Reklama

Reklama

Chris Bosh godnie zastąpił LeBrona Jamesa

Broniący tytułu koszykarze Miami Heat pokonali na wyjeździe Portland Trail Blazers 108:107 w sobotnim meczu ligi NBA. Bohaterem był Chris Bosh, który trafił za trzy punkty na pół sekundy przed końcem gry.

Pod nieobecność kontuzjowanego LeBrona Jamesa, pierwszoplanową postacią w zespole Heat okazał się Bosh. Zdobył 37 punktów i miał 10 zbiórek, a przede wszystkim zapewnił zwycięstwo rzutem niemal równo z syreną. Gospodarze jeszcze próbowali zmienić niekorzystny wynik, ale LaMarcus Aldridge nie trafił piłki do kosza. To trzecia porażka Trail Blazers we własnej hali.

Wybierany czterokrotnie najlepszym zawodnikiem ligi (MVP) James doznał kontuzji kostki i pachwiny w piątkowym spotkaniu przeciwko Sacramento Kings (103:108). W sobotę pojawił się na rozgrzewce, ale okazało się, że za wcześnie na powrót na boisko, dlatego jego miejsce w wyjściowym składzie zajął Michael Beasley.

Reklama

Oba kluby należą do ścisłej czołówki tego sezonu - Miami ma bilans 23-7, a Portland 24-6. Jeszcze lepiej (po 24-5) prezentują się drużyny Indiana Pacers i Oklahoma City Thunder. Koszykarze z Indianapolis wygrali u siebie z Brooklyn Nets 105:91, zaś tym razem pauzowali współliderzy NBA.

O sukcesie Pacers przesądzili Paul George (24 pkt), Lance Stephenson (23) i George Hill (21). Najskuteczniejszy wśród rywali był Paul Pierce (18).

Ekipa Boston Celtics prowadziła z Cleveland Cavaliers po trzech kwartach różnicą 19 punktów (85:66), ale w ostatniej odsłonie sytuacja diametralnie się zmieniła. "Kawalerzyści" (bez zawieszonego przez kierownictwo klubu Andre Bynuma) mozolnie odrabiali straty, a po rzutach wolnych Diona Waitersa, na 43 s przed końcem, doprowadzili do stanu 100:102. "Celtowie" jednak nie pozwolili sobie wydrzeć triumfu.

Po 19 pkt dla Bostonu zdobyli Jeff Green i Jordan Crawford, zaś 18 - Avery Bradley (plus osiem zbiórek). W zespole z Cleveland, który zanotował czwartą przegraną z rzędu, wyróżnił się Kyrie Irving - 32 pkt.

Drużyna Washington Wizards, z Marcinem Gortatem w składzie, pokonała Detroit Pistons 106:82. Polak zdobył 16 punktów i miał siedem zbiórek. "Czarodzieje" odnieśli najwyższe zwycięstwo w rozgrywkach. Wygrali czwarty raz w pięciu ostatnich spotkaniach i przerwali serię trzech kolejnych porażek we własnej hali.

Gortat był bardzo skuteczny. Już w pierwszej kwarcie zdobył 10 punktów, najwięcej na parkiecie, głównie spod kosza, po dwójkowych akcjach z partnerami z zespołu. W całym spotkaniu grał 27 minut, trafił siedem z dziewięciu rzutów z gry, miał dwie zbiórki w ataku i pięć w obronie, asystę, dwa bloki, dwie straty i jeden faul.

Sobota na parkietach NBA

Boston Celtics - Cleveland Cavaliers 103:100

Indiana Pacers - Brooklyn Nets 105:91

Toronto Raptors - New York Knicks 115:100

Washington Wizards - Detroit Pistons 106:82

Chicago Bulls - Dallas Mavericks 83:105

Houston Rockets - New Orleans Pelicans 107:98

Memphis Grizzlies - Denver Nuggets 120:99

Milwaukee Bucks - Minnesota Timberwolves 95:117

Phoenix Suns - Philadelphia 76ers 115:101

Portland Trail Blazers - Miami Heat 107:108

Los Angeles Clippers - Utah Jazz 98:90

Atlanta Hawks - Charlotte Bobcats 118:116 po dogr.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje