Reklama

Reklama

Rafał Majka: Nadchodzą kluczowe lata

- Tegoroczne wyniki potwierdzają, że moja kariera toczy się w dobrym kierunku. Teraz nadchodzą kluczowe lata - przyznaje Rafał Majka po sezonie, w którym ugruntował swoją pozycję wśród najlepszych kolarzy świata i przed kolejnym, który może być dla niego przełomowy.

Najlepszy sezon w karierze

Rafał Majka ma 27 lat i dopiero wkracza w wiek, w którym kolarze osiągają życiowe wyniki. W tym sporcie nie odcina się kuponów tylko wyścig po wyścigu buduje swoją pozycję w peletonie. Kolarz z podkrakowskich Zegartowic z żelazną konsekwencją sezon po sezonie osiąga coraz lepsze wyniki. Kończący się rok był dla niego jak dotąd najlepszy.

W pierwszej części sezonu poprawił swój najlepszy wynik w Giro d'Italia - w 2013 roku zaczął od siódmego miejsca, rok później był szósty, a teraz, po rocznej przerwie, piąty. Końcem lipca po raz drugi zdobył koszulkę w grochy dla najlepszego "górala" Tour de France, a dwa tygodnie później wywalczył brązowy medal igrzysk w Rio de Janeiro. Był to dopiero dziesiąty krążek w historii naszego kolarstwa.

Reklama

- Każdy kolarz chciałby mieć medal olimpijski. Igrzyska są raz na cztery lata, a Giro d'Italia czy Tour de France co roku. Ale także inne tegoroczne wyniki potwierdzają, że moja kariera toczy się w dobrym kierunku - przekonuje Rafał Majka. - Teraz nadchodzą kluczowe lata dla mojej kariery. Od 27. do 35. roku życia powinien być dla mnie najlepszy. Żeby tylko zdrowie dopisało.

Po wyczerpującym sezonie długo odpoczywał, ale wrócił do treningów na rowerze. Zaczął od jazdy na górskim. Intensywność treningów będzie rosła, a 6 grudnia poleci na zgrupowanie do Walencji. W przyszłym roku sezon rozpocznie w lutym, a więc później niż ostatnio. Wyciągnął wnioski z ostatniego Giro, podczas którego brakowało mu świeżości. Zmieni też kalendarz startów, aby jeszcze lepiej przygotować się do włoskiego touru - zamiast Paryż-Nicea, Tirreno-Adriatico, a później zgrupowanie w Sierra Nevada.

"Kontrakt z Bahrajnem miałem na stole"

Rafał konsekwentnie buduje swoją pozycję w peletonie, ale jest przy tym cierpliwy i wie, że cele osiąga się etapami. Teraz zrobił kolejny krok - przeszedł do nowej grupy Bora-Hansgrohe, w której będzie liderem. Media długo rozpisywały się o jego nowym kontrakcie, tymczasem podpisał go już w czerwcu, a więc jeszcze przed osiągnięciem największych sukcesów w sezonie.

- Było bardzo dużo propozycji. Nie chodziło już o pieniądze czy długość kontraktu tylko chciałem znaleźć się w takiej ekipie, w której będę się czuł dobrze. Wiadomo, że gdy jest się zawodnikiem już takiej rangi, to człowiek odczuwa presję, ale staram się z nią walczyć i dobrze mi to wychodzi - dowodzi Rafał Majka.

Legendami obrosły już informacje o lukratywnej propozycji z Bahrajnu. - Kontrakt z Bahrajnem miałem na stole, ale takie same warunki dostałem w Borze czy innych ekipach. Chodziło o to, żebym się dobrze czuł w grupie i żeby mi dali szansę być liderem - podkreśla.

Aklimatyzacja w nowej grupie nie powinna stanowić żadnego problemu, bo przeniosło się do niej dwunastu zawodników z ekipy Tinkoff, a razem z nimi mechanicy i masażysta.

- Świetnie, że mogliśmy przejść do nowej grupy z fajną polsko-słowacką ekipą. Wiadomo, że Paweł Poljański i Arek Wojtas poszli ze mną w pakiecie i cieszę się, że razem będziemy w grupie - powiedział Majka, którego trenerem pozostanie Bask Patxi Villa.

"Jeszcze brakuje mi na trójkę Tour de France"

Rafał Majka miał mocną pozycję w grupie Tinkoff, ale nie da się ukryć, że był w cieniu Hiszpana Alberto Contadora. Teraz w nowej grupie to z Polakiem i dwukrotnym mistrzem świata Peterem Saganem związane będą największe nadzieje na sukcesy. Majka cieszy się, że wciąż będzie w grupie ze Słowakiem. - Wiadomo, że dobrze się dogadujemy - podkreśla.

Szefowie grupy bardzo liczą na zwycięstwa Sagana w wiosennych klasykach. Potem na pierwszy plan ma wysunąć się Majka. - Mam już zapewnienie, że pojadę Giro d'Italia. Szefowie chcieli, żebym także pojechał Vueltę, ale ja wolałem Tour de France. Będzie fajnie, bo będzie mnie widać w odjazdach i będę walczyć o wygrywanie etapów. Chciałbym też wrócić na polską ziemię i powalczyć w Tour de Pologne, zwłaszcza, że Czesław Lang przygotował bardzo ciężką trasę. Ale plan startów nie jest jeszcze gotowy na sto procent - zastrzegł nasz kolarz.

Rafał jest cierpliwy i mierzy siły na zamiary. Triumf w Tour de France jest marzeniem każdego kolarza, ale żeby włączyć się do walki o podium, trzeba mieć wypróbowaną, silną grupę. - Trzeba się przetrzeć, a następny rok będzie jeszcze lepszy - przekonuje.

- Jeśli mam walczyć o pierwszą dziesiątkę klasyfikacji generalnej, to wolę walczyć o etapy. Stać mnie na dziesiątkę, może piątkę, ale jeszcze mi brakuje, żeby być w pierwszej trójce. Na razie Froome jest poza zasięgiem - trzeźwo ocenia Majka.

Nie oznacza to jednak, że na Tour de France będzie tylko pracował na kolegów. - Powiem szczerze: nawet się cieszę, że liderami grupy będą Leopold Koenig i Peter Sagan, a moją rolę będzie wygrywanie etapów - podkreśla kolarz z Zegartowic. - Koszulka w grochy wciąż jest dla mnie wyzwaniem. Wiadomo, że jak się walczy o etapowe zwycięstwa, to można wygrać też klasyfikację najlepszego górala. Może być tak, że się uda po raz trzeci.

Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje