Reklama

Reklama

Finał LM: Hurtowy rewanż Bayernu czy triumf sprytu Chelsea?

Większość stawia na Bayern. Tak jak wszyscy stawiali w półfinale na Barcelonę i bardzo się pomylili. Weterani z Chelsea mają swój mecz ostatniej szansy, w który włożą wszystkie siły. A nawet więcej.


Zanim stolica europejskiej piłki zostanie przeniesiona do Warszawy, dziś jest nią Monachium. Bawarskie miasto opanowała gorączka związana z finałem Champions League, w którym wystąpi miejscowa drużyna. W 56-letniej historii Pucharu Europy, tylko raz, w 1984 roku AS Roma przegrała finał na własnym stadionie. W dramatycznej serii jedenastek lepszy był Bruce Globberaal i FC Liverpool.

Bayern to król Allianz Arena. W tej edycji Ligi Mistrzów wygrał na swoim stadionie wszystkie siedem spotkań. Pobił Manchester City, Real Madryt, a rewelacyjny FC Basel aż 7-0. W Bundeslidze monachijczycy przegrali u siebie zaledwie dwa mecze, w tym jeden z Borussią Dortmund, co staje się pomału nową, bawarską tradycją.

Dziś Bayern ma wziąć hurtowy rewanż za wszystko. Za porażkę z Interem w finale Champions League sprzed dwóch lat i późniejsze klęski z Borussią pozbawiające go tytułu nr 1 we własnym kraju. Prezes klubu Uli Hoeness, który jako piłkarz wywalczył z Bayernem Puchar Europy trzy razy, nie ma wątpliwości, że to 19 maja 2012 roku jest najważniejszą datą w historii klubu. W erze Champions League nikt nie wygrał trofeum na swoim stadionie, wcześniej dokonały tego tylko Real Madryt (1957) i Inter Mediolan (1965).

Presja oczekiwań w Monachium jest ogromna, piłkarze Juppa Heynckesa nie ukryją się przed nią. Na nich spada też rola faworyta, w niej widzą ich bukmacherzy i europejskie media. Dawno minęły czasy, gdy Chelsea budziła powszechny strach, dziś rozpatrując jej atuty mówi się o doświadczeniu, jedności i sile mentalnej. A to najlepszy dowód, że klasę i formę gospodarzy ocenia się wyżej.

Być może jest to przewrotne zrządzenie losu, że Lampard, Drogba, Cole, Cech i Essien zagrają swój najważniejszy mecz w Champions League w czasie, gdy ich nazwiska zaczynają być kojarzone głównie ze wspomnieniami. Przegrali aż sześć półfinałów Champions League i jeden finał w Moskwie. Na prawo gry na Allianz Arena ciężko jednak zapracowali, wielu komentatorów nie dawało im szans już w 1/8 finału z Napoli. Gol zdobyty przez Juana Matę na San Paolo okazał się na wagę awansu, potem Chelsea zdobywała bramki na Estadio da Luz w Lizbonie i Camp Nou w Barcelonie. Gra na obcym obiekcie nie paraliżuje graczy Roberto di Matteo. Finał może być więc znacznie bardziej nieprzewidywalny, niż się powszechnie wydaje.

Dla Lamparda, Drogby, Cole’a to już zapewne ostatnia szansa na triumf w Lidze Mistrzów. Od 2003 roku, kiedy Roman Abramowicz zainwestował w klub wydając na transfery koło 800 mln euro, londyńczycy grali w niej kluczowe role, ale nigdy nie zdobyli trofeum. W finale zagrają po raz drugi, Bayern wystąpił w nim aż ośmiokrotnie, w tym cztery razy wygrał. Jeśli uda mu się to dziś, wskoczy na podium wszech czasów za Real i Milan obok Liverpoolu. Tradycja to właśnie coś, czym Bawarczycy przewyższają swoich gości i co przypomina się im na ulicach Monachium na każdym kroku.

Bayern jest słaby w tyłach, za to w ataku jego siła piorunująca. Arjen Robben i Franck Ribery - reklamowani jako para najlepszych skrzydłowych na świecie, mają to w końcu ostatecznie udowodnić. Manuel Neuer, Bastian Schweinsteiger, Philipp Lahm, Toni Kroos i Mario Gomez, a także rezerwowy ostatnio Thomas Mueller to filary niemieckiej kadry, która przybędzie na Euro 2012 w roli faworyta. Z drugiej strony jest starzejący się rywal, w każdym meczu cierpiący na boisku. Chelsea traci siły, witalność, ale imponuje sprytem i determinacją. A także umiejętnością przystosowania się do warunków, jak na Camp Nou, gdy w dziesiątkę doprowadziła do remisu od stanu 0-2. To był prawdziwy cud, pozostaje pytanie: ile razy mogą zdarzać się cuda?

Mecz na Allianz Arena zapowiada się pasjonująco, szansa dla obu stron jest życiowa. Chelsea i Bayern postarały się, by na Allianz Arena nie doszło do Gran Derbi, dziś mają zrekompensować fanom "utracone" emocje.

Reklama

Dariusz Wołowski

Dyskutuj z autorem na jego blogu

INTERIA.PL zaprasza na relację NA ŻYWO z finału Ligi Mistrzów - początek w sobotę o godz. 20.45


Dowiedz się więcej na temat: Liga Mistrzów | Chelsea Londyn | Bayern Monachium | Arjen Robben

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje