Reklama

Reklama

Piotr Żyła: U siebie dodatkowa motywacja

Co najmniej dziesięć ekip zagranicznych spodziewanych jest przez organizatorów konkursów letniej Grand Prix, które w dniach 1-3 sierpnia odbędą się na skoczni narciarskiej w Wiśle Malince. - Zawody u siebie to dodatkowa motywacja - podkreślił Piotr Żyła.

- Nie było potrzeby odpoczynku po sezonie. Trenujemy, mam za sobą ponad sto skoków. Nie ma już takich nowinek jak rok temu, kiedy wprowadzono nowy krój kombinezonów - powiedział zawodnik Wisły Ustronianki podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Przyznał, że nie robi mu różnicy skakanie latem czy zimą.

- Frajda jest taka sama. Tyle, że latem jest się przeważnie bardziej zmęczonym po treningach - dodał z uśmiechem.

Jego zdaniem atmosfera w kadrze polskich skoczków jest niezmiennie dobra.

- Kiedy jest czas na trening - trenujemy, kiedy na śmiech - śmiejemy się i dobrze bawimy. A popularność? Telefon częściej dzwoni, ale ostatnio rzadko go używam. Czasem na skoczni są wycieczki, ludzie wołają, jednak mnie to nie przeszkadza. Spokojnie się przygotowuję do sezonu. O medalu olimpijskim nie myślę, bo staram się nie żyć marzeniami - zaznaczył Żyła.

Reklama

Trener polskich skoczków Łukasz Kruczek zaznaczył, że choć głównym celem kadry jest zima, to wiślańskie zawody w sierpniu będą potraktowane szczególnie.

- Przygotowania ruszyły, kadrowicze trenują od miesiąca. Każdy z zawodników ma za sobą sporą dawkę skoków. Moim zdaniem prezentują poziom taki, że możemy się spodziewać latem dobrych wyników - dodał prezes PZN Apoloniusz Tajner.

Wisła będzie w tym sezonie gospodarzem dwóch imprez w skokach - sierpniowej GP i Pucharu Świata (16 stycznia).

Te zimowe zawody zostały początkowo skreślone z kalendarza, potem przywrócone podczas czerwcowego kongresu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) w chorwackim Dubrowniku.

Powodem zawirowań były zastrzeżenia co do styczniowych (2013) zawodów PŚ w Malince (m.in. okradzeni zostali skoczkowie z Niemiec i Norwegii).

- Mam świadomość popełnionych błędów, dlatego podjąłem pewne decyzje personalne. Nawaliła ochrona, dlatego zmieniliśmy firmę. Wszystkie ekipy będą mieszkać w hotelu "Gołębiewski". Posypujemy głowy popiołem i bierzemy się do roboty - zadeklarował prezes Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego Andrzej Wąsowicz.

Latem narciarskie zawody zbiegną się z 50. Tygodniem Kultury Beskidzkiej.

- To będzie trudny okres, bo przecież w jednym czasie przyjadą do nas goście z całego świata. Obie imprezy są jednak ważne dla miasta. Po to przecież budowaliśmy skocznię, żeby rozgrywane były na niej imprezy najwyższej rangi - powiedział burmistrz Wisły Jan Poloczek.

Do wtorku sprzedanych zostało ponad 1500 biletów na letnie zawody. Ich właściciele będą mogli gratis dojechać specjalnymi pociągami z aglomeracji górnośląskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL