Reklama

Reklama

Azoty Tauron Tarnów domagają się zmiany wyniku

​Azoty Tauron Tarnów przegrały w pierwszym finałowym pojedynku Ekstraligi żużlowej ze Stalą Gorzów 42:47. Ekipa gości domaga się jednak zmiany wyniku, choć zdaje sobie sprawę, że o taką decyzję będzie niezwykle ciężko.

Chodzi o wydarzenia z 15., ostatniego biegu zawodów a Gorzowie. Gospodarze wygrali go 5:1, ale walczący o drugie miejsce Niels Kristian Iversen atakując na jednym z łuków rywala Leona Madsena, miał przekroczyć oboma kołami białą linię oddzielającą tor od boiska.

Reklama

Prowadzący ten mecz sędzia Wojciech Grodzki zanim zatwierdził wynik biegu, oglądał jego zapis z kamer prowadzącej relację na żywo TVP Sport na monitorze, ale ostatecznie nie dopatrzył się złamania przepisów przez żużlowca Stali.

"Będziemy się odwoływać od decyzji arbitra. Mamy wiele zdjęć i zapis z kamer, na którym doskonale widać, że Iversen jeździ po boisku, a nie po torze" - powiedział portalowi SportoweFakty.pl Marek Cieślak, trener tarnowskiej ekipy.

Szkoleniowiec Azotów Tauronu nie spodziewa się jednak, aby te zabiegi przyniosły skutek.

"Rezultat spotkania został zatwierdzony przez sędziego i jak to się mówi jest to musztarda po obiedzie. Przede wszystkim chodzi o to, by w przyszłości w podobnych przypadkach można jednak było weryfikować rezultaty zawodów. Gdyby Iversen został wykluczony przegralibyśmy tylko jednym punktem. A tak do odrobienia mamy pięć 'oczek'" - stwierdził Cieślak.

Rewanż w Tarnowie odbędzie się już w najbliższą niedzielę. Początek o 19.30. Relację przeprowadzi TVP Sport.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje