Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 0-1 w meczu 15. kolejce Ekstraklasy

Lechia Gdańsk przegrała 0-1 z Pogonią Szczecin w meczu 15. kolejce Ekstraklasy. Gdańszczanie nie wygrali już piątego kolejnego meczu w Ekstraklasie. Pogoń zaś traci tylko punkt do lidera, Legii Warszawa.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Lechia - Pogoń

Bez trenera Piotra Stokowca na ławce trenerskiej próbowała Lechia Gdańsk przerwać złą passę w Ekstraklasie. Szkoleniowca, który jest świeżo po zabiegu, zastępował dziś Łukasz Smolarow.

W Ekstraklasie w roli arbitra zadebiutowała dziś Paulina Baranowska, która asystowała na linii Jarosławowi Przybyłowi. Tym samym została pierwszą kobietą, wyznaczoną do prowadzenia meczu Ekstraklasy.

Spotkanie rozpoczęło się w wymarzony sposób dla "Portowców". Na lewej stronie obroną rywala zakręcił Srdan Spiridonović, podał piłkę przed pole karne do Zvonimira Kożulja, a specjalista od pięknych bramek umieścił piłkę w bramce tuż przy słupku. Duszan Kuciak nie miał wielkich szans na skuteczną interwencję.

Wcześniej jednak to Lechia mogła cieszyć się z prowadzenia. Lukasz Haraslin dostał znakomite podanie, w polu karnym zwiódł dwóch rywali i gdy wydawało się, że najtrudniejsze ma już za sobą, zamiast do bramki, posłał piłkę nad poprzeczką.

Od momentu strzelenia gola, to Pogoń miała przewagę i kilkukrotnie była bliska podwyższenia prowadzenia. Lechia odpowiedziała dopiero w końcówce pierwszej połowy, gdy Mario Malocza uderzył piłkę głową, ale trafił prosto w słupek.

Po przerwie to "Portowcy" skupili się na defensywie, broniąc korzystnego rezultatu. Lechia, choć starała się, jak mogła, nie umiała znaleźć sposobu, by "ugryźć" rywala.

Po godzinie gry na ratunek swojej drużynie mieli ruszyć Sławomir Peszko i Flavio Paixao. Pogoń zaś wzmocniła obronę i za pomocnika Marcina Listkowskiego na boisko wszedł obrońca Jakub Bartkowski.

Zmiany nie na wiele się jednak Lechii zdały, bowiem ta blisko zdobycia bramki była dopiero w 80. minucie, gdy z dystansu mocno uderzył środkowy obrońca, Michał Nalepa. Jego strzał nieznacznie minął jednak słupek bramki.

Dzięki wygranej Pogoń awansowała na trzecie miejsce i ma już tylko punkt straty do prowadzącej Legii Warszawa. Lechia zanotowała piąty mecz bez wygranej z rzędu i w tabeli jest dopiero ósma, z coraz większą stratą do ligowej czołówki.

Wojciech Górski

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 0-1 (0-1)

Bramka: 0-1 Kożulj (9.).

Po meczu Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin (0-1) powiedzieli:

Kosta Runjaic (trener Pogoni): "Jestem bardzo dumny ze swojej drużyny, z tego co dzisiaj pokazaliśmy. Przyjechaliśmy do Gdańska po zwycięstwo i udało nam się tego dokonać, dlaczego czapki z głów przed naszym zespołem. Wygraliśmy do zera i wszyscy jesteśmy niezwykle szczęśliwi. Jesteśmy inną drużyną niż w poprzednim sezonie, gramy bardziej skoncentrowani w defensywie i chyba też więcej walczymy. Bardzo dobrze weszliśmy w mecz i zasłużenie objęliśmy prowadzenie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w drugiej połowie Lechia nas przyciśnie i gospodarze osiągnęli bardzo wyraźną przewagę. Broniliśmy się ze wszystkich sił, walczyliśmy z wielką energią, ale w takim spotkaniu trzeba mieć trochę szczęścia i to szczęście było po przerwie po naszej stronie. Do czwartkowego popołudnia będziemy trenować, a następnie zawodnicy dostaną do poniedziałku wolne. We wtorek rozpoczynamy przygotowania do kolejnego bardzo ciężkiego meczu u siebie z Legią Warszawa".

Łukasz Smolarow (drugi trener Lechii): "Ten wynik to duże rozczarowanie. Byliśmy gorsi od Pogoni tylko pod względem skuteczności. Poza główną statystyką goli, w pozostałych elementach, także w liczbie strzałów, byliśmy lepsi, ale nie przełożyło się to na celne strzały, bo oddaliśmy tylko jeden, a to zdecydowanie za mało. Mieliśmy bardzo dobre okazje do strzelenia gola, chociażby Lukasa Haraslina i Artura Sobiecha oraz słupek po główce Mario Malocy. Pierwsze 10 minut było dobre w naszym wykonaniu, potrafiliśmy narzucić swój styl gry, a ten fragment zakończył się zmarnowaną okazją Haraslina. Tymczasem praktycznie pierwsza akcji rywali przyniosła im bramkę. Najsłabszy moment, 15-20 minut, zanotowaliśmy w środkowej części pierwszej połowy. Straciliśmy wtedy kontrolę nad meczem. Po przerwie goniliśmy wynik, dokonaliśmy ofensywnych zmian, ale zabrakło nam celnych strzałów i goli".

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama