Reklama

Reklama

Adrian Miedziński: Byliśmy gotowi do jazdy

Żużlowcy Unibaksu Toruń nie wystartowali w finałowym pojedynku żużlowej ekstraligi w Zielonej Górze. Decyzję o takim postępowaniu podjęła rada nadzorcza klubu. Zawodnicy - zdaniem Adriana Miedzińskiego - byli gotowi do rywalizacji ze Stelmetem Falubazem.

"W niedzielę przybyliśmy na stadion, byliśmy gotowi do jazdy i chcieliśmy odjechać te zawody. Dość powiedzieć, że przygotowania do spotkania w Zielonej Górze trwały cały tydzień. Decyzja Rady Nadzorczej klubu była jednak taka, a nie inna. Nie jesteśmy osobami władnymi, żeby się temu przeciwstawiać" - napisał na swojej stronie internetowej 28-letni zawodnik.

Słowa Miedzińskiego potwierdzają zatem, że gdyby nie decyzja włodarzy klubu, zawodnicy byli gotowi podnieść rękawicę i nawet bez Tomasza Golloba rozstrzygnąć rywalizację o złoty medal drużynowych mistrzostw Polski bezpośrednio na torze.

Decyzję w sprawie tego, co stało się w Zielonej Górze, podejmie Ekstraliga. Miedziński podkreślił, że zamierza teraz skupić się tylko i wyłącznie na aspektach czysto sportowych.

"Mam jeszcze kilka okazji do ścigania i chciałbym pokazać się kibicom z możliwie najlepszej strony" - zaznaczył.

W środę żużlowiec Unibaksu otrzymał oficjalne potwierdzenie przyznania "dzikiej karty" na ostatni turniej o indywidualne mistrzostwo świata, który odbędzie się na toruńskiej Motoarenie, 5 października.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje