Reklama

Reklama

​Formuła na wyspie

Tor Yas Marina w emiracie Abu Zabi powstał w 2009 roku i od lat gości ostatnią rundę mistrzostw świata Formuły 1. Wziął swoją nazwę od sztucznej wyspy, na której się znajduje. Imponuje futurystyczną architekturą, a słynny hotel Viceroy i port jachtowy tworzą wraz z torem integralną całość. Zaprojektowany przez naczelnego architekta Formuły 1 Hermanna Tilke, określany jest często mianem toru wyścigowego 22. wieku. Trzeba przyznać, że cały kompleks jest prawdziwą perełką architektury początków bieżącego stulecia. Należą do niego także pobliski park rozrywki Ferrari, kilka innych hoteli, pole golfowe, plaża, galeria handlowa i aquapark. Całość kosztowała ponad 40 miliardów dolarów - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Wygląda na to, że sam tor jest pod względem sportowym najmniej udanym elementem kompleksu. Niby ma potencjał, aby zapewniać dobre, emocjonujące ściganie, ale... z różnych powodów nie zawsze tak jest. Długość okrążenia wynosi 5,5 kilometra. Znajduje się na nim 21 zakrętów i prosta o długości 1140 m - jedna z najdłuższych w całym kalendarzu Formuły 1. Wyścig w Abu Zabi jest wyjątkowy, bo zaczyna się późnym popołudniem, niedługo przed zachodem słońca, a kierowcy przyjeżdżają na metę już po zmroku. Najwięcej zwycięstw w Emiratach ma na swym koncie Lewis Hamilton, który po dniach niepewności jednak wystartuje w ostatnim wyścigu sezonu 2020. Tym samym George Russell powraca do kokpitu Williamsa. Wypada współczuć...

Reklama

Warto jeszcze wrócić na chwilę do wyścigu o Grand Prix Sakhiru. Wbrew obawom, był to jeden z najbardziej emocjonujących wyścigów ostatnich lat, najlepszy w tym sezonie. Jego wyniki są równie zwariowane, co przebieg rywalizacji, a zwycięstwo Sergio Pereza wstrząsnęło światem Formuły 1 i to z kilku powodów.

Trudno dziś uwierzyć, że Pereza może zabraknąć w przyszłym roku w Formule 1, ale to nadal bardzo prawdopodobny wariant. Co ciekawe, Meksykanin nie sprawia wrażenia załamanego tą perspektywą. Mówi, że nawet, gdyby do tego doszło, ma już szereg opcji powrotu w kolejnym sezonie. Ale nie oszukujmy się - takie powroty bywają niełatwe. Dlatego najlepszym scenariuszem dla Meksykanina byłoby z całą pewnością miejsce w Red Bullu w sezonie 2021. Z perspektywy tego zespołu wydaje się, że Perez mógłby być niemal perfekcyjnym partnerem dla Verstappena. Spokojny, wyważony, z ogromnym bagażem doświadczenia, nie rozsadzany od środka przez niezdrowe ambicje, potrafiący kończyć wyścigi na wysokich miejscach i zdobywać punkty - czego chcieć więcej? Mówiąc wprost, jeżeli Red Bull pozostawi na przyszły rok Albona, mając możliwość wzięcia Pereza, będzie to decyzja niezrozumiała. 

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl! Kliknij!

Zapewne każdy kibic Formuły 1 zastanawia się, jak będą wyglądać wyścigi za kilka lat, gdy odejdzie Lewis Hamilton. Oczywistym kandydatem do tytułów mistrzowskich będzie Max Verstappen. Kto jeszcze? W niedzielę na torze w Bahrajnie zaznaliśmy powiewu przyszłości. I można dziś stawiać w ciemno, że to George Russell, który prędzej, czy później trafi do kokpitu samochodu na miarę swoich możliwości, będzie w przyszłości wielkim rywalem Holendra.

Ale na razie czeka nas ostatni wyścig dziwnego, zwariowanego, chaotycznego sezonu 2020, wyścig, który przesądzi o losach walki o drugie i o czwarte miejsce w klasyfikacji kierowców. Drugi obecnie Valtteri Bottas teoretycznie może jeszcze zostać pokonany przez Maxa Verstappena, który traci do Fina 16 punktów, co oznacza, że jest to mało prawdopodobny scenariusz. Po sensacyjnej wygranej w Grand Prix Sakhiru, czwarty w punktacji Sergio Perez ma 13 punktów przewagi nad Danielem Ricciardo, który, aby wyprzedzić kierowcę z Meksyku, musiałby stanąć na podium przy zerowym dorobku kierowcy Racing Point.

Jeszcze ciekawiej zapowiada się walka o trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, co wiąże się z podziałem zysków pomiędzy zespołami. Racing Point, po najlepszym w swojej historii weekendzie (trzeci był Stroll) wyprzedza o 10 punktów McLarena i o 22 Renault, a zatem wszystko jeszcze jest możliwe. Na szóstym miejscu Ferrari... i niemal na pewno już tam zostanie. Co za czasy... 

W piątkowym treningu pojedzie samochodem Alfa Romeo Robert Kubica. Kierowcę Orlen Teamu zobaczymy także podczas wtorkowych testów.

Grzegorz Gac

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Dowiedz się więcej na temat: Formuła 1 | George Russell | Lewis Hamilton | Robert Kubica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama