Partner merytoryczny: Eleven Sports

Fantastyczna walka na ringu w Cleveland

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij

Za każde 100 dolarów postawione na zwycięstwo Siergieja Liachowicza przez nokaut, można było u amerykańskich bukmacherów wygrać przed walką w hali Cleveland State University aż 850 "zielonych".

Zwycięstwo w takim samym stylu Lamona Brewstera nie było dla specjalistów od zakładów żadną niespodzianką - żeby wygrać 100 dolarów trzeba było postawić 225.

Nikt z bukmacherów nie mógł jednak przewiedzieć, że Białorusin po jednej z najlepszych walk wagi ciężkiej ostatniej dekady będzie dominował od pierwszej do ostatniej rundy i jednogłośnie (sędziowie punktowali 117-110, 115-113 oraz 115-112) zdobędzie tytuł mistrza świata World Boxing Organization.

Według trenera Siergieja Liachowicza, fakt, że nowym trenerem Lamona Brewstera został Buddy McGirt, przed laty mistrz świata, a teraz szkoleniowiec takich bokserów jak mistrzowie świata Antonio Tarver, Fernando Vargas czy Arturo Gatti wcale nie stawiało jego boksera w gorszej sytuacji. Wprost przeciwnie. - Buddy zajmuje się Lamonem dopiero od stycznia. To za mało czasu, żeby nauczyć go czegoś nowego. Raczej tylko poznać się, przekonać się, co bokser potrafi. Może też być tak, że Brewster nie będzie wiedział jak walczyć - po staremu, czy tak jak chce McGirt. Będziemy chcieli to wykorzystać - mówił Kenny Weldon.

- Nasza taktyka jest prosta - zaatakować od samego początku, nie dać rywalowi chwili wytchnienia. Tak jak było z Gołotą. Gołota też wiedział, że zaatakujemy i niewiele mu to pomogło - powiedział INTERIA.PL trener mistrza świata WBO. - Nie ma mowy, żeby Lamon przegrywał na punkty po 5 czy 6 rundach. Jestem z nim między innymi dlatego, żeby nie dopuścić do takich sytuacji.

Krótko po godzinie 11.00 wieczorem jako pierwszy wyszedł na ring Liachowicz. W czarnej, wełnianej czapce na głowie i zielonym dresie, z uwagą słuchał wszystkiego co mówił trener. Spokojnie patrzył jak wskoczył na ring, jak zwykle ubrany w stylizowaną wojskową kurtkę i czarną koszulkę z podobizną swojego idola Joe Louisa, mistrz świata WBO Brewster

1. runda: Brewster nie rzuca się na Białorusina - raczej spokojnie stara się przygotować atak lewym prostym. Liachowicz ma wyraźny respekt przed rywalem. Lewy sierpowy i prawy prosty Brewstera dochodzą celu, ale Białorusin szybko wychodzi z opałów, odpowiadając dwoma celnymi lewymi prostymi i prawym sierpowym. Zaskakujące jest to, że Liachowicz wyraźnie nie boi się wymiany ciosów ze znanym z nokautującego uderzenia przeciwnikiem.

2. runda: Liachowicz walczy uważnie, stara się kontrolować dystans lewym prostym. Dobry lewy sierpowy na korpus Liachowicza, później równie celny prawy sierpowy. Brewster wydaje się być wolniejszy od rywala, ale jego lewy sierpowy ponownie ląduje na głowie przeciwnika. Białorusin ponownie oddaje prawym sierpowym, poprawiając takim samym uderzeniem z prawej ręki. Rundę kończą dwa potężne ciosy na korpus Brewstera.

3. runda: Brewster probuje atakować, ale nie potrafi się przebić przez ciosy z lewej ręki rywala. Białorusin nie boi się atakować, wyprowadza kombinacje, które w większości wypadków dochodzą celu. Brewster tylko sporadycznie odpowiada pojedynczymi ciosami, nie znajdując obrony na szybkie lewe sierpowe mijające jego nisko uniesioną prawą rękę.

