Reklama

Reklama

Lekkoatletyczne ME - środa w Helsinkach

Brytyjczyk Mo Farah zdobył pierwszy złoty medal 21. mistrzostw Europy. W środę w Helsinkach wygrał bieg na 5000 m czasem 13.29,91. Igor Janik (AZS AWFiS Gdańsk) uzyskał w eliminacjach rzutu oszczepem wynik lepszy od minimum olimpijskiego PZLA - 82,37.

"Cieszę się, że udało mi się uzyskać taką odległość. Chciałem to zrobić w pierwszym podejściu i później być trochę spokojniejszym. W finale wszystko się może wydarzyć" - powiedział zawodnik AZS AWFiS Gdańsk.

Reklama

Oprócz niego w czwartek w finale wystąpi jego klubowy kolega Paweł Rakoczy - 79,02. Nie udało się natomiast awansować Bartoszowi Osewskiemu (AZS AWFiS Gdańsk).

W finale 3000 m z przeszkodami wystartuje aż trzech Polaków: Łukasz Parszczyński (Podlasie Białystok) - 8.35,05, Łukasz Oślizło (AZS AWF Katowice) - 8.29,46 i Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów) - 8.37,82. Po raz pierwszy w historii w finale mistrzostw Europy pobiegnie na tym dystansie tylu reprezentantów kraju.

"Wolałbym, by tempo było szybsze. Gdy jest zbyt wolne, to na finiszu może wydarzyć się wszystko. Poza tym jestem przygotowany na szybkie bieganie, więc mam nadzieję, że ktoś odważy się pójść do przodu" - powiedział Parszczyński.

W półfinałach na 100 m wystąpili Dariusz Kuć i Daria Korczyńska. Zawodniczka WKS Śląsk Wrocław uzyskała 11,43 i zajęła dziesiąte miejsce. Na 12. został sklasyfikowany sprinter SL WKS Zawisza Bydgoszcz. "Liczyłem na coś więcej, ale bardzo słabo wyszedłem z bloków" - przyznał.

Swój występ za udany może uznać Szymon Kiecana (Agros Zamość). Skoczył wzwyż 2,23 i wystarczyło to na finał.

"Wiem, że ta wysokość nic nie będzie znaczyła w walce o medale, ale ja dopiero trenuję 2,5 roku. To mój debiut w takiej imprezie i jestem w szoku, że to wszystko tak szybko się dzieje" - skomentował.

Do rywalizacji przed południem nie przystąpił kulomiot Damian Kusiak (AZS AWF Biała Podlaska). Prezes PZLA Jerzy Skucha powiedział, że jego nieobecność spowodowana jest względami medycznymi. Również lekarz reprezentacji Jarosław Krzywański nie chciał sprawy komentować. Sam zawodnik zapewnił, że jest to kontuzja mięśnia dwugłowego, ale nie wiadomo na ile poważna.

Do półfinału 400 m dostali się Kacper Kozłowski (AZS UWM Olsztyn) - 46,30, Piotr Wiaderek (AZS AWFiS Gdańsk) - 46,83 i Marcin Marciniszyn (WKS Śląsk Wrocław) - 46,47. Wśród kobiet udało się to Agacie Bednarek (AZS Łódź). Odpadły Justyna Święty (AZS AWF Katowice) i Magdalena Gorzkowska (TS AKS Chorzów). Na tym dystansie doszło do wielu dyskwalifikacji, ponieważ przez bardzo ostre wiraże zawodnicy nie utrzymywali się w swoich torach.

Na tym samym dystansie, ale przez płotki w czwartkowych półfinałach wystąpią Marek Plawgo (Warszawianka) - 50,96 i Tina Matusińska (AZS AWF Katowice) - 56,33.

W finale nie wystąpią skoczkinie w dal Teresa Dobija (AZS Łódź) i Anna Jagaciak (MKS Juvenia Puszczykowo). By znaleźć się w dwunastce musiały uzyskać odległość 6,39. Pierwsza z nich miała trzy centymetry mniej, a druga 6,16.

Zdenerwowania nie kryła zwłaszcza Dobija, której nie zmierzono pierwszej próby. Okazało się, że aparatura nie zadziałała. "Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło. To są mistrzostwa Europy i przecież jest jakiś monitoring. Czułam, że jest to bardzo dobry skok. Na pewno najlepszy z tych, które oddałam" - powiedziała po konkursie.

Dyrektor sportowy PZLA Piotr Haczek poinformował, że protest w tym przypadku niewiele da, ponieważ Dobija dostała dodatkową próbę. Gdyby nie umożliwiono jej tego, wówczas złożenie odwołania miałoby sens.

Do finału skoku wzwyż nie awansowała Izabela Mikołajczyk (WKS Śląsk Wrocław). W eliminacjach zaliczyła jedynie wysokość 1,83. Podopieczna Andrzeja Sieradzkiego będzie startowała jeszcze w siedmioboju, który rozpocznie się w piątek.

Swój udział w mistrzostwach Europy zakończył Szymon Krawczyk (AZS AWF Wrocław), który w swojej serii 800 m był piąty, ale został zdyskwalifikowany za przekroczenie toru

Dowiedz się więcej na temat: Mo Farah

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje