Reklama

Reklama

Energa Basket Liga. Marcin Stefański: taki mecz trzeba zabić

Mimo wysokiego prowadzenia Trefl Sopot przegrał u siebie z HydroTruckiem Radom 80:85.

Trefl Sopot prowadził w Ergo Arenie z HydroTruckiem Radom 75:65 na siedem minut przed końcem spotkania. Potem goście rzucili 17 (!) punktów z rzędu i wywieźli z Trójmiasta zwycięstwo. To ich dopiero druga wygrana w sezonie.

- Taki mecz jak ten trzeba przepchnąć i, jak mówi się w żargonie koszykarskim, "zabić". Przy dziesięciopunktowej przewadze mieliśmy dużo otwartych rzutów, lay-upów, nie skończyliśmy tego, to się zemściło - mówił po meczu trener Trefla Sopot, Marcin Stefański. - Pozwoliliśmy drużynie przyjezdnej uwierzyć w powrót do meczu. Goście postawili zonę, licząc na to, że nie będziemy trafiać i się nie przeliczyli. Nikogo nie obwiniam za tę porażkę, był to mecz do wygrania, nie jest to łatwe do przełknięcia.

Reklama

Skrzydłowy Trefla Darious Moten (zdobył 16 punktów i miał pięć zbiórek) który uczestniczył w konferencji prasowej razem ze Stefańskim dodał, że w czwartej kwarcie Trefl był "ice cold", i "couldn’t score what seemed like forever", co można przetłumaczyć, że drużyna "została zmrożona" i "nie mogła trafić do kosza przez, jak się wydawało, wieczność".

 

W tygodniu poprzedzającym mecz z HydroTruckiem, Trefl Sopot brał udział w turnieju kwalifikacyjnym do FIBA Europe Cup. Misja w bułgarskiej stolicy, Sofii zakończyła się powodzeniem, ale sopocianie awans okupili kontuzjami i nie tylko.  

- Byliśmy trochę zmęczeni po meczach w rozgrywkach europejskich, mieliśmy węższą rotację o zawodników kontuzjowanych. Koszykarze po 2-3 minutach prosili o zmianę, to nie pomagało. Myślałem, że dowieziemy wygraną do końca, zabrakło "kropki nad i", jednej-dwóch udanych akcji. Mam nadzieję, że szybko się odbudowujemy i będziemy walczyć z Zieloną Górą - powiedział Marcin Stefański, jednocześnie zapraszając kibiców na mecz na sobotni mecz (godz. 17.30) z Eneą Zastalem.

Energa Basket Liga. Trefl Sopot przegrał z HydroTruck Radom

W meczu z HydroTruckiem z powodu urazów nie wystąpili rozgrywający Brandon Young i skrzydłowy DeAndre Davis. Szczególnie kontuzja tego drugiego jest poważna.

- Zabrakło Brandona Younga, jego spokoju i umiejętności organizacji prowadzenia gry właśnie w czwartej kwarcie. Ma problemy z przywodzicielem, nie wiem kiedy wróci. DeAndre Davis doznał złamania palca z przemieszczeniem, z tego co wiem to oznacza pauzę ośmiu tygodni. Będziemy się starali zakontraktować kogoś na jego miejsce, z tego co wiem ktoś ma przyjechać w najbliższym czasie, może nawet jutro. Szukamy zawodnika, który da nam szerszy wybór, jakość w treningach i meczach - zakończył trener Trefla Sopot, Marcin Stefański, wyraźnie niepocieszony po przegranej z HydroTruckiem Radom.

Maciej Słomiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje