Partner merytoryczny: Eleven Sports

Zbudowali potęgę w cieniu Lecha. Trener się "odkleił"

#OrzechowaOsada PSŻ Poznań zachwyca w Metalkas 2 Ekstralidze, a sukcesy idą na konto trenera Adama Skórnickiego, który… jest na wylocie. Od osób pracujących w klubie słyszymy, że z wszystkimi się kłóci, że przez niego odszedł toromistrz, że dla nikogo nie ma czasu, że zawodnicy wszystko załatwiają z kierownikiem drużyny, a prezes, jak widzi Skórnickiego, to przed nim ucieka. PSŻ nie chce jednak wyrzucać Skórnickiego teraz, bo trudno byłoby ludziom wytłumaczyć, że zespół odnosi sukcesy, a zwalnia się szkoleniowca.

Adam Skórnicki w teamie Oskara Hurysza.
Adam Skórnicki w teamie Oskara Hurysza./Paweł Wilczyński/Zdjęcia Paweł Wilczyński

 #OrzechowaOsada PSŻ Poznań miał spaść z pierwszej ligi, a tymczasem wciąż jest w grze o awans do PGE Ekstraligi. W ćwierćfinale sensacyjnie pokonał Abramczyk Polonię Bydgoszcz, a w sobotę będzie chciał odrobić 4 punkty straty z pierwszego półfinałowego meczu z INNPRO ROW-em Rybnik.

Toromistrz odszedł po jednej z awantur

Splendor związany z sukcesami spada na głowę trenera Adama Skórnickiego. Wszyscy z zewnątrz podkreślają, że ma świetny kontakt z zawodnikami, że ich buduje, wreszcie, że potrafi zadbać o atmosferę. Okazuje się jednak, że szkoleniowiec jest na wylocie, że po wygaśnięciu umowy raczej opuści Poznań.

Gdy pytamy ludzi pracujących w PSŻ, to słyszymy, że prezes ma anielską cierpliwość do trenera, który jednego dnia jest do rany przyłóż, a drugiego zmienia się nie do poznania. Kłóci się z wszystkimi, nie przebiera w słowach. Po jednej z awantur odszedł toromistrz.

- Nie musimy się wszyscy kochać, ważne żeby był wynik. Jak mi się coś nie podoba, to muszę zwrócić uwagę. Nie może być tak, że jednemu pot leci z pleców, a inni stoją i się temu przyglądają z założonymi rękami - ripostuje Skórnicki. 

Narzekają, że z trenerem nie ma kontaktu

W klubie mówią, że "trener się odkleił". Na mecz potrafi przyjechać półtorej godziny przed, a na treningu czasem nie ma go wcale. Raz nawet prezes prosił innego szkoleniowca o pomoc w przeprowadzeniu zajęć.

Teamy zawodników skarżą się, że ze Skórnickim nie ma kontaktu, że wszystko muszą załatwiać z kierownikiem drużyny Jackiem Kannenbergiem. W środę Aleksander Łoktajew i Szymon Szlauderbach potrzebowali dodatkowych zajęć na Unii Leszno, żeby przygotować się na rewanż z ROW-em. Pomógł im właśnie Kannenberg.

- Naprawdę nie wiem, o co chodzi i skąd te narzekania. Wywiązuje się ze swoich obowiązków. Robię to, na co się umówiliśmy. Zrobiliśmy nabór do szkółki, tworzymy podwaliny, bo bez wychowanków nie będzie większego zainteresowania klubem w mieście - komentuje Skórnicki.

Video Player is loading.
Current Time 0:00
Duration -:-
Loaded: 0%
Stream Type LIVE
Remaining Time -:-
 
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
      reklama
      dzięki reklamie oglądasz za darmo
      Gramy Dalej: Od Szymańskiego do Piotrowskiego, analiza pomocników reprezentacji. WIDEO/INTERIA.TV/INTERIA.TV

      Sprawą trenera zajmą się po sezonie

      Można by się zastanawiać, dlaczego, skoro jest tak źle, trener Skórnicki nadal pracuje. Wytłumaczenie jest proste. Zespół ma sukcesy, więc w klubie nie chcą robić zamieszania. Ciężko byłoby opinii publicznej wytłumaczyć, że dobre wyniki to przede wszystkim zasługa ambitnej drużyny, a nad całością czuwa prezes Jakub Kozaczyk i kierownik Kannenberg.

      Z naszych informacji wynika, że po sezonie, wtedy wygasa kontrakt Skórnickiego, prezes będzie chciał zapytać pracowników, czy wyobrażają sobie dalszą współpracę z trenerem. Jeśli okaże się, że tylko on jest skłonny tolerować szkoleniowca, to umowa raczej nie zostanie przedłużona. - Ja mam dużo pracy, więc płakać nie będę - ucina Skórnicki.

      Prezes woli schodzić trenerowi z drogi

      Zasadniczo prezes Kozaczyk ma sposób na dobrą współpracę z trenerem, bo on jeden się z nim nie kłóci. Dlaczego? Kiedy go widzi, to przechodzi na drugą stronę. Prezes najpewniej zdaje sonie sprawę, że żużlowy rynek szkoleniowy jest ubogi, więc przymyka palce na wybryki trenera. W zamian chce jedynie solidnego podejścia do pracy ze szkółką i juniorami. W trakcie ligowych spotkań i tak wszystko spada na barki Kannenberga.

      Trudno powiedzieć, co stało się ze Skórnickim. Być może stracił serce do pracy w klubie. W tym sezonie współpracuje też indywidualnie z Oskarem Huryszem i czasem można odnieść wrażenie, że ta robota sprawia mu więcej przyjemności.

      - Ja od zawsze mówię, że do pracy w klubie się nie nadaję, bo w klubie musi być po mojemu. A jak mi się coś nie podoba, to o tym mówię. Żużel jest fajny, ale sielanka może być dopiero wtedy, jak wszystko zrobimy, jak należy - kwituje Skórnicki.

      Adam Skórnicki w roli trenera PSŻ Poznań./Łukasz Trzeszczkowski/Zdjęcia Łukasz Trzeszczkowski
      Na zdjęciu: Jakub Kozaczyk (w środku)/Sandra Rejzner/materiały prasowe
      Oskar Hurysz w finale IMEJ/Łukasz Trzeszczkowski/Zdjęcia Łukasz Trzeszczkowski

      INTERIA.PL

      Lubię to
      Lubię to
      0
      Super
      0
      Hahaha
      0
      Szok
      0
      Smutny
      0
      Zły
      0
      Udostępnij
      Masz sugestie, uwagi albo widzisz na stronie błąd?Napisz do nas
      Dołącz do nas na:
      instagram
      • Polecane
      • Dziś w Interii
      • Rekomendacje