Gala Papp-Pietrzykowski świętem węgiersko-polskiej rywalizacji na ringu

Przypadającą 25 marca 93. rocznicę urodzin zmarłego w 2003 roku trzykrotnego węgierskiego mistrza olimpijskiego Laszlo Pappa upamiętniła gala boksu w miejscowości Kistarcsa pod Budapesztem, której hasłem przewodnim były pojedynki Pappa ze Zbigniewem Pietrzykowskim.

Widownia pasjonowała się 27 pojedynkami amatorów i zawodowców oraz opowieściami z tamtych lat.

Reklama

Honorowymi gośćmi imprezy były rodziny złotego medalisty olimpijskiego z Helsinek, Melbourne i Rzymu oraz cieszącego się ugruntowaną sławą w węgierskim bokserskim światku Zbigniewa Pietrzykowskiego. Gromkimi brawami przywitano syna czempiona, noszącego także imię Laszlo z małżonką Aniką oraz córki Polaka Jolantę i Dorotę.

"Kibice boksu nad Dunajem doskonale pamiętają, że właśnie nasz tata znokautował na trzy miesiące przed igrzyskami olimpijskimi w Melbourne w 1956 roku słynnego Węgra, mającego w dorobku złoty medal olimpijski z Helsinek w 1952 roku. Brawa, które towarzyszyły projekcji filmu z tamtego pojedynku stoczonego w stołecznej Hali Gwardii najlepiej świadczą, że Papp przegrał z uznanym wówczas rywalem" - powiedziała PAP Dorota Pietrzykowska-Nawrot.

Pietrzykowski wziął wtedy rewanż za porażkę doznaną w 1954 roku w Budapeszcie.

"Tata stoczył znakomity pojedynek. Film oglądałam niezliczoną ilość razy. W połowie drugiej rundy Węgier nie był zdolny do walki i został odesłany do narożnika. Papp został wtedy pierwszy raz w karierze znokautowany. Zawiódł go olimpijski spokój, mistrzowska precyzja i wielka rutyna" - dodała Pietrzykowska-Nawrot.

I chociaż kilka miesięcy później na igrzyskach olimpijskich w Australii, mistrz jeszcze raz pokonał młodszego rywala, to sława potężnej kontry Polaka nie straciła w niczym swojego blasku.

Pietrzykowski zdobył trzy medale olimpijskie. Srebrny wywalczył w Rzymie w 1960 roku, przegrywając z Amerykaninem Cassiusem Clayem, późniejszym Muhammadem Alim, a brązowe w Melbourne 1956 oraz Tokio 1964.

"Tych walk z Pietrzykowskim nie zapomnę. Były dla mnie ważne, tak jak późniejsza bliska z nim znajomość, gdy po latach wraz z córkami gościłem go nad Dunajem" - powiedział w 1994 roku Węgier odwiedzając przyjaciela w Bielsku-Białej. Okazji do wizyty dostarczyła wówczas 30. rocznica zdobycia przez Pietrzykowskiego brązowego medalu igrzysk olimpijskich w Tokio.

Gala odbyła się w dniu przyjaźni między oboma państwami ustanowionemu przez Sejm. Jego obchody odbywają się na przemian w Polsce i na Węgrzech. W tym roku miały miejsce w Kielcach, a w przyszłym w dzielnicy Budapesztu - Csepel.

"Tak się szczęśliwie składa, że losy naszej rodziny związane są z boksem i Węgrami. Moja babcia Jadwiga była bowiem pół Węgierką i często wtrącała do rozmowy słowa węgierskie" - mówiła starsza z córek Pietrzykowskiego Jolanta Pietrzykowska-Leichthaler.

Honorowymi gośćmi gali byli także wiceminister sportu Peter Sarfalvi, prezes związku bokserskiego Zsolt Erdei, drugi sekretarz ambasady polskiej w Budapeszcie Marcin Bobiński, a także sympatyk tej dyscypliny sportu i doradca wicepremiera Węgier, wnuk ostatniego cesarza Austro-Węgier Karola, Georg von Habsburg.

"Bielsko-Biała, skąd pochodzi wasz mistrz, to przecież niedaleko Żywca, gdzie mieszkała część mojej rodziny" - powiedział w rozmowie z córkami Pietrzykowskiego Georg von Habsburg.

Pietrzykowski pięciokrotnie wystąpił w mistrzostwach Europy, w każdych zdobywając medal. Rozpoczął od brązowego w ME w Warszawie w 1953 roku w wadze lekkośredniej, następnie czterokrotnie wywalczył złote: w Berlinie Zachodnim w 1955 w wadze lekkośredniej, w Pradze w 1957 w średniej, a w Lucernie w 1959 i w Moskwie w 1963 w półciężkiej.

Pierwsze kroki stawiał w BKS Stal Bielsko-Biała. Przez niemal całą karierę sportową reprezentował BBTS Bielsko-Biała (1950-1968) z przerwą w latach 1955-1956, gdy podczas odbywania służby wojskowej boksował w Legii Warszawa. Po zakończeniu kariery w 1968 został trenerem.

Jedenaście razy zdobywał mistrzostwo Polski: w wadze lekkośredniej w 1954, 1955 i 1956, w średniej w 1957 i w półciężkiej w latach 1959-1965. Żaden polski pięściarz nie zdobył więcej tytułów mistrza kraju, a jego rekord wyrównał w 2005 Andrzej Rżany.

W październiku 1994 roku otrzymał medal Kalos Kagathos przyznawany wybitnym sportowcom, którzy osiągnęli sukcesy również poza sportem. Ustanowiony został w 1985 roku, a przyznawaniu wyróżnienia patronuje Polski Komitet Olimpijski, Polska Akademia Olimpijska oraz redakcja "Przeglądu Sportowego".

Pozostaje również rekordzistą pod względem występów w reprezentacji Polski. Walczył w niej 44 razy, wygrywając 42 pojedynki i 2 przegrywając. Łącznie stoczył 367 walk, z których 351 wygrał, jedną zremisował i 14 przegrał.

W latach 1993-1997 sprawował mandat posła na Sejm II kadencji, wybranego z listy Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform. Był także członkiem zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W 1986 roku został pierwszym laureatem Nagrody im. Aleksandra Rekszy. W 2003 w plebiscycie zorganizowanym w związku z 80-leciem Polskiego Związku Bokserskiego zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając m.in. dwukrotnego mistrza olimpijskiego Jerzego Kuleja.

Rywal Polaka, Laszlo Papp dwukrotnie był mistrzem Europy. W 1949 w Oslo tytuł zdobył w wadze średniej, a dwa lata później w Mediolanie w lekkośredniej. Od 1957 roku toczył walki na zawodowym ringu. Niespodziewanie zdobył tytuł mistrza Europy pokonując Tigera Jonesa i Chrisa Christensena. Nie było mu dane walczyć w USA. Jako zawodowiec wygrał 25 walk, a dwie zremisował. W 1969 World Boxing Council uznała go za boksera wszech czasów w swojej kategorii wagowej. W 2001 roku znalazł się w Galerii Sław Boksu.

Węgrzy dziwili się na gali, że Papp ma pomnik w Budapeszcie, a taki wielki sportowiec, zdobywca trzech medali olimpijskich jak Pietrzykowski nie ma.

jej/ co/

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Pietrzykowski | Laszlo Papp

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje