Reklama

Reklama

Żużlowa lista Hop-Bęc

Unia Leszno i Unibax Toruń wygrały półfinałowe pojedynki żużlowej ekstraligi i zmierzą się w walce o tytuł drużynowych mistrzów Polski. "Anioły" w pokonanym polu zostawiły Atlas Wrocław, zaś "Byki" rozprawiły się z Marmą Polskie Folie Rzeszów.

Najlepsze w tegorocznych rozgrywkach zespoły staną do wali o złoto 30 września i 7 października. Pierwsza konfrontacja ma się odbyć w Lesznie, zaś rewanż tydzień później zorganizowany zostanie w grodzie Kopernika. W tych samych dniach rozstrzygną się losy brązowego medalu, który przypadnie w udziale Marmie lub Atlasowi.

W minioną niedzielę poznaliśmy też ekipę, która pożegna się z ekstraligą. Potyczka dwóch najsłabszych zespołów - ZKŻ-tu i Polonii Bydgoszcz - zakończyła się triumfem"Myszek Miki". Tym samym po raz pierwszy w historii do niższej klasy rozgrywkowej spadły "Gryfy".

Reklama

Prezentujemy bohaterów ostatniej żużlowej kolejki.

Hop:

1. Jarosław Hampel - "Mały" wrócił do składu Unii Leszno po ponad miesięcznej absencji spowodowanej kontuzją ręki. Już w pierwszej potyczce udowodnił, jak wielkiej klasy jest zawodnikiem. Przeciwko Marmie zainkasował 11 punktów, znacząco przyczyniając się do sukcesu "Byków" i awansu drużyny do finału Ekstraligi.

2. Scott Nicholls - Anglik w pełni zrehabilitował się za nieudany pierwszy mecz półfinałowy. Tym razem na stadionie w Lesznie był zdecydowanie najskuteczniejszym żużlowcem w zespole "Żurawi". Na swoim koncie zapisał 13 "oczek". Choć nie uratowało to klubu przed porażką, to sam Nicholls przyznawał, iż jest usatysfakcjonowany swoim wynikiem.

3. Grzegorz Zengota - młodzieżowiec ZKŻ-tu błysnął w konfrontacji z Polonią Bydgoszcz. Na swoim obiekcie zdobył 10 punktów, co dla młodego żużlowca stanowi jedno z najlepszych osiągnięć w karierze.

Bęc:

1. Hans Andersen - Duńczyk zawiódł całkowicie Atlas Wrocław. W Toruniu wyjeżdżał na tor sześć razy, by zebrać zaledwie siedem punktów. Taka postawa lidera nie pozwoliła obrońcom mistrzowskiego tytułu nawet pomyśleć o awansie do tegorocznego finału. Andersen po meczu przepraszał kibiców za swoją niedyspozycję, ale marna to pociecha, skoro na złoto zespół nie ma już szans.

2. Andreas Jonsson - końcówka rozgrywek zdecydowanie nie należy do Jonssona. Szwed płaci teraz za niedoleczone kontuzje, jakie nękały go w tym roku, a pomimo których wracał na tor. W potyczce z ZKŻ-tem nie był w stanie wspomóc kolegów bydgoskich. Tylko sześć punktów na jego koncie to najlepsze świadectwo braku formy.

3. Emil Sajfutdinow - znacznie więcej spodziewali się kibice po nowo kreowanym indywidualnym mistrzu świata juniorów. Rosjanin w Zielonej Górze nienajlepiej sobie radził, co w efekcie pozwoliło na zdobycie tylko pięciu punktów.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Wrocław | Unibax Toruń | atlas | Leszno | Unia Leszno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje