Iga Świątek nie przeżywa najlepszego czasu w swojej karierze. To wydaje się absolutnie jasne i oczywiste. Polka w nowy rok weszła naprawdę dobrze, bo na szybkich kortach w Australii potrafiła pokazać, że współpraca z Wimem Fissettem może przynieść bardzo dobre owoce. Sama Świątek była bardzo zadowolona z tego, co zaprezentowała w Sydney, gdzie udało jej się pokonać Jelenę Rybakinę właśnie na niezwykle szybkiej nawierzchni, co wydawało się sporym osiągnięciem. Piłkarski thriller na boisku, a na trybunach on. Mecz w Madrycie ze specjalnym gościem Następne miesiące udowodniły jednak, że Kazaszka daleka jest od swojej najwyższej formy, co nieco zmienia perspektywę i spojrzenie na tamto spotkanie. Sama Świątek w Australian Open pokazała z kolei, że wszystko zmierza w naprawdę dobrą stronę. Półfinał na kortach w Melbourne również uważany był za sukces, bo ta impreza nigdy nie należała do jej ulubionych właśnie ze względu na szybkość nawierzchni. Świątek najlepsza w WTA. Marzec należał do Polki Niespodziewane problemy zaczęły się od wyjazdu na Bliski Wschód. Półfinał w Katarze już sukcesem nie był, podobnie jak ćwierćfinał w Dubaju oraz półfinał w Indian Wells i ćwierćfinał w Miami. Szczególnie ten ostatni mecz w Miami wlał sporo niepokoju, bo Świątek przegrała z 19-letnią Alexandrą Ealą. Takie wpadki wcześniej jej się nie zdarzały. Mimo tego kibice Polki mają pewne powody do radości. Te związane są z poszczególnymi setami wygrywanymi szybko i przekonująco. Profil TennisBakery na portalu X przekazał, że to właśnie Polka była tą z zawodniczek, która w marcu "sprzedała" swoim rywalkom najwięcej "bajgli i bagietek", a więc setów wygrywanych 6:0 lub 6:1. To drugie takie wyróżnienie dla raszynianki w tym roku. Iga Świątek "straciła radość z gry". Ten moment miał przeważyć Nasza gwiazda w marcu rozegrała dziewięć meczów. Wygrała siedem z nich. Dwa sety zakończyły się wynikiem 6:0, a cztery rezultatem 6:1, co sprawia, że Polka rywalkom z kortów "sprzedała" aż sześć różnego rodzaju "tenisowego pieczywa". Setów w tym miesiącu raszynianka zagrała 19, co daje jej skuteczność "otwierania piekarni" na poziomie 31 procent. Tuż za plecami Świątek znalazła się oczywiście Aryna Sabalenka, która również sześć razy w marcu otworzyła swoją "piekarnię", ale zrobiła to przy większej liczbie prób, bo rozegrała aż 25 setów, co daje skuteczność na poziomie 24 procent. Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku Białorusinki byliśmy świadkami występów w finałach - Indian Wells oraz zdobyła tytuł w Miami.