4. runda: - Walcz szybciej, zadawaj ciosy! - mówi w przerwie swojemu zawodnikowi McGirt. Brewster próbuje, ale lewy prosty rywala ciągle jest nie do zatrzymania i oczy mistrza świata zaczynają puchnąć. Brewster tylko o milimetry nie trafia ciosu, który skończyłby się nokautem. Wymiana ciosów w ostatnich sekundach kończy się ostatnim uderzeniem zaskakująco pewnego siebie i celniej bijącego Białorusina.

5. runda: Obaj pięściarze wykazują oznaki zmęczenia, ale to Liachowicz atakuje i zadaje mocniejsze ciosy. Pierwsza kombinacja Brewstera z trzech ciosów dochodzi głowy Białorusina, który stojąc w narożniku przyjmuje kilkanaście silnych ciosów, ale i tak potrafi odpowiedzieć silnymi podbródkowymi. Zmęczony Brewster na chwilę przestaje uderzać ciosami, które wstrząsają głową Białorusina. Biały Wilk, w jakiś niezwykły sposób ma jeszcze siłę zaatakować, spychając Brewstera do obrony. Sędzia nie wiadomo dlaczego rozdziela pięściarzy, zanim jeszcze brzmi gong. Fantastyczna, pełna walki runda.

6. runda: Liachowicz nadal atakuje. - To tak, jak młody Gołota z Bowe! - komentuje Teri Berg, dziennikarka ESPN niezwykłą wymianę ciosów i niesamowite tempo pojedynku. Lewe sierpowe i lewe proste obu bokserów dochodzą celu, a widzowie tylko mogą się zastanawiać, kto pierwszy padnie na ring. Wymiana ciosów w narożniku, zmęczony Brewster więcej przyjmuje niż zadaje, ale po jego ciosach głowa Liachowicza nadal odskakuje jak piłka od tenisowej rakiety. Już wiadomo, że bez względu na to, jak zakończy się ta walka, dokładnie czegoś tak fascynującego potrzebowała waga ciężka.

7. runda: Pierwsze trzydzieści sekund to odpoczynek po sześciu minutach niezwykłego tempa. Lachowicz próbuje osłabić Brewstera ciosami na korpus, koncentrując się bardziej na ciosach na korpus, niż głowę przeciwnika. Lewy sierpowy dochodzi celu, Brewster liczy na nokaut, atakuje prawymi sierpowymi, znowu przyspieszając tempo. Potężne podbródkowe lądują na głowie i nerkach Liachowicz, który wreszcie przyklęka, spokojnie dając się wyliczyć do ośmiu.

8. runda: Prawy sierpowy Brewstera, kombinacja uderzeń Liachowicza. Walka w zwarciu przy linach z której zwycięsko wychodzi Brewster.

9. runda: 11 kolejnych ciosów (!) dochodzi głowy Brewstera, który udowadnia po raz kolejny, że jeśli nawet nie jest najlepszym bokserem wagi ciężkiej, to na pewno najbardziej odpornym na ciosy. Mistrz świata ustaje na nogach, ale dlaczego sędzia nie go liczy pozostaje tajemnica ringowego.

10. runda: Liachowicz nadal atakuje, ale tym samym daje Brewsterowi szansę na zadawanie silnych ciosów kontrujących.

11. runda: Atak Białorusina, który jednak zbyt często przygląda się swoim pojedynczym ciosom, nie atakując Brewstera kombinacjami. Potężny prawy sierpowy mistrza świata WBO, ale Siergiej nadal stoi na nogach.

12. runda: Kilkanaście tysięcy ludzi w Wolstein Center na stojąco oklaskuje rozpoczynających rundę bokserów. Brewster zadaje sobie sprawę, że musi tę rundę zdecydowanie wygrać, jeśli choć marzy o remisie i zachowaniu tytułu. Liachowicz także zdaje sobie z tego sprawę i nie probuje robić niczego zbyt ryzykownego. Lewy sierpowy Brewstera i tak dochodzi celu, wymiana przy linach, ale Białorusin ponownie wychodzi z niej z ciosem. Ostatnio cios i walka należy do Białego Wilka.

Przemysław Garczarczyk z Cleveland

INTERIA.PL

Lubię to
Lubię to
0
Super
0
Hahaha
0
Szok
0
Smutny
0
Zły
0
Udostępnij
Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
Dołącz do nas na:
instagram
  • Polecane
  • Dziś w Interii
  • Rekomendacje