Reklama

Reklama

Tomasz Majewski nie cieszy się z brązu mistrzostw Europy

Brązowy medal Tomasza Majewskiego w konkursie pchnięcia kulą 22. ME w Zurychu jest 130. medalem naszych lekkoatletów w historii mistrzostw Starego Kontynentu.

W drugim wtorkowym finale - biegu na 10 000 m - Karolina Jarzyńska (MKL Toruń) była 13.

Tytuł w rywalizacji kulomiotów wynikiem 21,41 obronił wicemistrz olimpijski z Londynu Niemiec David Storl, a srebro wywalczył Hiszpan Borja Vivas rezultatem 20,86. Majewski w swej najlepszej, drugiej próbie uzyskał 20,83. To pierwszy medal 61-osobowej reprezentacji w tych zawodach.

- Przyjechałem tu po srebro, taki był mój cel. Nie został zrealizowany, więc się nie cieszę. Zabrakło jednego dobrego pchnięcia  - powiedział dwukrotny mistrz olimpijski z Pekinu (2008) i Londynu (2012).

Reklama

Początek mistrzostw okazał się bardzo udany dla "Biało-czerwonych", którzy w liczbie 20 wystartowali w pierwszym, słonecznym dniu, wbrew prognozom, głoszącym, że miało padać. W eliminacjach odpadli tylko: Robert Kubaczyk (WKS Śląsk Wrocław) w biegu na 100 m, jego kolega klubowy Jakub Szyszkowski w pchnięciu kulą i Patrycja Wyciszkiewicz (SL Olimpia Poznań) na 400 m, a w półfinale 100 m przez płotki Karolina Kołeczek (UKS Trójka Sandomierz).

W finałowych rozgrywkach wystąpią: Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki) i Piotr Małachowski w rzucie dyskiem, Mateusz Demczyszak (obaj WKS Śląsk Wrocław) i Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów) na 3000 m z przeszkodami oraz Renata Pliś (MKL Maraton Świnoujście) na 1500 m.

Do półfinałów awansowali: Małgorzata Hołub (KL Bałtyk Koszalin) i Justyna Święty (AZS AWF Katowice) na 400 m, na tym samym dystansie Jakub Krzewina, Łukasz Krawczuk (obaj WKS Śląsk Wrocław) i Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Marcin Lewandowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz), Artur Kuciapski (AZS AWF Warszawa) i Adam Kszczot (RKS Łódź) na 800 m oraz Patryk Dobek (SKLA Sopot) na 400 m przez płotki.

Z grona tych lekkoatletów najbardziej niezadowolony był Małachowski: - Jestem zły, bardzo zły na siebie. Tak się nie powinno rzucać. Przepraszam, poprawka, ja pchałem dysk, a nie rzucałem. Najgorsze, że wiem co robię źle. Powtarzam ten błąd. Jestem typem człowieka, który całe życie musiał o coś walczyć, nic za darmo nie dostawałem, chyba że w łeb. Mogę przegrać, z Hartingiem także, ale z godnością, a nie różnicą czterech metrów - podkreślił.

W pierwszym dniu imprezy, którą zakończył nocny, bardzo barwny spektakl otwarcia 22. mistrzostw Europy, o medale walczyły jeszcze zawodniczki w biegu na 10 000 m. Złoty zdobyła Brytyjka Jo Pavey, a srebrny i brązowy Francuzki Clemence Calvin i Laila Traby. Na 13. pozycji uplasowała się Jarzyńska.

- Bieg nie ułożył się po mojej myśli. Tempo było bardzo wolne, a ja takiego nie lubię i zdecydowałam się wyjść na prowadzenie. Osłabłam w końcówce, poza tym sporo było kopaniny, stąd ta krew na nogach - powiedziała rekordzistka Polski na tym dystansie - 31.43,51 w ub. roku. Gdyby tylko zbliżyła się do tego wyniku, byłaby mistrzynią Europy. Brytyjka zwyciężyła czasem 32.22,39.

Dobry nastrój w polskiej ekipy przyćmiła wiadomość o śmierci wybitnego szkoleniowca Leonarda Dobczyńskiego (urodził się 12 marca 1933 roku w Wygiełzowie). W latach 50. XX wieku był czołowym lekkoatletą, wychowany przez m.in. Jana Mulaka. Po zakończeniu kariery był przez pół wieku trenerem. Wśród jego podopiecznych można wymienić m.in. olimpijczyka Zenona Nowosza, wicemistrza olimpijskiego w sztafecie 4x400 m z Montrealu Jerzego Pietrzyka, mistrza świata juniorów z 1988 roku na 400 m Tomasza Jędrusika, sprintera Michała Bielczyka czy aktualnego sekretarza generalnego PZLA Piotra Długosielskiego.

Z Zurychu Janusz Kalinowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje