Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy: bez faworyta w drugiej rundzie

Meczem Stelmet Zielona Góra - Anwil Włocławek rozpocznie się w środę 2. etap ekstraklasy koszykarzy. Górna szóstka, w której trudno wskazać faworyta, walczy o jak najwyższe rozstawienie przed play off. Po 1. rundzie liderem był PGE Turów Zgorzelec.

Identyczny dorobek punktowy jak PGE miał brązowy medalista z ubiegłego sezonu - Stelmet oraz mistrz - Asseco Prokom Gdynia. Stawkę zespołów górnej szóstki uzupełnia wicemistrz Trefl Sopot, Anwil Włocławek i Energa Czarni Słupsk.

Reklama

Ta ostatnia drużyna, prowadzona od końca stycznia przez Andreja Urlepa, który ma na koncie pięć złotych medali MP (cztery ze Śląskiem Wrocław i jeden z Anwilem), pod wodzą Słoweńca wygrała wszystkie cztery mecze. Rozpoczęła od pogromu Trefla w Sopocie 83:63. To oznacza, że koszykarze ze Słupska, którzy zakończyli I etap na szóstej pozycji w tabeli, w drugiej fazie sezonu będą groźni dla najlepszych.

Drugi etap będzie czasem prawdy szczególnie dla dziewięciokrotnego mistrza kraju Asseco, przeżywającego problemy finansowe i organizacyjne. Za chwilę mogą się pojawić i kadrowe, bo koszykarze otrzymali propozycję radykalnej, sięgającej nawet 50 procent obniżki kontraktów. Na takie warunki nie godzą się między innymi trzej liderzy, reprezentacji: Łukasz Koszarek, Adam Hrycaniuk i Przemysław Zamojski. Być może drugą rundę rozpoczną już w innych barwach albo zmienią je w trakcie rywalizacji. Okno transferowe zamyka się 3 kwietnia.

Pozostałe zespoły tabeli po sezonie zasadniczym - Polpharma Starogard Gdański, AZS Koszalin, Jezioro Tarnobrzeg, Rosa Radom, Kotwica Kołobrzeg i Start Gdynia - niezagrożone spadkiem z ligi, walczyć będą o dwa pozostałe miejsca w play off (czyli siódme i ósme).

Rywalizacja toczyć się będzie w zmienionej formule. Sześć ekip zostało podzielonych ze względu na kryterium geograficzne na trzy pary: Jezioro Tarnobrzeg - Rosa Radom, Start Gdynia - Polpharma Starogard Gd. oraz AZS Koszalin - Kotwica Kołobrzeg. Drużyny będą rozgrywać mecze co drugi dzień (najczęściej czwartek - sobota).

- To kwestia zmniejszania kosztów. Wszystkie zespoły zgodziły się na taki pomysł i są bardzo zadowolone - powiedział dyrektor ds. sportowych i PR Adam Romański.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje