Reklama

Reklama

Policja w klubie. Zabrali dokumenty, zgrali pliki

- Panowie z policji byli w klubie, ponieważ prowadzą postępowanie w sprawie rozliczenia dotacji z piłki ręcznej – informuje nas Daniel Miłostan, wiceprezes żużlowej spółki Moje Bermudy Stali Gorzów. – W drodze wyjaśnień zostały przekazane dokumenty, o które prosili. Zostały też zgrane pliki księgowe z systemu.

Moje Bermudy Stal Gorzów po zatrzymaniu byłego prezesa Marka G. zapowiedziała, że stanie się klubem transparentnym, który nie ma nic do ukrycia. Kiedy wczoraj gruchnęła nowina o pojawieniu się policji w klubie, wiceprezes Daniel Miłostan bardzo szybko wyjaśnił nam, o co chodziło.

Ciag dalszy sprawy dotacji dla piłkarzy ręcznych Stali Gorzów

A chodziło o zabranie dokumentów i zgranie plików księgowych z systemu. To ma pomóc prowadzącej postępowanie prokuraturze w wyjaśnieniu sprawy rozliczenia dotacji miejskiej, jaką stowarzyszenie Stal (większościowy udziałowiec żużlowej spółki Stal) dostało na piłkę ręczną w 2020 roku.

Reklama

Stal wysłała rozliczenie tamtej dotacji na początku 2021 roku. Wkrótce pojawiły się informacje, że to rozliczenie nie jest prawidłowe, że znajduje się w nim faktura na 54 tysiące złotych wystawiona na organizację obozu szkoleniowego, który nie doszedł do skutku. Informował o tym rzecznik prokuratury Łukasz Gospodarek.

Śledztwo trwa już prawie rok. Kilka dni temu informowaliśmy, że zostały nim objęte dodatkowe faktury z tamtego rozliczenia dotacji na ręczną. Te dodatkowe faktury miały być wystawione przez dwóch żużlowców Stali. Według nieoficjalnie pozyskanych informacji pierwszy ze sportowców miał wystawić fakturę na 100 tysięcy złotych na usługi marketingowe dla sekcji piłki ręcznej. W kwocie 100 tysięcy miał się także zawierać wynajem mieszkania na potrzeby sekcji szczypiornistów. Drugi z zawodników miał z kolei wystawić fakturę na 35 tysięcy złotych na usługi przewozowe dla piłkarzy ręcznych.

Klub zapewnia, że w pełni współpracuje z policją i prokuraturą, żeby wyjaśnić całą sprawę. Działacze nie chcą jednak komentować sprawy, dopóki trwa postępowanie. Prokuratura też niewiele mówi poza tym, że trwają bieżące czynności ze źródłami osobowymi, jak i polegające na pozyskiwaniu dokumentów. Prokurator Gospodarek zastrzega, że śledztwo jest w sprawie, że nikt nie usłyszał zarzutów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL