Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)

Lech Poznań wciąż czeka na trzy transfery

Dwóch środkowych obrońców i jednego prawego chce jeszcze tylko trener Lecha Poznań Dariusz Żuraw. Jego zespół rozpoczął przygotowania do kolejnego sezonu, ale w mocno okrojonym składzie.


Reklama

Lech wznowił zajęcia w czwartek - pierwsze dwa dni zostały poświęcone na lekkie treningi oraz badania medyczne i testy biegowe. W niedzielę zawodnicy dostaną wolne, a już w poniedziałku pojadą na pierwsze zgrupowanie w Opalenicy. Tam lekko nie będzie - trener Dariusz Żuraw zaplanował po trzy zajęcia dziennie.

Na razie Lech jest jednak w mocno okrojonym składzie. Do drużyny dołączyli dwaj obcokrajowcy: holenderski bramkarz Mickey van der Hart oraz chorwacki pomocnik Karol Muhar, obrońca Tomasz Dejewski, a także Jakub Moder, ostatnio wypożyczony do Odry Opole. Inni zawodnicy, którzy grali czasowo w innych klubach, byli w składzie reprezentacji Polski na mundial U-20 (Michał Skóraś, Miłosz Mleczko, Tymoteusz Puchacz) lub w kadrze U-21, która za chwilę zacznie EURO (Paweł Tomczyk). We Włoszech są też Kamil Jóźwiak i Robert Gumny. Młodsi reprezentanci mają dołączyć do drużyny w Opalenicy, starsi - zapewne dopiero w lipcu. O ile oczywiście taki Gumny nie zostanie wcześniej sprzedany.

- Oczywiście, nasza sytuacja kadrowa mogła być lepsza, ale wiemy też, że mamy kilku zawodników z drugiego zespołu, którzy muszą teraz odpocząć po sezonie i kilku kadrowiczów. Czekamy też na transfery, które planujemy zrobić. Chcemy to uczynić świadomie, bo wybieramy najlepszych zawodników, pasujących do gry w naszym zespole - mówi trener Lecha Dariusz Żuraw.

Kadra Lecha na pewno zostanie odchudzona, bo przecież opuściło ją już 10 zawodników. Zdaniem Żurawia Lech planuje jeszcze trzy transfery: dwóch środkowych obrońców oraz prawego defensora. Jednym z nich ma być Patrizio Stronati z Banika Ostrawa, za którego Lech będzie w stanie wyłożyć blisko milion euro. Sam zawodnik jest zdecydowany na transfer, ale niekoniecznie tego samego chce właściciel czeskiego klubu. Lech wciąż negocjuje i jest coraz bliżej powodzenia.

Problemem są też kontuzje, będące pozostałościami z poprzedniego sezonu. Być może w poniedziałek zajęcia wznowi Maciej Makuszewski, podobnie może być z Joao Amaralem. - Dmuchamy na zimne, robimy badania. Joao wczoraj brał udział w części zajęć, być może dzisiaj wejdzie w całość. Pedro Tiba dobrze wygląda po zabiegu, ale w sobotę czekają go jeszcze ostatnie badania i być może w kolejnym tygodniu w jakimś zakresie będzie mógł trenować. Christian Gytkjaer bardzo uważa na palec w stopie, nie chce na niego nastąpić, by coś się nie pogorszyło - tłumaczy Żuraw. Podobnie zresztą jest z Thomasem Rogne. W pełnych zajęciach mogą za to brać udział Tomasz Cywka i Juliusz Letniowski.

Zadaniem Żurawia będzie odbudowanie niektórych zawodników, którzy mają za sobą bardzo słaby sezon. Dotyczy to m.in. Macieja Makuszewskiego, ale też Timura Żamaletdinowa, który długo adoptował się do życia w Poznaniu. Lech podjął decyzję o przedłużeniu wypożyczenia młodego napastnika z CSKA Moskwa na kolejny sezon, a Żuraw tłumaczy tę decyzję: - Widzieliśmy w nim potencjał, widzimy go nadal i chcemy odpowiednio chłopaka przygotować, by mógł ten potencjał pokazać.

Na pewno zespół wzmocni kilku graczy z drugiego zespołu, który właśnie wywalczył awans do drugiej ligi. Lech II swój ostatni mecz z Bałtykiem Gdynia zagra w sobotę, ale nie będzie już na boisku tych piłkarzy, których Żuraw przewiduje do gry w pierwszym zespole. - Takie były ustalenia, że tacy zawodnicy jak Filip Szymczak, Jakub Kamiński, Mateusz Skrzypczak, Wiktor Pleśnierowicz czy Karol Szymański w chwili, gdy zespół zapewni sobie awans, dostaną dwa tygodnie wolnego. Reszta będzie mieć wolne dopiero od najbliższego tygodnia, zacznie okres przygotowawczy w rezerwach, ale niewykluczone, że ktoś może jeszcze do nas dołączy - mówi Żuraw. Możliwe jednak, że Skrzypczak pojawi się już w Opalenicy, bo sam nie chciał mieć zbyt długiego urlopu.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama