Reklama

Reklama

Boks. Adam Kownacki o sytuacji Artura Szpilki w wadze ciężkiej

Wcześniej Adam Kownacki był w cieniu Artura Szpilki, ale po efektownym zwycięstwie w ich pojedynku to "Baby Face" wszedł do ścisłej czołówki wagi ciężkiej, a kariera "Szpili" straciła impet. Pięściarz z Brooklynu ocenił, jak ważna dla pobitego przez niego rodaka jest najbliższa walka z Dereckiem Chisorą.

Promotor Szpilki Andrzej Wasilewski nie był zwolennikiem tej konfrontacji, ale w końcu ugiął się pod presją swojego podopiecznego i pojedynek Szpilki z Chisorą odbędzie się już 20 lipca w hali O2 Arena w Londynie.

Reklama

Tak naprawdę nie sposób wskazać faworyta, bo 35-letni Chisora wciąż ma na tyle atutów, by dać sobie radę z już mocno poturbowanym w ringu Szpilką. Jeśli jednak "Szpila" pod wodzą nowego trenera Romana Anuczina faktycznie zrobił postępy i zdoła wyeliminować swoje największe grzechy, przede wszystkim nisko opuszczone rękawice, gdy wkrada się zmęczenie lub jest pod presją, to Polak nie stoi na straconej pozycji.

30-letni Szpilka ma świadomość, że podejmuje duże ryzyko, ale nasz zawodnik zawsze szukał dużych wyzwań. A także, czego nie ukrywa, chce sowicie zarabiać, co gwarantuje mu pojedynek z urodzonym w Zimbabwe brytyjskim pięściarzem.

O tej konfrontacji wypowiedział się w rozmowie z dziennikarzem kanału HitFirstBoxing Kownacki, w tej chwili zdecydowanie najlepszy Polak w wadze ciężkiej, który sam przygotowuje się do starcia z Chrisem Arreolą 3 sierpnia w Nowym Jorku.

- Myślę, że jest to walka o "być albo nie być" dla obu zawodników. Niech wygra lepszy - krótko skomentował "Baby Face", przy okazji mocno chwaląc jakość swoich przygotowań.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama