W trzecim meczu rundy finałowej ORLEN Superligi Kobiet zawodniczki KGHM MKS Zagłębia Lubin odniosły trzecie zwycięstwo, pokonując Energę Start Elbląg 30:20 (17:11). Podopieczne Bożeny Karkut od początku spotkania narzucały swój styl gry, co pozwoliło im szybko wypracować kilka bramek przewagi. Dzięki temu mogły kontrolować przebieg rywalizacji, a w końcówce spotkania powiększyć dystans do dziesięciu trafień.
- Cieszy wygrana i trzy punkty, zwłaszcza w kontekście problemów zdrowotnych, z którymi się borykamy. Dziewczyny stanęły na wysokości zadania. Były momenty świetnej gry w obronie, dobra współpraca z kołem i skrzydłem. Kinga Jakubowska popisała się efektownymi rzutami z drugiej linii oraz grą na zwodzie. Cieszy zarówno zwycięstwo, jak i jego styl- oceniła Bożena Karkut, trenerka KGHM MKS Zagłębia Lubin.
Kilka dni później oba zespoły spotkały się ponownie - tym razem w ćwierćfinale ORLEN Pucharu Polski Kobiet. Drużyna prowadzona przez Magdalenę Stanulewicz była bliska sprawienia niespodzianki, jednak KGHM MKS Zagłębie Lubin odrobiło straty w ostatnim kwadransie i zbudowało bezpieczny dystans. Awans do turnieju Final Four wywalczyły również KPR Gminy Kobierzyce, PGE MKS FunFloor Lublin oraz Piotrcovia Piotrków Trybunalski.
Zacięta walka o TOP6 i ósme miejsce. Ozdobą 25. serii Derby Dolnego Śląska
Niespodziewane odejście
W czwartkowy wieczór MKS URBIS Gniezno poinformował o rezygnacji Roberta Popka z funkcji trenera. Informacja ta była ogromnym zaskoczeniem, ponieważ szkoleniowiec pełnił tę rolę przez niemal trzy dekady. Do końca obecnego sezonu obowiązki pierwszego trenera przejął dotychczasowy asystent, Roman Solarek. W pierwszym meczu pod jego wodzą zawodniczki MKS URBIS Gniezno sprawiły niespodziankę, pokonując KPR Gminy Kobierzyce 28:23 (14:11). Było to bardzo dobre spotkanie w ich wykonaniu, natomiast aktualne wicemistrzynie Polski zawiodły pod względem skuteczności w ataku i miały problemy w obronie.
- Ostatnie dni były dla nas pełne emocji. Na parkiecie zostawiłyśmy mnóstwo zdrowia, a kluczem do zwycięstwa była gra w obronie, zatrzymanie kontrataków rywalek oraz świetna postawa Oli Hypki i Niny Abramović. To zwycięstwo wszystko nam wynagradza - bardzo długo czekałyśmy na przełamanie, ale cieszę się, że nastąpiło ono właśnie w Kobierzycach - powiedziała Oliwia Kuriata, zawodniczka MKS-u URBIS Gniezno.
Niemożliwe nie istnieje
Bardzo blisko sensacji były również zawodniczki Piotrcovii Piotrków Trybunalski. W pierwszej połowie niemal wszystko im wychodziło i zasłużenie prowadziły z PGE MKS-em FunFloor Lublin 17:8. Po przerwie sytuacja diametralnie się zmieniła - drużyna Pawła Tetelewskiego odrobiła straty na pięć minut przed końcem spotkania. W decydujących fragmentach meczu kluczową bramkę zdobyła Aleksandra Rosiak, zapewniając lubliniankom zwycięstwo 28:27 (8:17).
- Będziemy długo analizować to spotkanie. W pierwszej połowie wychodziło nam praktycznie wszystko. Po przerwie Lublin zaczął grać inaczej, zaczął rzucać bramki i w efekcie nas dogonił i przegonił. W szatni panuje grobowa atmosfera, ale musimy się pozbierać bo już w najbliższym spotkaniu zagramy w Elblągu i będzie to bardzo ważny mecz w obliczu walki o czwarte miejsce - powiedziała Oliwia Domagalska, rozgrywająca Piotrcovii Piotrków Trybunalski.
Twierdza Płock ma się dobrze. Mistrz Polski bliżej ćwierćfinału Ligi Mistrzów
Ważne zwycięstwa
W grupie spadkowej ORLEN Superligi Kobiet również nie brakowało emocji. Młyny Stoisław Koszalin pokonały KPR Ruch Chorzów 31:24 (17:11), a kluczową rolę odegrała bramkarka Mai Gomaa. Nowa zawodniczka koszalińskiego zespołu popisała się aż 22 skutecznymi interwencjami, notując niemal 50% skuteczności.
- To jest bardzo ważne zwycięstwo. Myślę, że zagrałyśmy bardzo fajny mecz, a wynik końcowy jest fantastyczny. Walczymy o to, żeby się utrzymać. Nie odpuścimy w żadnym meczu i mam nadzieję, że każdy, do końca sezonu, będzie wyglądał tak, jak ten dzisiejszy - oceniła Hanna Rycharska, obrotowa Młynów Stoisław.
Cenne zwycięstwo odniosły także zawodniczki Energa Szczypiorno Kalisz, które na wyjeździe pokonały Sośnicę Gliwice 30:29 (15:16). Mecz był bardzo wyrównany, a jego losy ważyły się do ostatnich minut. Kaliszanki zdołały wypracować trzybramkową przewagę, na co gospodynie odpowiedziały jedynie trafieniami Wiktorii Kostuch i Aleksandry Dorsz.









![Karygodny błąd na oczach "Lewego". Nie do wiary, co oni zrobili. [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N5JT6OWL8BYWP-C401.webp)

