Iga Świątek podsumowała ceremonię otwarcia igrzysk. Krótko i dosadnie
Po meczu Igi Świątek z Iriną-Camelią Begu, który dał Polce awans do drugiej rundy turnieju olimpijskiego w Paryżu, dowiedzieliśmy się od naszej gwiazdy, dlaczego po cichu w minioną środę złożyła ślubowanie w Domu Polskim w stolicy Francji, a także przedstawiła swoją optykę na ceremonię otwarcia igrzysk, którą śledziła tylko w telewizji. 23-latka nie ma wątpliwości, jak należy nazwać show przygotowane wzdłuż 6 kilometrów Sekwany.

To nie był huragan na korcie, który zdmuchnąłby przeciwniczkę z Rumunii. Iga Świątek miała duże kłopoty, zwłaszcza w drugim secie, gdy mecz przez jej błędy i szalenie ambitną postawę Iriny-Camelii Begu był coraz bliższy wkroczenia w fazę trzeciego seta. Jednak Polka znów pokazała, że na nawierzchni, którą genialnie czuje, jest w stanie odwracać losy każdej rywalizacji. Dzięki temu bez straty dodatkowej energii, po dwóch setach, zameldowała się w drugiej rundzie olimpijskich zmagań.
Iga Świątek: Popełniłam sporo błędów
- Mój poziom trochę falował, było więcej napięcia niż zazwyczaj, ale pierwsze rundy nigdy nie są łatwe. Więc w pewnym sensie daję sobie kredyt na to, aby tu jeszcze wkręcić się w odpowiedni rytm i grę. W drugim secie na pewno popełniłam sporo błędów, przez co wynik nie był sprzyjający, ale najważniejsze, że w trzech ostatnich gemach poprawiłam poziom, koncentrację i wygrałam mecz w dwóch setach - mówiła w mix-zonie światowa jedynka.
Polka wróciła do rozgrzewającego kibiców tematu ślubowania, o którym wszyscy dowiedzieliśmy się po fakcie. Warunki były wyjątkowe, bo najlepsza tenisistka świata indywidualnie wypełniła olimpijskie powinności. Zapytana o okoliczności, czy sama pożądała takiej otoczki bez szumu, odparła:
- Przede wszystkim logistycznie było to łatwiejsze do zrealizowania już w Paryżu, bo przyjechałam tu dość wcześniej. Z Polskim Komitetem Olimpijskim ustaliliśmy o wiele wcześniej, że będę miała tę uroczystość już tutaj. Tak, przyznam że było to dla mnie sprzyjające pod tym względem, że było trochę więcej spokoju i trochę mniej ogólnego chaosu. Dzięki temu mogłam skoncentrować się na przygotowaniach do turnieju.
~ tłumaczyła Iga Świątek
Między innymi z uwagi na swój dzisiejszy mecz Świątek nie brała udziału w piątkowej ceremonii otwarcia na Sekwanie, ale w samych superlatywach na pytanie Interii oceniła to, co widziała w telewizyjnym obrazku.
- Nie oglądałam całej ceremonii, bo chciałam się wyspać, a mimo wszystko gdy oglądam takie wydarzenia, to jest we mnie dużo emocji i dumy. Teraz trochę nadrobiłam, obejrzałam więcej rano i jestem szczęśliwa, że doceniony został tenis, bo nasza dyscyplina na to zasługuje - wypowiadając te słowa tenisistka miała na myśli swojego idola, Rafaela Nadala, który dzierżył pochodnię z ogniem tuż przed kulminacyjnym momentem zapalenia wyjątkowego znicza olimpijskiego.
- Ogólnie uważam, że Francuzi zrobili wspaniałe show, to chyba najlepsza ceremonia, jaką kiedykolwiek widziałam i na pewno pozostanie w pamięci wszystkich na długi czas - dodała nasza gwiazda.
Artur Gac, Paryż
Więcej na ten temat
Zobacz także
- Polecane
- Dziś w Interii
- Rekomendacje