Tomasz Majewski przejdzie operację łokcia
Tomasz Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą przejdzie dziś w Poznaniu operację łokcia. Z tego powodu może stracić sezon halowy w 2013 roku!

Majewski przyjechał w poniedziałek rano do Rehasport Clinic w Poznaniu na konsultacje medyczne. Po badaniu USG i ocenie dr. hab. Przemysława Lubiatowskiego zapadł wyrok - operacja kontuzjowanego łokcia. I to jeszcze tego samego dnia! - Troszkę się popsuło i trzeba naprawić - śmieje się nasz mistrz olimpijski. - Ten uraz nie miał raczej znaczenia w trakcie sezonu, ale czułem, że coś boli, szczególnie w ostatnim czasie. Zakładałem, że może to się skończyć operacją, ale plany nie były do końca wykrystalizowane. No cóż, potwierdziło się, już dziś wieczorem będziemy operować - dodaje Majewski.
Najlepszy kulomiot świata dwa lata temu miał operowany bark - w tej samej klinice i przez tego samego lekarza. - Tamta operacja była poważniejsza, teraz mam nadzieję, że wszystko pójdzie szybciej. Spokojnie mógłbym pewnie z tym łokciem wytrzymać cały następny sezon, ale nie chodzi przecież o to, by trenować i startować z bólem. Chciałbym mieć spokój na kolejne lata. A treningi? Jak dobrze pójdzie, to może zacznę za cztery tygodnie. Jest szansa, że uratujemy część sezonu halowego. Punktem głównym są oczywiście mistrzostwa świata na stadionie w Moskwie (w sierpniu - red.) - opowiada.
Tomasz Majewski po długich przygotowaniach do igrzysk olimpijskich ostatni okres miał spokojny. - Wreszcie półtora miesiąca mogłem spędzić z żoną i dzieckiem, nareszcie wypocząłem - przyznaje.
Stawka najlepszych kulomiotów świata może się w 2013 roku nieco pomniejszyć, choć nie o gwiazdy pierwszej wielkości - przynajmniej w ostatnim czasie. Zakończenie kariery zapowiedzieli 37-letni Amerykanin Adam Nelson (dwukrotny wicemistrz olimpijski z Sydney i Aten oraz mistrz świata z Helsinek - 2005), a także rok młodszy od niego Białorusin Andriej Michniewicz (brązowy medalista igrzysk z Pekinu i mistrz globu z Paryża - 2003).
- Andriej pewnie tak zrobi, Adam też miał taki plan. Po pełnym cyklu olimpijskim często sytuacja w stawce się zmienia, ale u nas dużych roszad nie będzie. Pchnięcie kuli to konkurencja, w której można startować w dość zaawansowanym wieku - twierdzi Majewski, który uważa, że dziesięć olimpijskich medali z Londynu odpowiada sytuacji polskiego sportu. - Liczyliśmy pewnie na więcej złotych, ale te dziesięć to nasz polski poziom. Nie ma co się bawić w chciejstwo, trzeba się z tym pogodzić.
W styczniu Tomasza Majewskiego czekać będzie udział w balu mistrzów sportu i odebranie statuetki za miejsce wśród największych gwiazd sportowych aren. Czy będzie to pierwsze miejsce? Kandydatów teoretycznie powinno być dwóch - sztangista Adrian Zieliński i właśnie Majewski, bo tylko oni zdobyli złote medale w najważniejszej imprezie roku. - To zależy od kibiców, ja namawiam by na mnie głosowali. Stawka jest jednak wyrównana, zobaczymy, co będzie. Obawiam się jeszcze innych rywali - mówi Majewski. - Na przykład piłkarzy? - pytam. - Robert Lewandowski jest w świetnej formie, także zobaczymy, co się wydarzy - śmieje się Majewski.
Autor: Andrzej Grupa
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje