Reklama

Reklama

Maciej Paterski: Opatrzność nade mną czuwała

Maciej Paterski był najlepszy z polskich kolarzy w rywalizacji elity w mistrzostwach świata we Florencji. Zajął 19. miejsce. - Chyba opatrzność nade mną czuwała, że udało mi się przejechać ten wyścig bez kraksy - stwierdził.

Polska Agencja Prasowa: Przed startem selekcjoner reprezentacji Piotr Wadecki wymieniał właśnie pana jako tego zawodnika, który może sprawić niespodziankę i powalczyć nawet o medal.

Maciej Paterski: - Przed wyścigiem ustaliliśmy, że kapitanami drużyny będą Michał Kwiatkowski i Rafał Majka, ale braliśmy też pod uwagę dyspozycję dnia. Wyścig był niesamowity, bardzo niebezpieczny, warunki bardzo trudne, mnóstwo upadków. Trzeba było mieć wiele szczęścia, żeby się nie przewrócić.

Udało się panu uniknąć kraks?

- Tak. Chyba opatrzność nade mną czuwała. Przeważnie nie jestem jakimś wybitnym zawodnikiem, jeśli chodzi o zjazdy, ale udało się nie zaliczyć upadku. Tuż przede mną przewracali się niektórzy, w ostatniej chwili omijałem ich łukiem. Takich sytuacji było bardzo dużo.

Jest pan zadowolony z 19. miejsca?

- Oceniam ten start dobrze. Nigdy nie jechałem jeszcze tak trudnego i tak długiego wyścigu. I to chyba nie tylko moja opinia. Dobrze się przygotowałem do tych mistrzostw. Forma była. Zdobyłem punkty do rankingu na etapie Eneco Tour, raz byłem siódmy na etapie Vuelta a Espana, a tuż przed mistrzostwami trzeci w Gran Premio Prato.

Swoją przyszłość wiąże pan dalej z ekipą Cannondale?

- Nie. Już wiem, że nie zostanę. Nie wiem jeszcze w jakiej ekipie będę się ścigał w przyszłym sezonie. Mam propozycję, ale ją rozważam.

Rozmawiał Artur Filipiuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy