To miało być jedno z najciekawszych spotkań tej kolejki. Mecz, który można porównać do szamotaniny nad przepaścią. Naprzeciw siebie stawały bowiem ostatnia i przedostatnia drużyna ligowej tabeli.
Stawka potyczki była czytelna - kto wygrywa, ten opuszcza strefę spadkową. Lechia liczyła na udany rewanż za porażkę z jesieni. Mimo że w Mielcu do przerwy prowadziła, ostatecznie przegrała 1:2, decydującą bramkę tracąc krótko przed końcowym gwizdkiem.
Piłkarz Legii nazwał sędziego rasistą. Ten odpowiada. "Nie miałem świadomości"
Lechia trafia jako pierwsza, ale.. do przerwy 0:2. Potem spektakularny odwet
Od pierwszych minut momentami przygniatającą przewagę osiągnęli gospodarze. Cały kapitał, jaki na tym zbili, zamknął się w kilku kornerach. Rezultat przez niemal kwadrans pozostawał bezbramkowy.
Kiedy w końcu piłkę w siatce umieścił Bogdan Wjunnyk, radość gdańszczan trwała tylko moment. Szymon Marciniak nie uznał gola, odgwizdując ofsajd. Słuszność tej decyzji potwierdziła analiza VAR.
Ta sytuacja mocno orzeźwiła piłkarzy Stali. Zwarli szeregi obronne i zaczęli atakować z większym rozmachem. To przyniosło znakomity efekt jeszcze przed przerwą.
Prowadzenie mielczanie objęli w 34. minucie. Na granicy spalonego był Fryderyk Gerbowski, ale ostatecznie do podania z głębi pola wystartował idealnie. Wpadł w pole karne sam, pozwolił się dopędzić obrońcy, ale przymierzył na tyle mocno, że piłka po rękach Szymona Weiraucha wpadła do bramki.
Pięć minut później było już 0:2. Gerbowski zaliczył tym razem asystę drugiego stopnia. Po jego centrze futbolówkę zgrał głową Łukasz Wolsztyński, a z bliskiej odległości dzieła dopełnił Ivan Cavaleiro.
Po zmianie stron Lechia z mozołem szukała okazji do zdobycia bramki kontaktowej. Cel osiągnęła dopiero w 72. minucie. Po zagraniu Rifeta Kapicia w sytuacji sam na sam z golkiperem gości znalazł się Tomasz Bobczek i za moment zrobiło się 1:2.
Ekipa Johna Carvera ruszyła do ataku z podwójnym impetem. Efekt? W pierwszej minucie doliczonego czasu gry ponownie Bobczek uderzył nie do obrony, doprowadzając do remisu. A dwie minuty później zabójczy cios zadał Tomasz Neugebauer!
Tym sposobem Lechia uciekła ze strefy spadkowej. Stal w tym roku wciąż pozostaje bez triumfu na wyjeździe. W dwóch pierwszych potyczkach po nominacji trener Ivan Djurdjević ugrał ledwie punkt.














