"Olbrzym z Rzeszowa" błysnął na macie. Na taki sukces klub czekał 34 lata
W Rzeszowie wielka radość. Po raz pierwszy od 34 lat miejscowa Stal, która była kuźnią wspaniałych zapaśników w stylu wolnym, doczekała się medalisty mistrzostw Europy w stylu wolnym. Kiedyś klub miał już jednego "olbrzyma" w osobie Adama Sandurskiego, który był postrachem największych na świecie. Teraz Stal doczekała się innego "olbrzyma". Kamil Kościółek wspaniale spisał się bowiem w Bratysławie i po wielu latach czekania w końcu osiągnął sukces.

Kamil Kościółek przed rokiem wywalczył kwalifikację olimpijską dla Polski na igrzyska olimpijskie w Paryżu, ale na nie nie pojechał. Trenerzy zdecydowali się na to, by wysłać Roberta Barana, który w stolicy Francji zajął piąte miejsce.
Teraz 28-latek ze świetnej strony zaprezentował się w Bratysławie w mistrzostwach Europy. Polak stracił tylko osiem punktów technicznym w jednej walce. W półfinale przegrał z Gruzinem Solomonem Manaszwilim, którego pokonał w lutym na turnieju w Chorwacji.
Stal Rzeszów czekała 34 lata na medal mistrzostw Europy
Trzy inne pojedynki Kościółek wygrywał bez straty punktu, co tylko świadczy o znakomitym przygotowaniu zapaśnika Stali Rzeszów do mistrzostw Europy. O tym, że w stolicy Słowacji spróbuje sięgnąć po medal, można było myśleć po lutowym turnieju w Albanii, gdzie 28-latek pokonał wicemistrza olimpijskiego w niższej kategorii Gruzina Giwi Maczaraszwilego.
Kościółek już od wielu lat uważany był za nadzieję polskich zapasów. Był czołowym juniorem świata, a potem zdobywał medale w kategorii młodzieżowej. W 2018 roku został mistrzem Europy U-23. Rok później był brązowy i to był jego ostatni medal na arenie międzynarodowej w mistrzowskiej imprezie. Teraz - po sześciu latach przerwy - został brązowym medalistą mistrzostw Europy seniorów w kategorii do 125 kg. To pierwszy krążek dla zawodnika Stali Rzeszów od 34 lat. W 1991 roku po brąz sięgnął też nieżyjący już Stanisław Szostecki.
- Byłem naprawdę bardzo dobrze przygotowany do tych mistrzostw i świetnie się czułem pod względem psychicznym i fizycznym. W półfinale niestety nie wszystko poszło po mojej myśli. Taki jednak jest sport. Nie jestem zawiedziony, bo wróciłem do sportu po półrocznej przerwie i wywalczyłem medal - mówił Kościółek w rozmowie z Interia Sport.
Żołnierz Wojska Polskiego nazywany "Olbrzymem z Rzeszowa"
Na co dzień 28-latek jest żołnierzem Wojska Polskiego, ale nie należy do Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego. Przerwa w treningach wiązała się z tym, że służył na wschodniej granicy.
Kościółek ma to szczęście, że przełożeni przychylnym okiem patrzą na jego sportową karierę. W ciągu roku nie może jednak przekroczyć limitu 180 dni oddelegowania. Trzeba zatem solidnie liczyć dni i odpowiednio planować zgrupowania.
Zapaśnik Stali Rzeszów waży 123 kilogramy i dlatego nazywany jest "Olbrzymem z Rzeszowa". To właśnie ze względu na warunki fizyczne trafił do tego sportu. Jeszcze jako dziecko.
Tata nie był zapaśnikiem, ale to on wciągnął mnie do tego sportu, bo miał w nim wielu kolegów. Za namową jednego z nich zabrał mnie na trening i tak już zostało
28-latek uczył się w liceum sportowym w Rzeszowie. Później zaczął studia na AWF, ale ostatecznie zmienił kierunek na turystykę.
Nasz zapaśnik nie ukrywa, że w Polsce nie jest łatwo trenować zapasy. Zwłaszcza w takiej kategorii, jak jego, brakuje sparingpartnerów. Trzeba szukać pomocy za granicą.
- Na co dzień sparuję z młodszym bratem Tomaszem, który prowadzi grupę młodych zapaśników - przyznał Kościółek.
Jego pierwszym trenerem w Stali był Andrzej Siuta, a kolejnym Sebastian Maczuga. To z tym szkoleniowcem ćwiczy, kiedy jest na miejscu. Na zgrupowaniach pracuje z nowym-starym trenerem kadry Arturem Albinowskim.
Dla Kościółka celem jest walka o olimpijski medal w Los Angeles (2028). Będzie miał wówczas 32 lata.
- Albo to będzie kropka nad "i", albo po prostu kropka. Daję sobie czas do tych igrzysk, a potem pewnie postawię na wojsko - mówił Kościółek, który w wolnych chwilach pomaga ojcu w gospodarstwie.
- Oddaję się wówczas swoim przyjemnościom, czyli jeździe na traktorze - dodał.
Niedawno Kościółek przeżywał radosne chwile, bo na początku marca urodził mu się syn. Najwyraźniej to podziałało na młodego tatusia, który w Bratysławie osiągnął życiowy sukces.
Zobacz również:













