań nie był James ani Mike Miller. W Orlando najwięcej punktów zanotował Jameer Nelson - 27, który dołożył do tego pięć zbiórek i 12 asyst.

Gwiazdą meczu w Waszyngtonie, w którym Wizards pokonali Memphis Grizzlies 107:94, był John Wall. 22-letni koszykarz był nie do zatrzymania dla rywali i zdobył 47 pkt, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze. W czwartej kwarcie zanotował 17 pkt, a publiczność skandowała głośno w jego kierunku "MVP". - Nieeee, nie jestem typem gracza, który jest wybierany najlepszym zawodnikiem sezonu. Zresztą, gdybyśmy przegrali, to te 47 punktów nic by nie znaczyło - zaznaczył.

Występujący w poniedziałek w ośmioosobowym składzie Wizards wygrali szóste spotkanie z rzędu we własnej hali. Grizzlies, którzy muszą sobie radzić bez kontuzjowanego Marca Gasola, przegrali czwarty z kolei pojedynek wyjazdowy. Najwięcej punktów dla przyjezdnych zdobył Mike Conley - 23.

New Orleans Hornets zakończyli zwycięską serię Denver Nuggets, pokonując ich u siebie 110:86. Ekipa gości zwyciężyła w 15 poprzednich meczach. Danilo Gallinari zdobył dla niej 24 pkt. O jeden mniej dla rywali zanotował Ryan Anderson, a 18 asyst dołożył Brian Roberts.

Na ustach kibiców Golden State Warriors, które wygrało we własnej hali z Los Angeles Lakers 109:103, jest zaś Stephen Curry. 25-letni gracz zdobył 25 pkt, miał dziesięć asyst i siedem zbiórek, mimo że w sobotę skręcił prawą kostkę. Kobe Bryant zapewnił "Jeziorowcom" 36 pkt, a Steve Nash 21.

Wyniki poniedziałkowych spotkań sezonu regularnego koszykarskiej ligi NBA


Washington Wizards - Memphis Grizzlies     107:94

Orlando Magic - Miami Heat                  94:108

Indiana Pacers - Atlanta Hawks             100:94

New Orleans Hornets - Denver Nuggets       110:86

Utah Jazz - Philadelphia 76ers             107:91

Golden State Warriors - Los Angeles Lakers 109:103

Dowiedz się więcej na temat: NBA | koszykówka | Orlando Magic | Miami Heat | los angeles lakers | LeBron James

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje