Reklama

Reklama

Przełamywanie bariery strachu

Mecze ostatniej szansy to fatalna przypadłość polskiej piłki, zwykle zaczynają się już w połowie eliminacji. Dziś drużyna narodowa musi pokonać liderującą w grupie Czarnogórę, by zachować szanse na awans na mundial w Brazylii, choć ostatecznie nie straci ich nawet w przypadku remisu.

Ile razy można grać mecz ostatniej szansy? Polscy piłkarze udowadniają, że co najmniej kilka. Drużyna Waldemara Fornalika miała obowiązek zwyciężyć w Mołdawii, ale remis, który był de facto porażką, nie odebrał jej szans na mundial w Brazylii. Właściwie taka sama sytuacja jest dzisiaj, teoretycznie stracone punkty z Czarnogórą można będzie odrobić w Kijowie i Londynie, nikt przecież nie powie, iż wyjazdowe zwycięstwa nad Ukrainą i Anglią są absolutnie wykluczone.

Czy drużyna, która nie wygrała dotąd ani jednego wyjazdowego meczu, nawet z outsiderami z Mołdawii, jest w stanie upokarzać potentatów grupy na nich terenie? Czy jeśli w dwumeczu z Anglikami i Ukraińcami w Warszawie zespół Fornalika wywalczył jeden punkt, z wyjazdów może przywieść sześć razy więcej? Szansa jak jeden do miliona.

Zbyt często w polskiej piłce żyje się złudzeniami, za rzadko mając realne atuty. Przez rok pracy Fornalik nie doczekał się stabilizacji w kadrze, jeśli postawił na któregoś z młodych graczy, bo wydawało się, iż jest on skazany na szybki marsz w górę, zawsze robił akurat krok do tyłu.

Wystarczy spojrzeć na obsadę lewego skrzydła: po Grosickim, Mierzejewskim, Wszołku i Pawłowskim swoją szansę w sparingu z Danią wygrał Waldemar Sobota. Czy dziś w bitwie o ocalenie mundialowych szans sprosta wyzwaniu? Byłaby to dla reprezentacji Polski kapitalna sprawa.

Tak samo rozpaczliwie jak lewoskrzydłowego, selekcjoner poszukiwał drugiego stopera obok Kamila Glika. Marcin Wasilewski nie ma nawet klubu, Damien Perquis leczy uraz, Bartosz Salamon nie nacieszył się transferem do Milanu, po odejściu do Sampdorii też nie gra. W tej sytuacji ratunkiem może być Łukasz Szukała, gracz Steauy, która wyrzuciła ostatnio Legię z Ligi Mistrzów.

Nie inaczej jest z obsadą pozycji rozgrywającego. Obraniak obraził się na Fornalika i zrezygnował, Radosław Majewski został powołany raz, Piotr Zieliński to wciąż nastolatek. W sparingu z Danią nieźle spisał się Mateusz Klich. Czy dziś przy tak ogromnej stawce spotkania udźwignie odpowiedzialność za zespół?

Reklama

To sprawa kluczowa dla wszystkich. Nieznający smaku sukcesu od lat polscy piłkarze mają coraz mniej powodów do optymizmu. Do każdego kolejnego, ważnego meczu kadry wychodzą jak na ścięcie, co nie ułatwia im normalnego zachowania na boisku. W grze drużyny narodowej zbyt wiele jest zahamowań, lęku i kompleksów wynikających z kolejnych nieudanych przedsięwzięć. Po klęsce w eliminacjach MŚ w RPA, była przecież dotkliwa porażka na Euro 2012. Drużyna znajduje się w błędnym kole, nie ma jak odbudować wiary we własne siły, stąd często gra nawet poniżej swoich i tak skromnych możliwości.

Nerwowość, brak schematów, przypadkowość - gra drużyny narodowej nie jest spójna, patrząc na nią kibic męczy się razem z zespołem. Paraliżujący lęk przed porażką nakręca samospełniającą się przepowiednię. Piłkarze boją się, są niepewni tego co robią, więc tym łatwiej przegrywają.

Łudziliśmy się, że pozytywną mentalność do polskiej kadry da się przenieść żywcem z Dortmundu. Sztandarowe trio z Borussii, mające za sobą występ w finale Champions League, zamiast emanować wiarą i spokojem na zespół narodowy, przeżywa własne kłopoty. Łukasz Piszczek leczy się po operacji, Robert Lewandowski od czerwca 2012 trafił do siatki w meczu kadry zaledwie dwa razy - wykorzystując rzuty karne przeciw San Marino. Tylko kapitan Kuba Błaszczykowski spełnia swoje reprezentacyjne wyzwania. Jego indywidualne szarże stały się największym atutem zespołu Fornalika. By pokonać Czarnogórę trzeba mieć tych atutów jednak zdecydowanie więcej.

Powody do optymizmu trudno znaleźć. Mundial jest daleko. Nie znaczy to, że należy składać broń przed walką. Przyparty do muru też może kiedyś w końcu wygrać. W tak trudnych chwilach łatwiej o przełom, może stanie się coś, co odmieni zespół? Polacy mają swoje zalety, zazwyczaj jednak zablokowane, bądź ukryte. Fani czekają na eksplozję Lewandowskiego. Może w końcu pokona presję i trafi do siatki w meczu tak ważnym jak ten z Czarnogórą? Nic lepiej nie buduje zespołu, niż zwycięstwo.

Autor: Dariusz Wołowski

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim

Zapraszamy na relacje NA ŻYWO z meczów Polska - Czarnogóra i San Marino - Polska

Relacje z meczów dla urządzeń mobilnych

Sprawdź sytuację w grupie H!

Wygramy mecz ostatniej szansy?

Zmiana organizacji ruchu w dniu meczu Polska-Czarnogóra

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama