Szok na El Clasico. Lamine Yamal ukrywał to do ostatniej chwili, kibice zaniemówili
Hiszpańscy kibice z niecierpliwością czekali na ten mecz. Piłkarze FC Barcelona i Realu Madryt w sobotni wieczór wyszli na murawę Estadio La Cartuja, aby zmierzyć się w finale Pucharu Króla. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Lamine Yamal wywołał niemałe poruszenie. Specjalnie na sobotnie El Clasico gwiazdor "Dumy Katalonii" przygotował dla kibiców... nietypową niespodziankę.

Lamine Yamal stał się największą nadzieją kibiców FC Barcelony przed sobotnim finałem Pucharu Króla przeciwko Realowi Madryt. Pod nieobecność kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego to właśnie genialny 17-latek ma poprowadzić "Blaugranę" do kolejnego trofeum w tym sezonie. Nastoletni napastnik w tym sezonie już dwukrotnie pokonał bramkarza Realu Madryt i teraz postara się o powtórzenie tego wyczynu.
Jeszcze przed sobotnim pojedynkiem z "Królewskimi" o 17-latku zrobiło się głośno. Na przedmeczowy trening wyszedł bowiem w czarnej zimowej czapce, zasłaniając szczelnie głowę, mimo upalnych temperatur w Sewilli. Zwróciło to uwagę hiszpańskich dziennikarzy oraz kibiców, a w mediach społecznościowych rozpętała się dyskusja na temat nietypowej decyzji modowej młodego gwiazdora "Dumy Katalonii".
Lamine Yamal przefarbował się na blond. Zaskoczył kibiców na El Clasico
Jeszcze przed meczem portale "Mundo Deportivo" i "AS" ustaliły, że Lamine Yamal zdecydował się na założenie czapki, aby ukryć przed światem... swoją nową fryzurę. Co ciekawe, sam Hansi Flick na kilkanaście godzin przed meczem zapowiadał, że jego podopieczny chce zrobić niespodziankę fanom "Dumy Katalonii".
Na potwierdzenie tych doniesień kibice nie musieli długo czekać. Kiedy 17-latek wyszedł na murawę Estadio La Cartuja przed sobotnim El Clasico, wielu fanów obecnych na trybunach z pewnością złapało się za głowę. Jak się bowiem okazało, zawodnik FC Barcelona przefarbował włosy na jasny blond. To znacząca zmiana, biorąc pod uwagę jego dotychczasową charakterystyczną fryzurę - ciemne, lekko kręcone włosy z jasną grzywką.
Robert Lewandowski co prawda nie znalazł się w składzie FC Barcelona na El Clasico z powodu problemów zdrowotnych, jednak kolejny występ w barwach "Blaugrany" zaliczył Wojciech Szczęsny. Polski golkiper do katalońskiej drużyny dołączył po fatalnej kontuzji Marca-Andre ter Stegena. Niemiec co prawda wrócił już do gry, jednak to właśnie na Szczęsnego Hansi Flick postawił tego wieczoru.











