Reklama

Reklama

Ivan Nikczević czeka na diagnozę

W czwartek znana będzie ostateczna diagnoza i długość przerwy w grze kontuzjowanego piłkarza ręcznego Orlenu Wisły Płock Ivana Nikczevicia. Serb doznał urazu podczas poniedziałkowego meczu ligowego z Chrobrym Głogów, w którym zdobył dziewięć goli.

Nikczević musiał zejść z boiska z powodu problemów z mięśniem. We wtorek poddał się rezonansowi magnetycznemu. Teraz zawodnik czeka na dokładną diagnozę. Przerwa w treningach może potrwać nawet pięć tygodni.

Reklama

Jeśli przymusowa pauza potrwa długo, trener płockiej drużyny Manolo Cadenas będzie miał problem z obsadą lewego skrzydła. Adam Wiśniewski, który też gra na tej pozycji, będzie pauzował jeszcze co najmniej tydzień, a dopiero po badaniach zaplanowanych na 16 września lekarze zdecydują, czy może wrócić do treningów.

W tej sytuacji powraca problem zbyt krótkiej ławki rezerwowych.

- Zdajemy sobie z tego sprawę i dlatego rozpatrujemy ściągnięcie do drużyny piłkarza na pozycję skrzydłowego lub rozgrywającego. Mamy wstępną analizę rynku i rozmawiamy z kilkoma szczypiornistami. Fakt, wszyscy mają już podpisane kontrakty, ale myślę, że będzie można się dogadać - tłumaczy sytuację prezes SPR Wisła Płock Robert Raczkowski.

W podpisywaniu umów klub jest ograniczony terminami, które pozwalają dokonywać zgłoszeń zawodników do gry w Lidze Mistrzów. Można to zrobić co cztery mecze fazy grupowej, czyli teraz, najpóźniej trzy dni przed zaplanowanym na 22 września spotkaniem z THW Kiel, a potem dopiero w listopadzie.

- Jeśli nie dojdziemy do porozumienia z kandydatami w ciągu kilkunastu dni, to będziemy mieć kilka tygodni na podjęcie decyzji i podpisanie kontraktu - dodał szef klubu.

Wisłę czekają spotkania w LM i ekstraklasie praktycznie co trzy-cztery dni, a do tego podróże po Polsce i Europie. W składzie drużyny jest trzech bramkarzy i 14 zawodników z pola, z których czterech jest teraz kontuzjowanych lub wraca do gry po wyleczeniu urazów, dwóch jest bardzo młodych, bez żadnego doświadczenia w Superlidze, o rozgrywkach LM nie wspominając.

Czy to wystarczy, by zdobywać punkty w meczach z najlepszymi zespołami kontynentu? Marcin Lijewski, najbardziej utytułowany i doświadczony zawodnik płockiej drużyny, nie ma wątpliwości.

- Jeszcze potrzebujemy czasu, żeby trenowane przez nas schematy dograć do perfekcji. One na treningu wychodzą super, ale tam nie ma przecież rywali i wykonujemy wszystko dużo wolniej. W warunkach meczowych inaczej to wygląda. Jestem jednak dobrej myśli, bo ważne mecze, jak z THW Kiel, rządzą się swoimi prawami. Na takie spotkania koncentracja przychodzi sama, nie trzeba się nawet zbytnio mobilizować. Oczywiście liczymy także na doping naszych kibiców. Nam pozostaje martwić się o własną dyspozycję - powiedział.

Piłkarzy Orlen Wisły czeka długi sezon. Czy wystarczy im siły i energii na rozegranie wielu meczów na wysokim poziomie? "Gram tak od lat, całe życie niemal, więc nie ma żadnego problemu. Na pewno energii mi wystarczy. Oczywiście jeśli zdrowie dopisze, o to boję się bardziej" - zaznaczył Lijewski.

Dowiedz się więcej na temat: Orlen Wisła Płock | Ivan Nikczević

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje