Reklama

Reklama

Artur Boruc nie czuję się bramkarzem numer jeden

Wśród bramkarzy powołanych na mecze eliminacyjne do piłkarskich mistrzostw świata 2014 z Ukrainą i San Marino, ostatnio tylko Artur Boruc regularnie gra w swoim klubie. Golkiper Southampton nie czuje się jednak pewniakiem do gry w najbliższych spotkaniach.

W poniedziałek reprezentacja Polski rozpoczęła zgrupowanie przed meczami z Ukrainą i San Marino. Piątkowe spotkanie z tym pierwszym rywalem może mieć kluczowe znaczenie na końcowe rozstrzygnięcia w grupie H.

Reklama

"W Warszawie jak zwykle czuję się świetnie. Do meczu jest jeszcze kilka dni, więc mam trochę czasu na rozmyślanie. Według mnie w piątkowym spotkaniu mamy spore szanse na zwycięstwo. Ukraina jest zespołem podobnym do naszego i na pewno jest w naszym zasięgu. Tak naprawdę, to w reprezentacji każdy mecz jest o coś i nigdy nie gra się o pietruszkę" - powiedział Boruc po treningu na stadionie Polonii Warszawa.

Poprzednie spotkanie z Ukrainą, w którym grał Boruc, zakończyło się tzw. "Aferą Lwowską". Biało-czerwoni przegrali 0:1 w spotkaniu towarzyskim we Lwowie. Po nim jednak Boruc, Dariusz Dudka i Radosław Majewski zostali zawieszeni za zachowanie niegodne reprezentanta. Ten ostatni również znalazł uznanie w oczach selekcjonera Waldemara Fornalika i wrócił do reprezentacji.

"Tamtą sprawę zostawmy z boku i zajmijmy się piłką. Tak naprawdę to chyba do mnie jeszcze nie dociera, że czeka nas mecz z Ukrainą. Najbliższe spotkania zagramy z nastawieniem, że zwycięstwa w nich dadzą nam przepustkę do Brazylii. Wszyscy bądźmy dobrej myśli" - przyznał były bramkarz m. in. Legii.

Boruc wywalczył miejsce w podstawowym składzie Southampton i po każdym kolejnym spotkaniu zbiera pozytywne oceny. Z kolei Wojciech Szczęsny, z którym konkuruje o miano bramkarza numer jeden w reprezentacji ostatnio stracił miejsce w podstawowym składzie Arsenalu. Trzeci golkiper powołany przez Fornalika - Przemysław Tytoń, od dłuższego czasu pełni rolę rezerwowego w PSV Eindhoven.

"To trener ustala skład i od niego wszystko zależy. Mi pozostaje jedynie ciężko pracować. Absolutnie nie czuję się faworyzowany do miana bramkarza numer jeden. Słyszałem, że sytuacja Wojtka w klubie nie jest dla niego przyjemna. Być może wkrótce to się zmieni. Nie zapominajmy też o Łukaszu Fabiańskim, który ostatnio dobrze się zaprezentował. Z tego można się tylko cieszyć" - zakończył Boruc.

W piątek biało-czerwoni zagrają w eliminacjach do MŚ 2014 z Ukrainą, a cztery dni później z San Marino. Oba spotkania rozegrane zostaną na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje