Reklama

Reklama

Finał PHL - 4. mecz. GKS Tychy - Comarch Cracovia 6-3

Kapitalnie dysponowany atak Martin Vozdecky-Filip Komorski-Josef Vitek poprowadził GKS Tychy do zwycięstwa z Comarch Cracovią 6-3 w czwartym finałowym boju Polskiej Hokej Ligi. Tyszanie wyrównali stan rywalizacji (2-2). Złoto zdobędzie zespół, który wygra cztery spotkania.

Nie tylko trener GKS-u Jirzi Szejba musi szukać nowych rozwiązań w związku z kontuzjami obrońców. W piątek rękę złamał Mateusz Rompkowski i trener "Pasów" Rudolf Rohaczek także musiał przemeblować skład.

Czeski szkoleniowiec Cracovii miał inny plan na sobotni mecz niż dzień wcześniej. Postawił na ofensywny wariant i Cracovia dominowała w pierwszej tercji. Skończyła się remisem 1-1, a oba gole padły podczas gry w przewadze. Już w 23. sekundzie Damian Kapica nieodpowiedzialnym faulem osłabił gości, a tyszanie tym razem rozegrali nieszablonową akcję i wyprowadzili w pole rywali. Gdy strzał oddawał Filip Komorski, krakowski bramkarz leżał już na lodzie i niewiele mógł zrobić. Zwiódł go Martin Vozdecky, który zamiast strzelać, oddał jeszcze krążek na prawą stronę do młodszego kolegi.

Reklama

Cracovia szybko wyrównała za sprawą Macieja Urbanowicza. Krakowianie atakowali, zdecydowanie częściej strzelali, ale kapitalny mecz rozgrywał bramkarz GKS-u Sztefan Żigardy.

W 25. minucie na ławkę kar trafił Bartłomiej Pociecha i wydawało się, że "Pasy" obejmą prowadzenie. Żigardy ratował tyszan broniąc coraz groźniejsze strzały, a gościom brakowało szczęścia - Urbanowicz trafił w słupek.

Gol dla krakowian wisiał w powietrzu, a zdobyli go tyszanie. Świetnym przeglądem pola zaimponował Komorski i Vozdecky'emu zostało tylko wpakować krążek do pustej bramki.

Hokeiści GKS-u nabrali pewności siebie, zaczęli częściej strzelać i z minuty na minutę rosła ich przewaga. W 34. minucie Vozdecky precyzyjnym strzałem podwyższył na 3-1, a jeszcze przed końcem drugiej tercji do trzech asyst gola dołożył Vitek i gospodarze mieli już trzybramkową zaliczkę.

Gol Marka Wróbla na początku trzeciej tercji dawał nadzieję, że to jeszcze nie koniec emocji, ale błyskawicznie odpowiedział kapitan GKS-u Michał Woźnica. Gospodarze mogli odebrać rywalom resztki nadziei, bo przez ponad półtorej minuty atakowali w 5 na 3, jednak Rafał Radziszewski nie dał się pokonać.

"Pasy" atakowały do końca i w 53. minucie Maciej Kruczek zmniejszył straty. Tyszanie mieli okazje do wyprowadzania kontr, ale "Radzik" bronił znakomicie, jak w 58. minucie, gdy rzucił się i w locie złapał krążek po strzale Patryka Koguta. Chwilę wcześniej ten sam napastnik GKS-u trafił w poprzeczkę. Strzelił w końcu gola, pieczętując zwycięstwo obrońców tytułu - pięć sekund przed końcem trafił do pustej bramki, gdy Cracovia grała już bez bramkarza.

Mirosław Ząbkiewicz

Czwarty mecz finałowy:

GKS Tychy - Comarch Cracovia 6-3 (1-1, 3-0, 2-2)

Bramki: 1-0 Filip Komorski (Martin Vozdecky, Josef Vitek 1.04 w przewadze), 1-1 Maciej Urbanowicz (Peter Novajovsky 3.13 w przewadze), 2-1 Martin Vozdecky (Filip Komorski, Josef Vitek 26.58), 3-1 Martin Vozdecky (Filip Komorski, Josef Vitek 33.29), 4-1 Josef Vitek (38.06), 4-2 Marek Wróbel (Adam Domogała, Bartosz Dąbkowski 42.13), 5-2 Michał Woźnica (Adam Bagiński 43.44), 5-3 Maciej Kruczek (Damian Słaboń - Maciej Urbanowicz 52.04 w przewadze), 6-3 Patryk Kogut (59.55 do pustej bramki).

Kary: GKS - 8; Cracovia - 12 minut. Widzów 3 000.

GKS: Żigardy - Ciura, Kolarz; Woźnica, Rzeszutko, Bagiński - Pociecha, Kolusz; Vozdecky, Komorski, Vitek - Kotlorz, Bryk; Witecki, Galant, Kogut - Łopuski, Gazda, Jeziorski, Kalinowski, Bepierszcz.

Cracovia: Radziszewski - Novajovsky, Maciejewski; Kapica, Słaboń, Urbanowicz - Kruczek, Wajda; Guzik, Kucewicz, Drzewiecki - Turoń, Dutka; Szinagl, Dziubiński, Svitana - Noworyta, Dąbkowski; Kisielewski, Wróbel, Domogała.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2-2. Piąty mecz we wtorek w Krakowie (godz. 19).

Po meczu powiedzieli:

Rudolf Rohaczek (trener Cracovii): - Uważam, że pierwsza tercja była w naszym wykonaniu najlepsza. Co prawda głupio straciliśmy bramkę, ale szybko doprowadziliśmy do remisu. Potem nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji podbramkowych. W drugiej tercji gospodarze skorzystali z tego co im zaproponowaliśmy i prowadzili 4-1. Wyciągnęliśmy jeszcze na 4-2. Po piątym golu dla GKS jeszcze próbowaliśmy, jednak rywale dobrze się bronili. I cóż, we wtorek zaczynamy wszystko od nowa.

Jirzi Szejba (trener GKS): - Widać było na początku, że Cracovia jest dobrze przygotowana. My mieliśmy trochę +dziurę+ między linią obrony i ataku. W drugiej tercji wykorzystaliśmy nasze szanse. W końcówce było widać, że chłopcy są trochę zmęczeni, a goście mieli swoje okazje.

Dowiedz się więcej na temat: Polska Hokej Liga | GKS Tychy | Comarch Cracovia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama