Reklama

Reklama

Primera Division. FC Barcelona - Granada CF 1-0

Quique Setien zadebiutował w roli trenera Barcelony. Pod jego wodzą "Duma Katalonii" pokonała na Camp Nou Granadę 1-0 (0-0) w w meczu 20. kolejki Pimera Division. Zwycięstwo gospodarzom zapewnił niezawodny Lionel Messi.

Zmiana na stanowisku trenera Barcy nastąpiła w 13 stycznia. Z posadą pożegnał się Ernesto Valverde, a jego miejsce zajął Quique Setien. Trudno było się spodziewać, żeby po kilku treningach nowy szkoleniowiec odcisnął piętno na grze drużyny. "Wczoraj spacerowałem wśród krów na mojej wsi, dzisiaj pracuję z najlepszymi na świecie" - żartował na konferencji prasowej 61-letni Setien.

Nowy trener już na początku swojej pracy musiał poradzić sobie z problemami kadrowymi. Nie mógł bowiem skorzystać z trzech zawodników. Kontuzje wyeliminowały z gry Luisa Suareza i Ousmane Dembele. Z kolei Holender Frenkie de Jong pauzował za czerwoną kartkę. Kibice "Dumy Katalonii" liczyli jednak, że ich ulubieńcy poradzą sobie z przeciętną Granadą.

Już w 7. minucie przed szansą stanął Anssumane Fati. Z prawej strony pola karnego strzelił po ziemi, ale Rui da Silva zdołał odbić piłkę. Barca miała oczywiście optyczną przewagę. Goście jednak umiejętnie się bronili. Nawet as "Dumy Katalonii" Lionel Messi miał rozregulowany celownik. Kapitan Barcelony przestrzelił z rzutu wolnego, a tuż przed końcem pierwszej części nie wykorzystał dobrego podania Jordiego Alby.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Stroną przeważającą była Barcelona. Problem w tym, że niewiele z tego wynikało. Kolejna okazję z rzutu wolnego z około 20 metrów miał Messi. Argentyńczyk trafił w jednego z zawodników Granady.

W 67. minucie jeden z nielicznych ataków gości omal nie zakończył się golem. Barcelonę przed stratą gola uratował słupek po strzale Yana Brice'a Etekiego. W odpowiedzi do siatki Granady mógł trafić Antoine Griezmann. Rui da Silva popisał się doskonałą interwencją.

Od 69. minuty gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika. German Barahona sfaulował Messiego za co zobaczył żółtą kartkę, a że już wcześniej miał jedną na swoim koncie, to musiał przedwcześnie udać się do szatni. To ułatwiło zadanie Barcelonie.

Kwadrans przed końcem "Duma Katalonii" dopięła swego. Bramkową akcję zapoczątkował Messi. Arturo Vidal zagrał piętą do wbiegającego w pole karne Argentyńczyka, który precyzyjnym strzałem tuż przy słupku zmusił do kapitulacji golkipera Granady. Chwilę później Messi mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców. Uderzył w górny róg bramki, ale Rui da Silva w znakomitym stylu obronił.

Po tym zwycięstwie Barcelona wróciła na fotel lidera. Drugi Real Madryt ma jednak tyle samo punktów.

Reklama

RK

Wyniki, terminarz i tabela Primera Division

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL